fbpx

Czym różni się świnka od kotka? Czyli o tym, w jaki sposób tło kulturowe wpływa na nasze wybory żywieniowe

Nie od dzisiaj wiadomo, że otoczenie ma ogromny wpływ na nasze wychowanie i przystosowanie do życia w społeczeństwie. Przychodzimy na świat z bagażem genów, które definiują pewne cechy osobowości i sprawiają, że jesteśmy bardziej lub mniej podatni na bodźce środowiskowe. Dlatego sposób myślenia, funkcjonowania i działania na różnych płaszczyznach życia jest wynikiem zarówno elementów wrodzonych, na które nie mamy zbyt dużego wpływu, jak i wzrastania w określonym schemacie kulturowym. 

Bardzo często dzieci podzielają preferencje kulinarne rodziców, ale nie da się całkowicie określić, czy zostało to uwarunkowane genami, czy po prostu funkcjonowaniem w tym samym domu. Ten schemat można z powodzeniem rozszerzyć na społeczeństwo, w którym dorasta i żyje konkretna jednostka. Bo mimo postępującej globalizacji, na świecie – na całe szczęście – w dalszym ciągu istnieje różnorodność kulturowa. Za jej sprawą normy społeczne zmieniają się w zależności od miejsca, w którym przebywamy. Ta dywersyfikacja obecna jest w rozmaitych sferach życia publicznego i objawia się m.in. określonym stosunkiem do innych członków społeczeństwa, dóbr kulturowych czy obyczajów. Dzięki temu ludzie są w stanie odnaleźć się w labiryncie codzienności i wiedzą, jakie wybory oraz zachowanie zapewnią im akceptację ze strony ogółu grupy, do której każdy człowiek – świadomie lub nie – dąży. Problem w tym, że zazwyczaj bardzo szybko i bezrefleksyjnie przyjmujemy normy obecne w naszej kulturze, utożsamiając je z jedyną słuszną prawdą. Zapominamy, że to, co dla nas i naszych bliskich jest oczywiste oraz „normalne”, dla kogoś z drugiego końca globu może wydawać się kompletnym dziwactwem i absurdem. 

Dlatego tak ciekawym zagadnieniem jest jedzenie bądź nie konkretnych produktów spożywczych, a zwłaszcza mięsa i jego pochodnych. Jeśli uda nam się zdystansować wobec naszej kultury, zobaczymy, że to, co od zawsze było niezmienne i oczywiste, jest tak naprawdę sztucznym wytworem grupy ludzi, który, umacniany latami przez członków danego społeczeństwa, stał się tożsamy z szeroko pojętą definicją prawdy. 

Jakiś czas temu w Londynie został przeprowadzony bardzo ciekawy, rewolucyjny wręcz eksperyment. Przechodniom zaoferowano do wypicia mleko. Po jego konsumpcji uczestnicy mieli za zadanie odpowiedzieć na kilka pytań. Pierwsze z nich sprawdzało, czy smak i konsystencja płynu są dla danej osoby zadowalające. W każdym przypadku uczestnik bądź uczestniczka stwierdzili, że napój nie odbiega od związanych z nim oczekiwań. Następnie zapytano o to, jakie mleko kupują najczęściej –  dla większości przechodniów było to oczywiście mleko krowie, z określoną preferencją tłustości lub od konkretnego producenta. Następnie osoba przeprowadzająca badanie ujawniała, czym tak naprawdę jest napój zaoferowany przechodniom. Było to mleko, jednak nie krowie, a pochodzące od szczura. Każdy z londyńczyków reagował na tę informację oburzeniem i obrzydzeniem nie do opisania. Pozornie taka reakcja nie powinna dziwić, jednak to, co leży u jej podstawy – owszem. 

Dlaczego bowiem pijemy mleko pochodzące od krowy, a jedynie sporadycznie sięgamy po kozie lub owcze, a to produkowane przez inne ssaki uważamy za odstręczające? Odpowiedzią jest nasze tło kulturowe i jego ogromny wpływ na różne dziedziny życia. Determinuje ono w dużej mierze nasze poglądy oraz decyzje, w tym tak proste i prozaiczne, jak te dotyczące konsumowanych produktów spożywczych. 

Dla Japończyka zjedzenie surowej ryby nie będzie niczym rewolucyjnym, a na pewno nie bulwersującym. Co więcej, jest to całkowicie normalny i powszechnie występujący składnik kuchni w tym azjatyckim państwie. W połączeniu z odpowiednio ugotowanym, kleistym ryżem oraz wodorostem nori tworzy sushi, czyli danie, które podbiło podniebienia ludzi na całym świecie. 

