fbpx

Czy na samotną podróż trzeba się odważyć?

Kiedy przywołuje mnie jakaś historia lub temat, czasami biorę pod wątpliwość, czy jestem odpowiednią osobą, żeby to opisać, bo nie posiadam ugruntowanej wiedzy ani doświadczenia w tym temacie. Z drugiej strony, to na tym właśnie polega piękno tworzenia artykułów – podczas pracy nad nimi, dzięki poszukiwaniu informacji i rozmowom z osobami, które są bardziej doświadczone i wiedzą więcej, można się tak wiele nauczyć! A przy okazji zainspirować siebie i was.

Dziś poruszam właśnie taki temat, w którym absolutnie nie jestem ekspertką, ale który przywołuje mnie już od jakiegoś czasu, czyli o podróżowaniu w pojedynkę. Poszukując informacji w tym temacie, postanowiłam zaczerpnąć wiedzy u źródła, tj. prosto od podróżniczych inspiracji, wolnych duchów i, w mojej opinii, bardzo odważnych kobiet, które zwiedzają świat solo. No właśnie, czy to rzeczywiście kwestia odwagi, a może wręcz brawury? Czy może każdy jest w stanie wybrać się w taką podróż i bycie odważnym nie ma z tym wiele wspólnego? 

Faza pierwsza: strach

Obawy, wymówki i brak wiary we własne możliwości to pierwsi towarzysze samotnej podróży. Czasem nawet nie zauważamy, kiedy zaczynają pakować się do naszych plecaków. Zanim w ogóle podejmiemy pierwsze kroki w stronę planowania, nasza uwaga skupia się na chaotycznych myślach i emocjach, a w takich momentach najczęściej dominują wśród nich zwątpienie i samokrytyka. Uważamy, że nie mamy odpowiednich umiejętności i cały plan rozpatrujemy w kategorii: nieosiągalny. Marta Dziekońska, autorka podcastu „Projekt Wilczy Bilet”, w jednym z odcinków podkreśla, że taka fala strachu to w rzeczywistości odpowiedź na kilka problemów. Po pierwsze, mamy bardzo niewiele informacji na dany temat, po drugie, brak nam wiary w siebie i po trzecie, kierujemy się uwagami zasłyszanymi od znajomych i rodziny, że „to jest za trudne, nie dasz sobie rady”. 

Marta, z wykształcenia psycholog, jest zwolenniczką kwestionowania wszelkich myśli i obaw zamiast brania ich od razu za pewnik. „W budowaniu własnej pewności siebie bardzo ważne jest zachowanie higieny psychicznej, za którą stoi postrzeganie myśli w kategorii subiektywnych opinii, a nie faktów. Nie zakładajmy od razu, że myśl: Nie dam rady sama podróżować, bo sobie nie poradzę musi być prawdziwa. Gdy się pojawia, poddajmy ją pod wątpliwość i przeanalizujmy. Co rozumiemy przez Nie dam sobie rady? Jakie dokładnie obawy za tym stoją? Nazwijmy je i wtedy szukajmy odpowiednich rozwiązań”.

Zuza Forell w swoją pierwszą samotną podróż wyruszyła, kiedy jak to określiła, skończyły się jej wymówki, żeby tego nie zrobić. „Obroniłam magistra, nie byłam z nikim w związku, a moi przyjaciele ze względu na swoje stałe prace nie mogli wyjechać ze mną na tak długo”. Czasami czekanie na idealny moment, gdy limit naszych argumentów na „nie” i obaw się wyczerpie, może nigdy nie nadejść. Nasze umysły to mistrzowie produkowania kolejnych wątpliwości. Moment, który opisuje Zuza, z boku wydaje się być idealny na decyzję o dalekiej wyprawie, ale każdy, kto był w tej samej pozycji, może się domyślić, że pewnie wcale łatwy nie był. Opisuje ona, że zrobienie tego pierwszego kroku i kupienie biletu do Azji w jedną stronę było jedną z najtrudniejszych decyzji, jaką dane jej było w życiu podjąć. Kres wymówek Zuzy nie równał się kresowi obaw. „Kupiłam bilet, a później w głowie pojawiło się mnóstwo pytań. A co, jeśli będzie niebezpiecznie? A co, jak zatęsknię za domem? A jak nie poznam nikogo po drodze? Ten strach był normalnym i nieodłącznym punktem każdej podróży”. 

