fbpx

Centrum Zwierząt – kobiety działające na rzecz zwierząt

Jest nam bardzo miło ogłosić, że w tym roku objęliśmy matronatem Centrum Zwierząt podczas XI Kongresu Kobiet, który odbędzie się 21 września w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.

Centrum Zwierząt jest wyjątkową, bo jedyną w Polsce, inicjatywą łączącą tematykę praw zwierząt i feminizmu (siostrzeństwa międzygatunkowego). Nadrzędnym celem Centrum Zwierząt jest łączenie ruchów społecznych i zapraszanie feministek do działania na rzecz poprawy losu zwierząt.

Centrum Zwierząt po raz pierwszy zaistniało podczas X Ogólnopolskiego Kongresu Kobiet w Łodzi w czerwcu 2018 roku. Powstało z inicjatywy Karoliny Skowron, członkini rady Kongresu Kobiet, która jednocześnie jest dyrektorką Fundacji Alberta Schweitzera (misją fundacji jest zakończenie chowu przemysłowego zwierząt i promocja diety roślinnej). Tegoroczne wydarzenie dotyczyć będzie następujących zagadnień:

  • wspólnego losu zwierząt i kobiet oraz połączeń między ruchem feministycznym a prozwierzęcym,
  • traktowanie samic zwierząt hodowlanych i tego, że przemoc ma płeć, także u zwierząt,
  • systemowych działań prawnych dla zwierząt (podejmowanych przez kobiety),
  • weganizmu jako formy siostrzeństwa ponadgatunkowego.

Wśród debatujących m.in. Marta Dymek (autorka bloga Jadłonomia oraz dwóch książek pod tym samym tytułem; kucharka; propagatorka weganizmu), Kasia Moś (piosenkarka, kompozytorka, autorka tekstów, aktywistka na rzecz praw zwierząt), Dorota Sumińska (lekarka weterynarii; autorka książek; publicystka; prowadzi programy radiowe i TV), Sylwia Szpurek (doktorka nauk prawnych, radczyni prawna, legislatorka; posłanka do Parlamenty Europejskiego i członkini komisji parlamentarlnych LIBE oraz ENVI).

Jeśli prawa kobiet i prawa zwierząt nie są Wam obojętne, koniecznie dołączajcie do wydarzenia i zapraszajcie znajomych!

O kulisach Centrum Zwierząt rozmawiamy z jego inicjatorką, dyrektorką Fundacji Alberta Schweitzera, Karoliną Skowron:

V mag: Skąd wziął się pomysł na Centrum Zwierząt?

Karolina Skowron: Od kilku lat zajmuję się podobieństwami pomiędzy losem kobiet i zwierząt w społeczeństwie, a także połączeniami między ruchem prozwierzęcym i feministycznym, wspólnymi wartościami i celami tych ruchów. W Polsce dyskusja ta jest niemal całkowicie nieznana. Zależało mi na tym, by wprowadzić te kwestie do mainstreamu feminizmu w Polsce, a nie ma na to lepszego miejsca niż Kongres Kobiet. Ponieważ jego główne, coroczne wydarzenie to dyskusje zgrupowane w centra tematyczne, niezwykle istotne dla tego, co będzie na tapecie w myśli feministycznej jest to jakie to są centra. Cieszy mnie bardzo, że po roku przekonywania i stopniowego wprowadzania tematu do Kongresu udało się stworzyć Centrum Zwierząt, którego druga edycja będzie w tym roku. Oznacza to, że walka z szowinizmem gatunkowym i idea siostrzeństwa ponadgatunkowego znajduje się wreszcie w sercu dyskusji feministek w tym kraju, śladem np. państw anglosaskich czy Hiszpanii.

Do kogo przede wszystkim skierowane jest Centrum Zwierząt?

Wspaniałe jest to, jak bardzo możemy liczyć na nasze środowisko prozwierzęce, które z wielkim entuzjazmem podchodzi do tego projektu i nie tylko licznie przybywa na wydarzenie oraz udostępnia o nas informacje, ale także kontynuuje działania i debaty podniesione podczas Kongresu przy kolejnych spotkaniach. Zgłosiło się do nas także dużo bardzo zaangażowanych wolontariuszy, którzy czują wagę łączenia tych ruchów i wprowadzania tematów prozwierzęcych do środowiska feministycznego.

Centrum Zwierząt jest jednak przede wszystkim skierowane właśnie do kobiet, do feministek. Zwierzęta potrzebują sojuszniczek – mądrych, aktywistycznie doświadczonych, odważnych. Właśnie takie znajdują się w ruchu feministycznym i mam głębokie przekonanie (a także dowód na to w postaci reakcji na poprzednią edycję i inne miejsca, gdzie temat podejmowałam), że kobiety są najlepszą publiką do zrozumienia wartości, którymi się kierujemy. Często łapią w lot połączenia między naszym (kobiet i zwierząt) losem w społeczeństwie gdy tylko o tym usłyszą. Poprzez Centrum Zwierząt chcemy przybliżyć im te wspólne wartości oraz cele, i przede wszystkim przekonać feministki (i co za tym idzie, ruch feministyczny jako taki), że lepsza sytuacja prawna zwierząt i większy szacunek wobec nich w społeczeństwie jest w żywym interesie kobiet.

Jakie są plany wobec Centrum Zwierząt na przyszłość?

Plany mamy, oczywiście, ambitne. Jeśli tylko tegoroczna frekwencja na Centrum Zwierząt będzie równie duża jak w zeszłym (gdy tłum nie mieścił się w sali i zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania), planujemy kontynuować Centrum Zwierząt co roku. Pragniemy także stale wpływać na politykę samego Kongresu Kobiet w taki sposób, aby dobro zwierząt było zawsze brane silnie pod uwagę. W tym roku udało nam się przekonać Kongres, aby cały catering (dla wszystkich panelistek i wolontariuszek w całym Kongresie, nie tylko Centrum Zwierząt) był roślinny, by była duża obecność organizacji prozwierzęcych w strefie NGO, a także by radykalnie ograniczyć sprzedaż produktów skórzanych i testowanych na zwierzętach w Parku Kobiet. Jednocześnie cieszymy się bardzo z jednego z trzech przewodnich haseł tegorocznego Kongresu, którym jest ekologia, i oczywiście pilnujemy by w jej ramach głośno wybrzmiał wątek praw zwierząt i wpływu diety na środowisko.

Co według Ciebie łączy feminizm i weganizm?