Wiele kultur regularnie spożywa na surowo niektóre rodzaje mięsa, najczęściej wołowinę. Przykładem jest tatar, który oprócz tego, że nie został poddany żadnej obróbce termicznej, to podawany jest z jajkiem, które dopiero co opuściło skorupkę. To danie nie zyskało tak wielu zwolenników jak sushi, bo z jakiegoś powodu surowe mięso i żółtko nie brzmią tak apetycznie jak surowa ryba. Moim zdaniem zarówno sushi, jak i tatar powinny zostać skategoryzowane tak samo. Mimo to kult sushi wydaje się tak silny, że ludzie, którzy patrzą na tatar wołowy z obrzydzeniem, bez zastanowienia sięgają po jego rybny odpowiednik zawinięty w wodorosty. 

To samo tyczy się różnych gatunków zwierząt i stosunku do mięsa, które jest z nich wytwarzane. Większość z nas słyszała już zapewne o stereotypowych Chińczykach, jedzących psy, koty i inne zwierzęta, uważane w kulturze zachodu za „przyjaciół” człowieka. Z naszej perspektywy byłoby czymś zupełnie niedopuszczalnym, aby usmażyć naszego czworonożnego towarzysza na patelni. Jednak z jakiegoś powodu większej części społeczeństwa żadnego problemu nie sprawia przyrządzenie w taki sposób świnki lub krówki, które zamieszkują przydomowe gospodarstwa. 

Sposób, w jaki od zawsze prezentowano nam informacje związane z jedzeniem, zakłada, że te zwierzęta są do jedzenia, a piesek lub kotek do głaskania. Stąd wiele z nas, patrząc na krowę, widzi uroczą, żywą istotę, ale w momencie, gdy przybiera ona postać wołowiny, nasz mózg przechodzi w zupełnie inny tryb postrzegania rzeczywistości. To, co jest przede mną na talerzu, nie ma nic wspólnego z tym, co tak beztrosko wyleguje się na pastwisku. Kultura ułatwia nam ten dysocjacyjny stosunek, chociażby poprzez stosowanie innych określeń na zwierzę (świnia), a innych na mięso od niego pochodzące (wieprzowina). Oprócz tego, powszechnie wiadomo jak ważną częścią każdego święta i jego celebracji jest wspólne zasiadanie przy stole, a chyba jeszcze bardziej istotne jest to, co i w jakiej ilości się na nim znajduje. Dlatego bardzo często osoby rezygnujące z mięsa spotykają się z negatywnymi reakcjami ze strony reszty biesiadników. Niejedzenie produktów odzwierzęcych wydaje się nierozerwalnie połączone z chęcią aktywnej partycypacji w wydarzeniach rodzinnych i w kultywowaniu tradycji czy obrządków. Kiedy nasze wybory żywieniowe przełamują obecny w kulturze od lat jedzeniowy status quo, rodzi się sprzeciw i obawy, że coś zostało bezpowrotnie utracone. 

Warto uświadomić sobie, że nasze wybory żywieniowe, mimo iż pragniemy głęboko wierzyć w ich unikatowość i oryginalność, tak naprawdę kształtują się pod wpływem otoczenia, w którym żyjemy na co dzień, i środowiska, w jakim nas wychowano. Kody kulturowe są przekazywane z pokolenia na pokolenie. To one umacniają stosunek członków danego społeczeństwa do najrozmaitszych zagadnień, w tym również do produktów, które trafiają na nasze talerze. Kiedy zrozumiemy tę zależność, być może u części z nas otworzy się „furtka”, która sprawi, że z większą otwartością podejdziemy do próbowania innych potraw, niezawierających w swoim składzie mięsa. Coś takiego, jak „normalne” dania i „zwyczajna” kuchnia tak naprawdę nie istnieje, bo w zależności od tego, gdzie się znajdziemy, definicje tych pojęć będą zupełnie inne.

Może warto zastanowić się, dlaczego półki w sklepach pełne są mleka, pochodzącego od krowy, a nie od psa, kota czy świni? Albo co powoduje, że na myśl o zjedzeniu szczura przechodzą mnie dreszcze, co do konsumpcji królika mam mieszane odczucia, ale pierś z kurczaka stanowi zupełnie oczywisty wybór w restauracyjnym menu? Odpowiedzi mogą być różne, ale u ich podstawy leżą wzorce kulturowe. Zderzenie z tym faktem dla wielu ludzi  jest przełomowym momentem. Zupełnie zaburza ład, harmonię i poczucie, że rzeczywistość wygląda tak jak wygląda, bo inaczej nie może. 

Wystarczy przenieść się do innej części świata, porozmawiać i poobserwować różne kultury, otworzyć umysł na inne perspektywy. Wtedy zrozumiemy, że to, co dla nas oczywiste i normalne, niekoniecznie jest takie dla drugiego człowieka. Nie ma jednej prawdy, a rzeczywistość i sposób, w jaki ją postrzegamy, jest czymś bardzo subiektywnym. Uświadomienie sobie tego jest podstawą szeroko rozumianej tolerancji dla różnorodności, począwszy od tak prozaicznych aspektów życia jak wybory żywieniowe, a na odmiennym światopoglądzie kończąc.

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!