Marta w jednym z odcinków swojego podcastu o podróżowaniu solo wskazuje na pytanie, z którym spotyka się wielokrotnie: „Często słyszę, jak to możliwe, że podróżuję sama autostopem, korzystam z Couchsurfingu i się nie boję, bo ludzi na samą myśl o tym paraliżuje strach. A to przecież nie jest tak, że obudziłam się pewnego dnia z postanowieniem, że będę robić te wszystkie rzeczy, bo w ogóle się ich nie obawiam. Zapanowanie nad swoimi obawami to proces. Proces oswajania siebie i sytuacji, badania, co jest dla mnie dobre, a co nie jest”. 

Dla kolejnej podróżniczki, Dominiki Kiprowskiej, przekroczenie autostopem granic obcego kraju było bardzo mocno powiązane z systematycznym przekraczaniem swoich – wytrzymałości, cierpliwości i otwierania się na nowe. „Przygody, które kiedyś wywoływały strach i komentarz: Nigdy w życiu z czasem przerodziły się w: Dlaczego dopiero teraz?! Każda kolejna podróż to coraz śmielsze i bardziej spontaniczne decyzje”.

Faza druga: bodziec decydujący 

Niezależnie czy podróż planuje doświadczona, czy początkująca podróżniczka, istotne jest, żeby na początku porozmawiać z samym sobą i odpowiedzieć na pytanie: dlaczego w ogóle chcę wyruszyć? Za taką decyzją nie musi stać poszukiwanie sensu życia ani żadna trudna sytuacja, od której chce się uciec. „Wystarczającymi powodami są ciekawość, potrzeba zmiany i odkrywania nowych miejsc” – tłumaczy w swoim podcaście Marta.  

Dla Wioli Kołodziejczyk bardzo ważny jest ten ostateczny czynnik popychający ją do podróży, który nazwała „bodźcem decydującym”. „W pierwszym momencie zastanawiam się, czy o solo wyprawach nie zadecydował za mnie los. Nigdy nie miałam szczęścia do przyjaciółek i znajomych, którzy podzieliliby moją pasję do podróży. Ale to nie byłoby prawdą. Przecież nigdy nie szukałam uparcie kogoś, kto chciałby ze mną wyruszyć w drogę. Ba! Zdarzyło się nawet kilkakrotnie, że ktoś zaproponował mi towarzystwo, a ja jednak zdecydowałam, że tę podróż powinnam odbyć sama. Dlaczego?” 

No właśnie, dlaczego mimo strachu i możliwości podróży w towarzystwie decydujemy się na jej wersję solo? Co w ten sposób zyskujemy?

Faza trzecia: odkrywanie i czerpanie 

Podróże uczą. Tylko co dokładnie mają na myśli wszyscy ci, którzy powtarzają w kółko ten znany frazes?

1. Niejednokrotnie wyskoczysz poza strefę komfortu 

Strefa komfortu? Cóż, w podróży w pojedynkę niejednokrotnie przyjdzie Ci przekroczyć jej granicę. Każdy ma własną: dla jednych będzie to samotny lot samolotem lub spanie w pokoju z sześcioma innymi osobami, dla innych już samo kupienie pojedynczego biletu i przekroczenie z plecakiem progu mieszkania będzie wyzwaniem. Dla Zuzy podróż solo to codzienne wychodzenie z bezpiecznej strefy: „Jeśli chcę spędzić z kimś dzień, muszę pierwsza wyciągnąć do niego rękę, przedstawić się i zagadać”. Pokonywanie własnych barier w kontaktach z drugim człowiekiem prowadzi nas do kolejnego punktu, czyli…

2. Otworzysz się na ludzi i nową kulturę

Sama nie oznacza samotna! U Zuzy wyjazdy w pojedynkę nigdy nie łączą się z poczuciem odizolowania od reszty świata. „Dla mnie najlepsze w podróżowaniu w pojedynkę jest codzienne poznawanie na swojej drodze nowych, cudownych ludzi, którzy w tak krótkim okresie czasu stają się najlepszymi przyjaciółmi!”

Dominika w swoich podróżach nigdy nie zapomina o ludziach, ponieważ kto, jeśli nie mieszkańcy danego miejsca pokażą nam jego najprawdziwsze oblicze? „Żadne tam instafriendly miejsca do zdjęć, przystrojone kawiarnie czy zrobione pod turystów plaże. Zejdźmy czasem w takiej podróży z utartych szlaków i poobserwujmy tuziemców, porozmawiajmy z nimi, a jak trzeba, to pomóżmy im w ich codziennych czynnościach i nauczmy się czegoś od nich! Kultury przez wieki powoli przez siebie przenikają, ale mimo to wciąż się od siebie różnią. Warto zadbać o swoje doznania wielopłaszczyznowo, poruszać się własnymi ścieżkami, uciekać od schematów i żyć chwilą, nawet w idealnie zaplanowanej podróży”. 

3. Poznasz siebie 

Podróżowanie bez towarzystwa to taka niekończąca się seria spotkań z samym sobą. Idealna okazja do poznania siebie, pogłębienia relacji z najważniejszą osobą w Twoim życiu i ot, polubienia siebie jeszcze bardziej. Dla Wioli nie ma lepszej okazji do obcowania z samym sobą niż podczas podróży: „Podróże solo to dla mnie także doświadczenie skrajnych sytuacji. Z jednej strony takie wyjazdy ułatwiają nawiązywanie nowych kontaktów, czasem do tego stopnia, że tęskni się za milczeniem i samotnością. Z drugiej strony możesz doświadczyć samotności w nieznanym Ci wcześniej stopniu. W tym momencie zaczyna się coś, co można nazwać podróżą w głąb siebie. Chyba nie ma lepszej okazji do obcowania z samym sobą, poznawania siebie i uświadomienia sobie, na ile, czy i w ogóle lubimy swoje towarzystwo. Podróże w pojedynkę częściej zmuszają do refleksji i otwierają nas na nowe doznania”. 

4. Nauczysz się podejmować samodzielne decyzje

Umiejętność dokonywania samodzielnych wyborów to cenny dar, który będzie Ci służył przez całe życie, a najlepiej doświadczyć go, podróżując w pojedynkę. Szereg codziennych decyzji, mniejszych i większych, zazwyczaj rozłożony jest co najmniej na dwie osoby. Wyjście do kina, zakupy, urlop to kompromisy, których pewnie już nie dostrzegamy. Fakt, że do tej pory codziennie podejmowaliśmy większość wyborów w oparciu o zdanie drugiej osoby, uderzy nas dopiero, gdy będziemy zdani kompletnie i w stu procentach na siebie. 

Dla Wioli podróż zaczyna się od pragnienia sprawdzenia siebie samej. „Odczuwam silną potrzebę przezwyciężania niemal paraliżującego mnie strachu i przeżycia tego wszystkiego, co czeka mnie za zamkniętymi drzwiami mieszkania, indywidualnie, na własny sposób. Podróże w pojedynkę to wielowymiarowa wolność, która może być także męcząca. Samodzielne podejmowanie każdej, nawet najmniejszej decyzji, planowanie następnego kroku, a także świadomość tego, że jest się w pełni zdanym tylko na siebie jest na dłuższą metę wyczerpujące. Ale to właśnie w ten sposób, z każdym kolejnym dniem, stajemy się bardziej niezależni, pewniejsi siebie, a nawet dumni, że oto udało nam się to, na co tak niewielu by się odważyło”.  

5. Zatęsknisz i ogromnie docenisz wszystkich bliskich w twoim życiu 

„Jest jeszcze coś, co bardzo cenię sobie w takiej formie podróży” – dodaje Wiola. „W samotnych chwilach wzlotów i upadków, doceniam to, co zostawiłam w domu – najbliższych, osoby, które z niecierpliwością czekają na wiadomość ode mnie, na świeżą dawkę emocji i opowiadań. Wyruszając samotnie w podróż, poznałam znaczenie słów: Prawdziwe szczęście jest tylko wtedy, kiedy się nim dzielisz. I wiem, że żadna, nawet ta najwspanialsza podróż, nie da nam radości, jeśli naszych przeżyć i doświadczeń nie będziemy mieli z kim dzielić”.

6. Odkryjesz piękno świata wszystkimi zmysłami 

Dla Dominiki podróż można, a nawet powinno się, postrzegać na wiele sposobów i nie ograniczać się do jednej formy podróżowania oraz nie uciekać w powszechnie przyjęte schematy. „Podróż to nie tylko piękne miejsca, natura, architektura czy wydarzenia kulturalne. Dla mnie podróże to kosztowanie świata, próba zaspokojenia zmysłów. Wzroku, by móc podziwiać to, czym natura nas obdarzyła lub co człowiek stworzył swoimi rękoma, słuchu, by móc się wczuć w otaczający nas klimat danego miejsca poprzez dźwięki, oraz smaku – poprzez doznania kulinarne!”. 

7. Radość z drobnych i oczywistych rzeczy

Jak już ustaliliśmy wraz z naszymi podróżniczkami, samotne wyprawy to również wyzwania. Z drugiej strony, to właśnie one pozwalają nam doceniać wszystkie drobne momenty, które w innej sytuacji moglibyśmy przegapić. Zasypianie w świeżej pościeli, kawa o poranku, smak lokalnego jedzenia podanego przez uśmiechniętego sprzedawcę… Wszystkie te elementy z dnia na dzień nabiorą intensywności smaku, zapachu i piękna. 

Powracając do pytań, które postawiłam na początku pisania artykułu: czy samotna podróż to kwestia odwagi? Tak, jak wszystkie nowe rzeczy, których nigdy wcześniej nie próbowaliśmy. Czy każdy jest w stanie wybrać się w taką podróż? Jeśli ten rodzaj przygody go przywołuje, to jak najbardziej! Marta radzi nazwać i poddać analizie każdą ze swoich obaw, a potem oswajać się z nimi w myśl zasady: bój się, a potem próbuj małymi krokami. Zuza oswoiła się ze swoim strachem, bo zdała sobie sprawę, że on jest i będzie nieodłącznym elementem każdej jej wyprawy, nie tylko tej pierwszej. Dla Wioli to właśnie strach był siłą napędową do samotnej wędrówki; postanowiła mu się przyjrzeć i dzięki temu przeżyć wszystko na swój indywidualny sposób. Dominika swój lęk traktuje jako jedną z wielu granic, które przychodzi jej przekroczyć podczas podróży. To oczywiste, że tam jest, ale równie pewne jest to, że w którymś punkcie go pozna i opanuje, a wtedy on pomoże jej spojrzeć na podróż z innej, wspaniałej perspektywy. 

______________________________________________

Marta Dziekońska: https://spoti.fi/2wDOapj

Wioletta Kołodziejczyk: https://violaandtheworld.com

Dominika Kiprowska: https://d-onthego.blogspot.com/

Zuzanna Forell: https://www.instagram.com/zuzannaforell/?hl=pl 

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!