Energia!

„Nie mam siły”, „nie mam energii”, „nie chce mi się” – to rzeczy, które można usłyszeć z moich ust niemal codziennie. Znajomi śmieją się ze mnie, że moje imię to synonim słowa „zrzęda”. Odnalezienie w sobie energii jest dla mnie równie trudne, jak wejście na szczyt jakiejś bardzo wysokiej góry. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo czasem, gdy udaje mi się w końcu spojrzeć na samą siebie z boku, odkrywam, że tak naprawdę robię przecież bardzo dużo, mimo tego, że mówię coś zupełnie innego. O ile więcej mogłabym robić, gdybym nie marnowała czasu na narzekanie i mówienie o braku energii? Co by się stało, gdybym któregoś dnia wstała rano i powiedziała sobie: O, wyspałam się. Mam siłę. Mam wszystko, co potrzebne do działania. Wystarczy tylko zrobić to, co mam do zrobienia. Bez zbędnego zastanawiania się. 

I tu już wychodzę z punktu „energia jako siła i witalność”, a wkraczam na teren „energia jako pozytywność”. Słowa „pozytywna energia” czy „pozytywne nastawienie” brzmią trochę tandetnie, ale zignoruję to brzmienie na chwilę i wrócę do prawa przyciągania, o którym wspominaliśmy już w V magu kilkukrotnie. W uproszczonej wersji prawo przyciągania działa tak: jeśli się do kogoś uśmiechnę, ta osoba prawdopodobnie odwzajemni uśmiech, ale jeśli na kogoś nakrzyczę ze złością, ta osoba również się zdenerwuje i zacznie krzyczeć. Prawo przyciągania odnosi się jednak nie tylko do relacji z innymi osobami, ale również do tego, co przyciągamy sami do siebie. Jeśli więc sama sobie powiem rzeczy pozytywne, to i moja energia stanie się pozytywna. 

Gdy ktoś mnie pyta, czemu wiecznie narzekam i jestem nastawiona negatywnie, odpowiadam, że wtedy przynajmniej się nigdy nie zawiodę, mogę się tylko pozytywnie zaskoczyć. Teraz jednak, gdy zastanawiam się nad tym całym prawem przyciągania, to myślę sobie, że zamiast nastawiania się na to, że coś pójdzie źle, by zostać pozytywnie zaskoczoną, mogę od razu przyciągać do siebie pozytywne emocje. Okej, tracę wtedy ten „element zaskoczenia”, ale za to ile więcej radości mogę zyskać!

Najtrudniej jest zawsze zacząć, ale skoro wiem, że wynik może być tylko dobry, oficjalnie ogłaszam – koniec z narzekaniem! 

/ Łucja Wierzchowska

Tekst pochodzi z najnowszego numeru V maga #energia

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *