Congee w dwóch wersjach (wytrawne i na słodko)

Congee to tradycyjna chińska zupa śniadaniowa. Szczerze powiedziawszy nie wierzyłam w jej moc i to, że można ją jeść codziennie, bez znudzenia a jej przygotowanie można ograniczyć do jednego wieczoru. Tak, congee lepiej ugotować w większej ilości, a potem – każdego dnia odgrzewać i jeść absolutnie inne danie różnicując dodatki. Jeśli tak jak ja uwielbiacie śniadani na ciepło i budzą Was one lepiej niż kawa – polecam. Wczesna wiosna to dobry czas na moc prosto z chińskiej kuchni!

Składniki:

  • 3/4 szkl ryżu
  • ok. 3-5 szkl wody
  • 3 cm korzenia świeżego imbiru
  • 3 cm korzenia świeżej kurkumy
  • 1-2 łyżki oleju kokosowego (polecam extra virgin) bądź innego tłuszczu
  • szczypta soli
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżka syropu z agawy albo syropu klonowego
  • ulubione warzywa, np.: por, marchewka, pieczarki, brokuły.
  • sezam lub siemię lniane do posypania (opcjonalnie)

Sposób przygotowania:

  1. Na roztopionym oleju podsmaż ryż – tak długo jak to będzie możliwe, czyli zanim ryż zacznie przywierać mieszaj i podsmażaj ziarna.
  2. Kiedy ryż zaczyna przywierać zalej go pierwszą szklanką wody, przemieszaj i wlej kolejną. Wrzuć przekrojony wzdłuż imbir.
  3. Gotuj ryż na wolnym ogniu przez przynajmniej godzinę, półtorej od czasu do czasu mieszając i dodając wody. Im częściej będziesz mieszać ryż, tym bardziej kremowy i rozpadający się będzie – o to chodzi! Na koniec dodaj sól.
  4. Sos sojowy połącz ze słodkim syropem – możesz dodać do nich ulubione przyprawy – np. przeciśnięty przez praskę czosnek albo inne. Eksperymentuj do woli.
  5. Warzywa pokrój, posiekaj, zblanszuj lub podsmaż – wedle uznania i możliwości.
  6. Do miseczki z ugotowanym ryżem dodaj najpierw warzywa, potem polej sosem i posyp ulubionym chrupkim dodatkiem.

Jeśli przeszkadza Wam intensywny posmak imbiru lub kurkumy, możecie z nich zrezygnować. Jednak sam w sobie ryż nie ma zbyt wiele smaku, dlatego warto odważyć się na bardziej wyraźny smak.

Moje pierwsze słodkie congee było z prażonymi jabłkami i – o dziwo nie smakowało jak ryż z jabłkami z dzieciństwa. To skłoniło mnie do dalszych poszukiwań. Na szczęście lato co raz bliżej, owoców będzie więcej, a to naprawdę obiecująca zapowiedź dla słodkich congee.

Składniki:

  • 3/4 szkl ryżu
  • ok. 3-5 szkl wody
  • 3 cm korzenia świeżego imbiru
  • 1 laska cynamonu
  • 1-2 łyżki oleju kokosowego (polecam extra virgin) bądź innego tłuszczu
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka  sosu sojowego
  • 1 łyżka syropu z agawy albo syropu klonowego
  • ulubione owoce: banany, kiwi, melon, maliny, pestki granatu, pomarańcze, etc.
  • sezam, siemię lniane lub nasiona chia do posypania (opcjonalnie)

Sposób przygotowania:

  1. Na roztopionym oleju podsmaż ryż – tak długo jak to będzie możliwe, czyli zanim ryż zacznie przywierać mieszaj i podsmażaj ziarna.
  2. Kiedy ryż zaczyna przywierać zalej go pierwszą szklanką wody, przemieszaj i wlej kolejną. Wrzuć przekrojony wzdłuż imbir.
  3. Gotuj ryż na wolnym ogniu przez przynajmniej godzinę, półtorej od czasu do czasu mieszając i dodając wody. Im częściej będziesz mieszać ryż, tym bardziej kremowy i rozpadający się będzie – o to chodzi! Na koniec dodaj sól.
  4. Sos sojowy połącz ze słodkim syropem.
  5. Owoce pokrój, niektóre z nich możesz zmiksować – wedle uznania i możliwości.
  6. Do miseczki z ugotowanym ryżem dodaj najpierw sos, potem owoce i posyp ulubionym chrupkim dodatkiem.

Sos ze słodkich syropów i sosu sojowego jest opcjonalny. Z owoców można przygotować np. sos z kiwi lub banana albo dowolnych, także mrożonych owoców. W ferworze eksperymentowania może i jakieś warzywo przemycicie do słodkich wersji? Dobrym pomysłem może być także dodanie do gotującego się ryżu łyżki mleka kokosowego (ja takowe mam zamrożone w małych porcjach w pojemniku na lód) – jeśli tylko lubicie, proszę bardzo!


Więcej przepisów znajdziesz w magazynie V mag


Autorka: Elżbieta Dudek
Chociaż mieszka w dużym mieście, jej serce pochodzi ze wsi, w której się wychowała. Kocha jeść i spać. Jej pasją jest gotowanie i karmienie innych. Kuchnię roślinną przedkłada nad każdą inną z powodu jej bogactwa smaku i różnorodności. Kiedyś założy swojego bloga kulinarnego. Nie lubi się nudzić.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *