fbpx
jak kompostować w mieszkaniu

Domowe kompostowanie, czyli jak kompostować w mieszkaniu

Kompostowanie to przetwarzanie resztek organicznych w żyzny nawóz. Dobrze przygotowany kompost wygląda i pachnie jak świeża ziemia. Kompostować można wszędzie, niezależnie od miejsca zamieszkania! Z tego artykułu dowiesz się, jak kompostować w mieszkaniu z korzyścią dla środowiska i dla siebie.

Dlaczego warto kompostować?

Niejednokrotnie spotkałam się z błędną informacją, że kompostować nie warto, bo odpadki organiczne na wysypisku i tak się same rozłożą. Rzeczywistość jednak wygląda inaczej. Na wysypiskach odpadki organiczne nie mają odpowiednich warunków niezbędnych do biodegradacji. Zamiast przekształcać się w nawóz – pleśnieją.

Agencja Ochrony Środowiska USA w 2012 roku obliczyła, że 21% wszystkich odpadów to właśnie odpadki organiczne. 35 milionów ton, które mogły nie być zmarnowane i mogły nie przyczynić się do emisji gazów cieplarnianych. Gdyby tylko trafiły do kompostownika…

Kompostowanie jest także korzystne z czysto praktycznych względów. zmniejsza ilość śmieci produkowanych w domu o około 50%. Dzięki temu rzadziej wynosimy śmieci, zużywamy mniej worków, a z domu znika “zapach śmieci”, który wytwarza się, gdy przetrzymywane w plastikowym worku resztki zaczynają pleśnieć.

Rodzaje kompostowników

Jeśli masz własny ogródek, kompostowanie to dla Ciebie pewnie norma i nie musisz się zastanawiać, jak kompostować w mieszkaniu. A przynajmniej tak powinno być, bo nie ma nic prostszego niż kompostowanie w ogródku. Zwłaszcza, że przy pracach ogrodowych powstają duże ilości odpadków organicznych (gałęzie, trawa, liście itp.). We własnym ogródku możesz wybrać spośród wielu różnych rodzajów kompostowników: otwarty, zamknięty/termokompostownik, rotacyjny/obrotowy, w dziurze, czy kompostowanie powierzchniowe/ściółkowanie (permakultura). 

W mieszkaniu natomiast możesz zdecydować się na przykład na wermikompostownik. Proces kompostowania zachodzi przy udziale dżdżownic. Dżdżownice to żywe stworzenia, które wymagają odpowiedniej opieki. Lubią umiarkowaną temperaturę (15-25 stopni), ciemno (nie powinny być wystawiane na słońce), odpowiednią wilgotność (lubią wilgoć, ale mogą się utopić w nadmiarze wody), tlen (zawartość trzeba co jakiś czas przemieszać, a pojemnik nie może być szczelny). Przy dobrych warunkach dżdżownice nie będą uciekać, a zaczną się rozmnażać. Taki kompostownik powinien mieć oddzielną przestrzeń na dole, gdzie może skapywać herbatka kompostowa (płyn, który może służyć jako nawóz do roślin lub do udrażniania rur). Wermikompostownik dobrze sprawdza się w mieszkaniach z balkonem: przy umiarkowanej temperaturze, która panuje w Polsce większą część roku, może on stać na zewnątrz. Do środka należy go natomiast schować, gdy robi się za zimno/za gorąco lub gdy jest zbyt duże nasłonecznienie. O kompostowaniu z dżdżownicami możesz przeczytać więcej u Kasi Wągrowskiej z bloga Ograniczam Się (hiperłącze https://www.ograniczamsie.com/2018/02/kompostowanie-domu-balkonie-dziala.html).

Jest jeszcze inny rodzaj kompostownika, który bardzo dobrze sprawdza się w mieszkaniu. To kompostownik, który nie wykorzystuje żywych stworzeń i może stać nawet w małym mieszkaniu bez balkonu! Mowa o…

bokashi.

Nazwa tego kompostownika wzięła się z języka japońskiego i oznacza sfermentowaną materię organiczną. Kompostownik bokashi najczęściej ma postać wiaderka z kranikiem na dole, do zlewania herbatki kompostowej. Proces kompostowania zachodzi przy użyciu efektywnych mikroorganizmów (EMów), które pozyskuje się ze specjalnych otrębów bokashi. Proces zachodzi bez tlenu, więc jest to najmniej uciążliwa zapachowo opcja. Gdy pojemnik zapełni się niemal do końca wytwarza się prekompost, który należy potem zakopać w ziemi na 2-3 tygodnie, lub wrzucić do kompostownika otwartego, żeby proces się zakończył.