To jest niezwykle złożony temat, dlatego by go uprościć, połączenia grupuję w cztery obszary: uprzedmiotowienie, język, przemoc, oraz niewygoda. Jeśli się naprawdę temu przyjrzymy, analogię pomiędzy tym jak traktowane są kobiety i zwierzęta w społeczeństwie są ogromne. Ich wspólnym spoiwem jest patriarchat oraz to, że „silniejszy” uprzedmiotawia „słabszego.” Gdy mówimy właśnie o uprzedmiotowieniu, warto spojrzeć na ciała. W przestrzeni publicznej kobiety bywają sprowadzane do roli obiektów seksualnych. Zwierzęta zaś – do rzeczy. I kobiety i zwierzęta stają się niejako „produktami” do skonsumowania. Wyjątkowo jaskrawo widać to w reklamach. Wszystkie dobrze znamy obrazy kobiecego ciała (gdzie kobiet jest przede wszystkim ciałem, a dopiero później człowiekiem…bywa nawet, że najazd kamery na poszczególne części ciała jest taki, że kobieta zdaje się składać wyłącznie z tych swoich części ciała) reklamujące wszelkie możliwe produkty w żaden sposób z tym niezwiązane, jak samochody, piwo, garnitury. Są to często rozerotyzowane/zseksualizowane, uprzedmiotawiające, usłużne, oraz intelektualnie poniżające obrazy kobiet. Zwierzęta zaś przedstawia się jako rzeczy do konsumpcji, również składające się z części swoich ciał, często „chętnie” przez nich samych oddawanych (szczęśliwe krowy, świnie, itp.). Jednocześnie język umniejsza krzywdę wobec kobiet i zwierząt, oswaja ją, normalizuje. Od „końskich zalotów”, „chłopcy już tak mają” czy „niewinnych zaczepek” przez dużo poważniejsze zwroty przenoszące odpowiedzialność za molestowanie czy gwałty na ofiarę, patriarchat używa języka jako narzędzia które wciąż od nowa potwierdza jego „naturalność.” Wpisują się w to także nazwy zawodów, gdzie te poważane mają końcówki męskie, a te gorzej płatne żeńskie. Przykłady można długo mnożyć. Czyż nie jest tak samo gdy mówimy o „humanitarnym” zabijaniu? Czy może istnieć zabijanie „humanitarne” (a może są też „humanitarne” gwałty, niewolnictwo, czy pedofilia)? Myśliwi mówią o „regulacji gatunku”, weterynarze o „właścicielach” zwierząt, a my wszyscy o mięsie czy futrze, zamiast martwych ciałach istot czujących. Liczymy zabite zwierzęta w kilogramach lub tonach, a nie indywidualnościach. Oto esencja uprzedmiotowienia. Ono, poprzez język, umożliwia przemoc – trzeci obszar o którym mówię w kontekście połączeń między losem kobiet i zwierząt. Liczne badania pokazują, że przemoc jest krzyżowa, tzn. że jest bardzo silna korelacja pomiędzy przemocą wobec kobiet/dzieci i zwierząt. Ona najczęściej idzie w parze. Mechanizmy przemocy są takie same niezależnie od tego kto jest ofiarą. Wreszcie, podobnie jak uznanie pełnej równości płci jest dla mężczyzn niewygodne (oznaczałoby więcej obowiązków i mniej przywilejów), tak uznanie zwierząt za złożone istoty czujące nie tylko ból, lecz całe spektrum innych emocji i mające skomplikowane potrzeby oraz podmiotowość, oznaczałoby konieczność poważnych zmian w życiu każdego z nas – od diety, przez ubiór, po rozrywkę.

Jak na Centrum Zwierząt reagują inne członkinie Kongresu Kobiet, niebędące wegankami i niezwiązane z aktywizmem prozwierzęcym?

Nie będę udawać, że nie ma oporu. Są osoby nastawione entuzjastycznie, jednak znacznie więcej jest takich, dla których sam pomysł łączenia feminizmu z prawami zwierząt jest, delikatnie mówiąc, egzotyczny. To są bardzo trudne dyskusje i wiele jeszcze przed nami. Wprowadzenie niektórych tematów na agendę wymaga czasu i ogromnej determinacji, ale jest warte podjęcia tego trudu, bo efekt dla zwierząt i samych kobiet może być w moim przekonaniu znaczący. Cieszy mnie fakt, że jest już przestrzeń na to, by te niełatwe i niesamowicie ważne dyskusje podejmować. Wielkie podziękowania należą się przede wszystkim trzem osobom – Magdalenie Środzie, matce założycielce Kongresu i członkini jej zarządu, która umożliwiła mi wprowadzenie tematyki zwierzęcej i ekofeministycznej do Kongresu oraz późniejsze powołanie Centrum Zwierząt, Annie Karaszewskiej, prezesce stowarzyszenia i przyjaciółce zwierząt, a także Hannie Bace, dyrektorce wykonawczej Kongresu Kobiet, która konsekwentnie wprowadzała w życie kolejne elementy nowej antyprzemocowej polityki Kongresu, jak w pełni wegański catering czy bardziej etyczny dobór firm współpracujących ze stowarzyszeniem. To wszystko nie byłoby też możliwe gdyby nie fantastyczne wsparcie i wielka praca mojego zespołu i grona wolontariuszy z Fundacji Alberta Schweitzera.

https://www.facebook.com/events/659334691207913/

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!