6 sposobów na wiosenne przebudzenie

Wiosna już za pasem, dni coraz dłuższe – najwyższy czas zatem obudzić się z długiego, jesienno-zimowego snu i zacząć powoli pobudzać swój organizm do działania. Wiem, wiem – łatwo mówić, skoro ciało, przyzwyczajone do zimowego wyciszenia, mocno się broni przed wszelką aktywnością, a dodatkowo nasza motywacja do ruszenia się z kanapy zatrzymała się gdzieś na poziomie ulewnego i zimnego listopada.  

Co zatem zrobić, by w końcu wyrwać się z domu i dodać sobie energii i wigoru? Oto kilka moich sprawdzonych sposobów.

Codziennie rano szklanka wody z cytryną

Tak, tak, słyszeliście to zapewne milion razy, ale komu przecież chciałoby się codziennie rano wykonywać tyle czynności na raz, by przygotować sobie jedną szklankę ciepłej wody ze świeżo wyciskaną cytryną, a najlepiej jeszcze ze startym imbirem. Nie jesteście sami – ja też mam takie poranne rozterki. Mój sposób? Kupuję kilka(naście) cytryn i wyciskam sok raz, na kilka dni (spokojnie przetrwa w lodówce do tygodnia). Z imbirem nie ma niestety tak łatwo, ale jeśli macie totalnego lenia- pomińcie, sama woda z sokiem i tak świetnie napędzi metabolizm.

Suplementy

Nie jestem ekspertem i nie mam najmniejszego zamiaru wciskać wam jakichkolwiek suplementów, ale są dwa, które moim zdaniem powinniśmy brać przez większą część roku – pierwszy to witamina D (a najlepiej D+K) oraz żeń-szeń indyjski (tzw. ashawagandha) – co to takiego? Jest to specyfik, który od lat stosuje się w medycynie ajurwedyjskiej. Działa on holistycznie, w tym również na poprawę kondycji fizycznej oraz pomaga zwalczać osłabienie organizmu. Ja stosuję od dawna i skutków ubocznych nie widzę – może warto zatem dać szansę?

Zmotywuj się do… zamknięcia za sobą drzwi

Z doświadczenia wiem, że, dla większości, najtrudniejsze jest otworzenie drzwi i wystawienie pierwszego kroku poza nasze cztery ściany. Potem jest już tylko lepiej. Wyłączamy zatem umysł i idziemy przed siebie, realizując swoje cele i zamierzenia (szerzej opisane w punkcie poniżej).

Przeprogramuj swoje myślenie

Kiedy już naprawdę nie chce wam się ruszyć z przysłowiowej kanapy, postarajcie sami siebie przekonać dość banalnym argumentem, a mianowicie, czy kiedykolwiek żałowaliście, że nie poszliście na trening (pewnie tak, prawda?), a zatem kontynuując, czy kiedykolwiek żałowaliście wykonanego treningu/innej aktywności sportowej? Ja osobiście nie znam takiej osoby J. Pomogło?

Drugim, istotnym elementem może być też po prostu… wyłączenie myślenia. Pisałam o tym, już w moim poprzednim artykule traktującym o efektywnym planowaniu (zapraszam). Masz zamiar wyjść? Ubierz się i wyjdź. Chcesz poćwiczyć z Chodakowską? Wskocz w dres i ćwicz. Ale nie jutro, nie za 2 godziny, tylko tu i teraz – masz 5 minut na przygotowanie się i zaczynasz. Za kilkanaście minut pogratulujesz sobie motywacji. Uwierz – to naprawdę działa!

Muzyka lekiem na całe zło

Jeśli jesteś typem, na którego bardzo mocno oddziałuje muzyka, może też warto to wykorzystać? Skończmy już ze smętnymi, rzewnymi balladami o utraconej miłości, nadchodzącym kataklizmie i kapiącym deszczu i przerzućmy się na coś żywego, energetycznego. Uwaga: pomaga nie tylko w zmotywowaniu siebie do sportu, ale jest też świetnym ‘dopalaczem’ przy prasowaniu czy zmywaniu naczyń.

Zmodyfikuj swoją dietę

Ameryki nie odkryję – im tłustsze, bardziej kaloryczne jedzenie, tym bardziej ociężali i rozleniwieni jesteśmy. O ile w sezonie zimowym można to jeszcze jakoś usprawiedliwić (bo święta, bo karnawał, bo krótkie dni), tak wiosną mamy sprawić, by nasze ciało poczuło się rześko i lekko (porzucamy już powiedzenie ‘motylem byłem, ale utyłem’). Nie chodzi mi tutaj o zrzucenie 10 kilogramów w tydzień, wyrzucenie paluszków i zamianę ich na tonę jarmużu – ale już nawet lekka modyfikacja niektórych posiłków, dodanie do nich większej ilości warzyw, zrezygnowanie z wieczornego podjadania przy filmie na pewno zaowocuje lepszym samopoczuciem i wydajnością organizmu. Chyba nie muszę nikogo do tego przekonywać?


Najnowszy numer V maga!


Autorka: Dominika Komorowska-Buras
Na liczniku wybiła mi już “trójka” z przodu, ale energii i zapału mam jak niejedna “osiemnastka” ;). Jestem miłośniczką sportów siłowych, dobrej kuchni (od paru miesięcy gotuję i jem wegetariańsko) oraz języka włoskiego. Kocham czytać (kryminały), robić zdjęcia (oczywiście jedzenia) oraz pisać (współprowadzę bloga z recenzjami kulinarnymi restauracji).

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *