fbpx

Czy ciężko jest być weganką w małym mieście?

Weganizm jest na topie. Warszawa zajęła szóste miejsce w rankingu światowych stolic weganizmu. Jest coraz więcej restauracji wegańskich, ale czy każdy ma do nich dostęp? W dużych miastach jest super, można zjeść wegańskie sushi, dania tajskie, indyjskie, włoskie, wege fast foody i super zdrowe bowle. Przeprowadzka do mniejszej miejscowości sprawiła jednak, że zaoszczędziłam sporo pieniędzy, nie wychodząc na miasto zjeść. Zwyczajnie nie mam gdzie wychodzić, a jeśli już coś jest, to nic specjalnego. To jeden z większych minusów, bo nawet jeśli nie wychodzi się często, dobrze mieć taką opcję. 

To dla mnie jeden z większych minusów, czy jest wiele innych? Dziesięć lat temu byłby to cięższy powrót, teraz jest całkiem dobrze. Mleko roślinne, tofu, jogurty i śmietanki roślinne są dostępne w marketach, nawet w małych miastach i miasteczkach. To bardzo pozytywne zjawisko, które mnie cieszy. Dobrze mieć możliwość zakupu tych produktów na miejscu. Są też produkty, których kupienie nie jest w ogóle możliwe. Ze sklepów online zamawiam płatki drożdżowe, masło migdałowe, algi, pastę miso, niektóre przyprawy, ale nie są to produkty, których używam codziennie. Takie zakupy robię raz na kilka miesięcy i mam zapas. Wybieram sklepy, które pakują bez zbędnego plastiku i często ze znajomymi zamawiamy od razu więcej, żeby zredukować koszty przesyłki i ilość opakowań. Zapasy się sprawdzają, ale jest też wiele rzeczy, które mogę kupić na wagę łatwiej niż w dużym mieście. Mąkę kupuję prosto z młyna do worków na wymianę, strączki i kaszę też mogę kupić bezpośrednio u rolników, co zdecydowanie zmniejsza koszty i nie zajmuje wiele czasu. 

Problemem są też wegańskie słodycze. O ile przypadkowo wegańskie można znaleźć w supermarkecie, to surowa czekolada jest poza zasięgiem. Podobnie wegańskie ciasta czy drożdżówki – trzeba zrobić je w domu. Szkoda, bo czasem chciałoby się zjeść kawałek ciasta bez konieczności pieczenia całej blachy. Myślę, że wege wypieki nieprędko pojawią się w lokalnych cukierniach, które uginają się od kolorowych i raczej tradycyjnych ciast na bazie białej mąki, jajek i tłuszczu. Pozostaje doskonalić umiejętności cukiernicze i próbować nowych wypieków od czasu do czasu. 

Nie jestem zwolenniczką dużej ilości przetworzonej żywności i wiele robię sama w domu – hummus, pasty kanapkowe, wrapy i wiele rzeczy, które można kupić w sklepie. To nie tylko lepsze dla zdrowia, bo unikamy wielu konserwantów, ale też dla portfela: za 5 zł mogę zrobić 2-3 razy więcej hummusu, niż kupię w tej cenie. Domowe smarowidła są w znacznie lepszych cenach. 

Weganizm to dla mnie głównie sezonowe warzywa, owoce, strączkowe, kasze, ziarna, orzechy, czyli to, co jest dostępne dla każdego, bez względu na miejsce zamieszkania. Większość to najtańsze produkty w sklepach. Mleko roślinne, tofu czy śmietanki roślinne bardzo lubię, ale są to sporadyczne zakupy. Świeże produkty są podstawą zdrowej, zbilansowanej diety, którą staram się prowadzić na co dzień. Najlepsze posiłki to te przygotowane w domu z dobrych składników.

Sytuacja wegan i wegetarian mocno zmieniła się w ciągu kilku ostatnich lat. Wege jest modne i korzystają na tym wszyscy, nie tylko weganie. Wegańskie zamienniki mięsa czy nabiału są łatwiej dostępne. O rezygnacji z mięsa mówi się już nie tylko w kontekście wyborów etycznych, ale także z perspektywy wzrastającej świadomości katastrofy ekologicznej i globalnego ocieplenia. Wzrasta popularność flexitarianizmu, w którym dopuszcza się jedzenie mięsa od czasu do czasu. Takie elastyczne podejście może być przymiarką do całkowitej rezygnacji z mięsa. Powszechnie dostępna wiedza o weganizmie jest coraz większa, a badania na większych grupach bardziej wiarygodne. To duży postęp, jeszcze w 2013 roku weganizm był traktowany marginalnie i nie było wielkiego wyboru produktów. Widząc, jak rozwija się rynek wegański, można się spodziewać jeszcze większej ilości produktów bezmięsnych w sklepach. Cieszy to tym bardziej, że kiedy na półce supermarketu pojawia się wegański produkt, inny odzwierzęcy musi zniknąć. Półki mają ograniczoną przestrzeń. 

Z perspektywy weganki w kilkuletnim stażem widzę, że wszystko idzie w dobrą stronę. Głównym problemem przy utrzymaniu zdrowej diety roślinnej może być brak czasu i wspieranie się gotowcami, które są łatwiej dostępne. W mniejszych miejscowościach o wege przekąski w sklepach nie jest tak łatwo, co wymusza lepszą organizację i przygotowywanie lunch boxa albo czegoś małego na wynos. Bez wątpienia małe miasto daje mniejszy wybór, ale sporo rzeczy można spróbować na wyjazdach lub zamówić w sieci. Część produktów zamawiam, ale nie odczuwam braku wielu produktów na co dzień. Zamawianie online nie jest całkiem ekologiczne, ale jeśli robi się to od czasu do czasu i wybiera sklepy, które unikają folii, można zrobić to bardziej ekologicznie. Lubię gotować i zachęcam do odkrywania nowych smaków w swojej kuchni. Gotowanie jest kwestią wprawy, im więcej gotujesz, tym jest to smaczniejsze i zajmuje mniej czasu. 

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!