fbpx

Czy warto obiecywać?

Wszyscy lubimy słuchać zapewnień i obietnic. Często też nimi szafujemy. Dają nam poczucie bezpieczeństwa, ale i sprawczości – silne przekonanie o tym, że możemy zaklinać rzeczywistość oraz bliższą lub dalszą przyszłość. Czy danie słowa jeszcze coś znaczy, czy umiemy wywiązywać się z przysiąg i obietnic, a przede wszystkim, czy wiara we własną omnipotencję jest słuszna? A może to zwykły brak pokory? Warto się nad tym zastanowić. Ostrzegam, że nie będzie łatwo.

Igranie z losem

Jest taka przypowieść biblijna o wodzu Jefte, który przyrzeka Bogu, że gdy ten pomoże pokonać mu przeciwników, złoży mu w ofierze pierwsze, co wyjdzie z jego domu. Wychodzi jego córka. To historia bez happy endu, która uczy, że nie możemy być pewni tego, co się wydarzy i jak bolesne bywa ponoszenie odpowiedzialności za własne słowa, zwłaszcza jeśli wypowiadamy je zbyt pochopnie. To trochę jak igranie z losem. Czy rozsądnie jest obiecywać coś, na co nie ma się do końca wpływu? Nie bez przyczyny mówi się, że los jest przewrotny. Odnoszę wrażenie, że działa tu prawo „na złość” – im bardziej chcemy mieć nad nim kontrolę, tym bardziej jest niepewny. Jeśli wziąć pod uwagę tę zależność, to chyba bardziej odpowiedzialne i rozważne byłoby unikanie wszelkich zapewnień, nawet jeśli przylgnęłaby do nas łatka asekuranta. Czasem lepiej powiedzieć, że po prostu postaramy się coś zrobić, bo to jest w naszym zasięgu, tyle możemy. I uważam, że jest to bardziej dojrzałe niż składanie obietnic. Jeśli zależy nam na wiarygodności, nauczmy się ostrożnie z nimi obchodzić i pamiętajmy, że są one bardziej wyrazem naszej woli czy chęci niż omnipotencji. Jednak czy aby na pewno?

Lepsza złamana obietnica niż żadna…

– mawiał Mark Twain i należałoby to chyba rozumieć tak, że nieobiecywanie może być dla niektórych równoznaczne z brakiem wiary czy czarnowidztwem. Idąc tym tokiem rozumowania, lepiej więc wierzyć, że coś się wydarzy niż popadać w pesymizm. Jeśli przestaniemy składać przysięgi, które są przecież szczególnym rodzajem obietnic, to tak, jakbyśmy nie chcieli mieć wpływu na przyszłość.                                                           
Z jednej strony wydaje się to niedorzeczne, bo przecież każdemu z nas zależy na ogólnej pomyślności, choć podświadomie czujemy, że jej gwarancji nikt nam nie da. Tymczasem obietnica może być tym magicznym zaklęciem, które odczaruje rzeczywistość, katalizatorem naszych działań. Pytanie tylko, czy jeśli oświadczamy światu, że będzie dokładnie tak, jak mówimy, to dajemy świadectwo naszej wiary czy raczej pychy? Może jest tak, że do tego stopnia uwierzyliśmy w to, że możemy być kowalami własnego losu, że zapomnieliśmy o działaniu jakichś sił wyższych, których przychylność pozwala ziścić się naszym planom? Jeśli tak, to faktycznie brak nam pokory.

Z drugiej jednak strony, składając dobrze wszystkim znaną przysięgę małżeńską, uciekamy się niejako do boskiej pomocy. Z takim wsparciem jakoś łatwiej jest nam wypowiadać obietnicę dozgonnej wierności, miłości i troski. Może podświadomie zdajemy sobie sprawę z tego, że tak poważne deklaracje przekraczają nasze możliwości. Nawet jeśli nie uda nam się wytrwać w tym postanowieniu, część winy możemy oddać sile wyższej. Warto zastanowić się nad tym, co by było, gdybyśmy musieli polegać tylko i wyłącznie na sobie. Gdyby trzeba było wziąć odpowiedzialność za wspólną przyszłość i ślubować tak zwyczajnie, po ludzku, bez boskiej opatrzności. Czy równie chętnie byśmy przysięgali, czy może raczej oświadczali, że dołożymy wszelkich starań, by utrzymać ten związek? Być może taka deklaracja byłaby bardziej przemyślana i uczciwa.                     

Niewątpliwie szczerość intencji pomaga wytrwać w takiej przysiędze, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć zdarzeń, które mogą mieć wpływ na dotrzymanie złożonej obietnicy. Los często krzyżuje nam plany, stawiając na naszej drodze przeszkody natury materialnej czy emocjonalnej. Zmieniają się okoliczności życiowe, wygasają uczucia, zmieniają się wreszcie ludzie. Brak miłości czy niewierność partnera to złamanie obietnicy, ale jest nim również tkwienie w związku z poczucia obowiązku czy lęku przed samotnością. Nie ślubowaliśmy przecież markowania miłości. Ta iluzja szczęścia podszyta jest brakiem szacunku i żalem, co ma bezpośrednie przełożenie na jakość wzajemnych relacji.

Gorzej, gdy przysięga małżeńska składana jest z wyrachowania, w imię stabilizacji, bezpieczeństwa czy uzyskania wysokiej pozycji społecznej. Z góry zakładamy, że nie wywiążemy się ze złożonych obietnic, ale przedkładamy własną wygodę nad dobro innych. Obietnica wierności i miłości staje się w tym wypadku bezprzedmiotowa. Konsekwencje takich decyzji zwykle bywają bolesne w skutkach.

Uważaj, co i komu obiecujesz

Dotrzymywanie słowa jest ważne w stosunku do każdego, ale w sposób szczególny dotyczy dzieci. Słowność dorosłych ma kluczowe znaczenie, jeśli chodzi o ich rozwój i kształtowanie charakteru. Rodzice to pierwsze autorytety dla dziecka. W oparciu o ich zachowanie mali ludzie budują swoje wyobrażenie o świecie i o regułach, jakie nim rządzą. Jeśli spełniamy obietnice, dajemy dziecku poczucie bezpieczeństwa, otrzymując w zamian olbrzymie zaufanie. Dlatego tak ważna jest spójność pomiędzy tym, co się mówi, a tym, co się robi. Każdy dysonans zostanie natychmiast wychwycony przez dziecko – to wbrew pozorom bystry obserwator naszych poczynań. Swoją niesłownością sprawimy, że bardzo szybko poczuje się zagubione i niepewne. Zastanówmy się, zanim obiecamy wspólną zabawę czy rower, wiedząc, że nie będziemy w stanie tego spełnić z braku czasu, pieniędzy czy jakichkolwiek innych powodów. Jeśli rodzic w oczach dziecka przestaje być wiarygodny, dziecko może go lekceważyć i zacząć sprawiać trudności wychowawcze. To również prosta droga do tego, by przenieść brak zaufania na rówieśników czy innych dorosłych. Skoro rodzice kłamią, to na pewno inni też. Nawet niewinne kłamstwa to ciągle kłamstwa. Tam, gdzie jest miejsce na szczerość, nie ma zawiedzionych oczekiwań i niespełnionych obietnic. Jeśli rodzice są odpowiedzialni i nie rzucają słów na wiatr, to mogą być pewni, że świat dziecka będzie bardziej poukładany, a u jego podstaw znajdą się konkretne wartości i zasady, których nie można i nie warto łamać.

Słowa, słowa, słowa…

Mówi się, że słowa mają moc. Ale jak to jest z dotrzymywaniem ich w dzisiejszych czasach? Odnoszę wrażenie, że składane deklaracje nie mają należytej wartości. Przywykliśmy do kłamstw i niespecjalnie dziwią nas obietnice bez pokrycia. Nie reagujemy na nie z odrazą, a raczej z obojętnością. I, niestety, nie świadczy to o nas zbyt dobrze. Być może jest to pokłosie kultury politycznej, w jakiej żyjemy. Parafrazując znane słowa: nikt nam nie da tyle, ile obiecają rządzący. To chyba nie jest jednak najlepsze usprawiedliwienie tego, że nie przejmujemy się kłamstwem. Jeśli dajemy mu przyzwolenie, to akceptujemy, że w relacjach międzyludzkich jest nieszczerość. Konsekwencją tego jest to, że ludzie stają się dla siebie nieprzewidywalni, nie mogą na siebie liczyć ani sobie ufać.                              

Czy wynika z tego, że im mniej obiecujemy, tym lepiej? Jeśli przyjąć, że zobowiązanie się do czegoś jest deklaracją naszych intencji, która ma zapewnić nam czyjeś zaufanie, to złamanie tej obietnicy jest najszybszym sposobem, by to zaufanie bezpowrotnie stracić. Zatem im mniej zapewnień, tym mniej rozczarowań.

Tymczasem obietnica powinna być jak dług honorowy. Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że kiedy ją łamiemy, to tracimy szacunek innych, ale też ten do samych siebie. Jesteśmy tyle warci, ile nasze słowo, dlatego nie szafujmy nim. Jeśli powiemy, że postaramy się coś zrobić, to też wystarczy. Jeśli zrobimy wszystko, co w naszej mocy, to też będzie wyraz tego, że nam zależy, że ktoś jest dla nas ważny, że myślimy o czyichś potrzebach. Tylko tyle i aż tyle możemy zrobić.  

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!