Od kilku miesięcy testuję kompostownik firmy Organko, który dostałam od rodziny w prezencie pod choinkę. Jest dosyć drogi: zestaw dwóch pojemników i pierwsze opakowanie otrębów kosztuje ok. 220 złotych. Jest to dobra inwestycja: jedyny koszt, który ponosi się później do dokupowanie otrębów bokashi. Duże opakowanie (5 litrów) kosztuje ok. 20 złotych i starcza na minimum pół roku. Kompostownik bokashi można również wykonać samodzielnie: wystarczą dwa nieprzezroczyste wiaderka, w tym jedno ze szczelną pokrywką, które wkłada się jeden w drugi. W dnie górnego wiaderka należy wywiercić małe dziurki, a w dolnej części dolnego: kranik.

Dlaczego zdecydowałam się na kompostownik bokashi?

Mieszkam w mieszkaniu na poddaszu, gdzie nie ma balkonu, a światło z okien połaciowych sprawia, że pomieszczenia szybko się nagrzewają, a wszelkie zapachy stają się bardziej intensywne. Co więcej, wspólnota mieszkaniowa nie odbiera odpadów bio, musiałam więc szybko znaleźć sposób na odpadki organiczne. Przez dłuższy czas trzymałam je w zamrażarce, a co kilka tygodni wywoziłam do rodziców, którzy mają ogródek i kompostownik otwarty. Moja zamrażarka jest jednak niewielka, a w wegańskiej, pełnej warzyw i owoców kuchni, bardzo szybko się zapełniała, co stało się dosyć uciążliwe. Długo zastanawiałam się, jak kompostować w mieszkaniu. U jednej ze znajomych zobaczyłam kompostownik bokashi i stwierdziłam, że to może być rozwiązanie mojego problemu. I rzeczywiście!

Zdecydowałam się na zestaw z dwoma pojemnikami, ze względu na to, że jak już wspomniałam, nie są u mnie odbierane odpady bio, ani też nie mam łatwego dostępu do ziemi czy otwartego kompostownika. W przeciwnym razie jeden pojemnik całkowicie wystarczy: po zapełnieniu go możesz wyrzucić zawartość do odpadów bio, zakopać w ziemi na dwa tygodnie lub zmieszać z gotowym kompostem w kompostowniku otwartym.

Kompostowanie bokashi w praktyce

Kompostownik bokashi nie lubi nadmiaru tlenu, więc nie należy otwierać pojemnika zbyt często. Raz dziennie czy raz na dwa dni to najbardziej optymalne rozwiązanie. Podczas gotowania zbieram odpadki kuchenne do mniejszego pojemnika stojącego na blacie. W wersji mniej estetycznej to zwykłe plastikowe pudełko, garnek czy miska. W wersji bardziej estetycznej może to być ozdobny słoik czy specjalne pojemniki z filtrem węglowym pochłaniającym zapachy. Efektywne mikroorganizmy najlepiej radzą sobie z małymi cząstkami, więc takie odpadki jak skórki od banana czy liście kroję przed wyrzuceniem na mniejsze kawałki. Do bokashi może trafić praktycznie wszystko: cytrusy, mięso, nabiał, papierowe filtry do kawy czy torebeczki z herbatą. Nie wolno natomiast wlewać tam żadnych płynów, wrzucać dużych kości czy resztek z widoczną pleśnią. 

Raz dziennie wrzucam odpadki kuchenne do głównego pojemnika, ugniatam mocno starając pozbyć się jak największej ilości powietrza, a następnie posypuję otrębami z mikroorganizmami. Na taką jedną całodzienną porcję odpadków stworzonych przez dwie gotujące osoby na diecie roślinnej przypada ok. 30 ml otrębów. Na koniec bardzo szczelnie zamykam pojemnik i odstawiam go w zacienione miejsce. U mnie mieszka na korytarzu, ale można go równie dobrze trzymać np. w szafie. Co kilka dni zlewam herbatkę kompostową. Im pełniejszy pojemnik, tym więcej płynu się wytwarza. Płyn należy zużyć w ciągu jednego dnia – czasem rozcieńczam go mocno z wodą i podlewam domowe rośliny, ale najczęściej wlewam go bez rozcieńczania do różnych rur w domu, by uniknąć ich zatykania. 

Zapełnienie pojemnika zajmuje nam od 4 do 8 tygodni w zależności od pory roku i ilości gotowania. Zimą w kompostowniku dominowały fusy od kawy i herbaty, natomiast wiosną pojemnik bardzo szybko zapełnia się obierkami z warzyw i owoców. 

Po zapełnieniu pojemnika możesz od razu wyrzucić zawartość do śmieci bio lub, tak jak ja, zamknąć go szczelnie na dwa tygodnie i zacząć używać nowego. Po dwóch tygodniach bez tlenu w pojemniku wytwarza się prekompost, czyli bokashi właściwe – sfermentowana materia organiczna. Nie jest to jeszcze gotowy produkt. Zawartość należy zakopać w ziemi lub wrzucić do kompostownika otwartego na kolejne dwa tygodnie zanim posadzi się w nim rośliny. Dlaczego? Taki nawóz jest zbyt silny i mógłby spalić korzenie roślin. W ciągu dwóch tygodni z dostępem do tlenu i innej materii organicznej, bokashi przekształca się w pełnowartościowy nawóz, który pomaga roślinom rosnąć. Zwolennicy metody bokashi twierdzą, że dzięki EMom wytwarza się najlepszy, najbardziej wartościowy kompost, który kochają nawet najbardziej wymagające rośliny.

Mity na temat kompostowania w mieszkaniu, z którymi rozprawia się bokashi

Jakiś czas temu spytałam nasze czytelniczki, co powstrzymuje je przed kompostowaniem w mieszkaniu. Większość odpowiedziała, że nie wie, jak kompostować w mieszkaniu, ale pojawiło się też dużo pytań związanych z najczęstszymi mitami związanymi z kompostowaniem. 

Jak kompostować w mieszkaniu, w którym nie ma balkonu? 

Zarówno wermikompostownik, jak i bokashi sprawdzą się w takiej sytuacji, chociaż z własnego doświadczenia bardziej polecę tu jednak bokashi.

Czy da się przeżyć zapach? 

Jak najbardziej, zapach jest niemal niewyczuwalny. Otręby bokashi mają swój specyficzny, słodkawy zapach i to jest jedyne, co czuję, gdy zbliżam się do kompostownika. Przez kilka tygodni trzymam resztki jedzenia w mieszkaniu bez żadnych zapachowych niedogodności!

Skąd wziąć dżdżownice i jak się nimi zajmować? 

Nie mam zielonego pojęcia. Jako weganka miałam pewne spostrzeżenia dotyczące wermikompostowników i stwierdziłam, że za bardzo boję się tego, że nie zapewnię im w mieszkaniu odpowiednich warunków. Na szczęście bokashi nie wykorzystuje dżdżownic.

Czy posiadając kompostownik faktycznie czujesz, że coś zmieniasz?

I tak, i nie. Jak wspomniałam na początku tego tekstu, najważniejsza jest odpowiednia segregacja śmieci i zadbanie o to, by odpadki organiczne nie trafiały na wysypisko. Mieszkając w domu z ogródkiem faktycznie ma się bezpośredni wpływ na gospodarkę odpadkami organicznymi, hodujesz, zjadasz, kompostujesz, wykorzystujesz kompost do ponownego hodowania roślin. W mieszkaniu wygląda to trochę inaczej. Odpadki organiczne stają się czymś niepotrzebnym, a wręcz przeszkadzającym, bo przecież śmierdzą i zajmują miejsce. Moim zdaniem kompostowanie w mieszkaniu jest raczej sposobem na problem, bardziej niż konkretnym działaniem na rzecz środowiska. Według mnie, jeśli masz możliwość przechowywania odpadków organicznych w taki sposób, który Ci nie przeszkadza (np. w zamrażarce), a następnie wyrzucania ich do odpadów bio, odbieranych przez gminę, tak naprawdę nie potrzebujesz kompostownika w mieszkaniu. W moim przypadku kompostownik bokashi ogromnie ułatwił mi życie, pozwolił odzyskać miejsce w zamrażarce, rozwiązał problem uciążliwego zapachu, ogromnie zmniejszył ilość wynoszonych śmieci zmieszanych. Długo zastanawiałam się, jak kompostować w mieszkaniu, by było to naprawdę wygodne i proste, a dzięki bokashi odkryłam, że się da.

Jeśli nie masz możliwości kompostowania w ogrodzie lub w mieszkaniu, możesz zbierać swoje resztki organiczne w zamrażarce, a raz na jakiś czas oddawać je komuś, kto ma działkę lub ogródek i chętnie z nich skorzysta. Możesz też korzystać z pojemników na odpady BIO, które znaleźć można w każdym mieście. Zorientuj się, czy w Twojej okolicy znajduje się jakiś kompostownik miejski.

Źródła:
https://www.thespruce.com/basics-of-bokashi-composting-2539742
https://wellseek.co/2017/06/18/3-reasons-compost-food-waste
https://www.ograniczamsie.com/2018/02/kompostowanie-domu-balkonie-dziala.html
https://www.biome.com.au/blog/bokashi-composting-faq/

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!