Jak przestawić czas na zimowy i nie zwariować?

Tak więc przyszła. W ciemnym płaszczu, o zimnych rękach i chłodnym spojrzeniu. Cała przemoknięta, nieproszona, pochmurna zmiana czasu. Jeśli byłeś na nią gotowy, cieszymy się razem z Tobą. Reszta z nas zaparza sobie teraz herbatę z cytryną, i zawęża ze mną plan działania na tą pierwszą, uderzającą bestialsko w twarz, falę ciemności. Jak przestawić czas w zegarku na zimowy i nie zwariować? Ano można. I to w dobrym stylu, a nawet i z przymróżonym okiem! Z pomocą biegnie selekcja różnorakich porad w kontekście niewielkich, codziennych czynności, a w tym delikatnej zmiany perspektywy.

Ciemna strona roku 

Wrzesień, październik i listopad (nie mówiąc już o grudniu) mają charakter raczej refleksyjny; statystycznie występuje tu znacznie mniej ekscytacji i na próżno szukać resztek energii z zeszłego sezonu. Jesienią prawdopodobnie trudniej jest Ci zebrać się do kupy, a łatwiej zrezygnować z planów. Innymi słowy, raczej ospałość, bezruch, letarg. Nuda. Właśnie zmienił się czas o całą cenną godzinę, sprawiając że poranki są jeszcze ciemniejsze, a wieczory niekończące. Jednak spisanie tego okresu na straty grozi odwetem: łatwo się namówić na zmarnowanie go na kanapie, ale stamtąd to już ostatnia prosta do przygnębienia i ponurej samodestrukcji.

Sztuka wyobraźni

Czasami myślę, że jesień to taki wtorek wieczór. Wszystko niby tak samo, tydzień jak co tydzień, ale trochę jednak nuda, w zasadzie to wręcz marazm, a do weekendu jeszcze daleko. Rzucam sobie wtedy takie wyzwanie i wyobrażam, że to środek soboty. Takiej soboty z prawdziwego zdarzenia, ekscytującej i z ciekawymi planami. Obserwuję wtedy jak moje oklejone kurzem, szare komórki, okupujące przedtem ciemne zakamarki głowy, powłóczyście wyłaniają się na powierzchnię i jak załącza się wyobraźnia. Ku pokrzepieniu najbliższego otoczenia, a czasem nawet i znajomych w pracy, nierzadko powstaje w takich okolicznościach całkiem dobre ciasto, w szafce znajduje się wino, które pod światło wygląda jak plotki z niedaleko mieszkającą koleżanką, lub powstaje taki oto felieton. Nagle dzień niekoniecznie się już skończył, na piżamę jeszcze za wcześnie, a ten serial bez polotu nie był mnie wart. Tyle życia w zakamarkach czasu!  

Popakuj ciuchy

Kierunek garderoba. Często można mnie złapać na mówieniu o niej, bo dyktuje więcej niż myślimy. Ostatnio przewertowałam ją do dna (znowu!) w parze z przeprowadzką dziejów jaka miała miejsce pod koniec lata. Moje zawzięcie na nią było bezlitosne. Dzisiaj wiem, że w sumie to:

  1. Mam kilka naprawdę dobrych outfitów
  2. Lubię je nosić
  3. Potrafię je znaleźć

Jest teraz bardzo dobry moment na małą reformę i taki właśnie tekstylny przewrót akcji – nie interesują Cię już t-shirty, sukienki i apaszki. Zapomnij o nich na pół roku i zobacz ile fajnych swetrów, koszul pod spód i trzymających wszystko w kupie spodni możesz ułożyć w kilku składnych stertach. Oto Twoja osobista kolekcja Jesień/Zima 2019. Teraz wiesz, czego Ci naprawdę brakuje – happy shopping!

Wyjdź

Grzyby, jeżyny, kasztany. Ta bujna, leśna roślinność nabrzmiewa teraz wraz z wilgocią w powietrzu. To co, że jest zimno. Nie wyrzuciłeś przecież z szafy niezawodnego sztormiaka. Nie o taką bezwzględność mi chodziło! Jeśli nie znasz się na muchomorach, to nic, zadzwoń do wujka – wypijcie razem kawę i idźcie do lasu. Namokłe powierzchnie, mchy i pachnące mokrą korą drzewa czekają tylko na Twój wdech. I wydech. A i wujek się ucieszy. Suszone grzyby czy pomarańcze, liście na nitkach zwieszane z lampy nad kuchennym stołem, jarzębina w wazonie czy malownicze girlandy z drzew iglastych cudownie dodadzą też wdzięku i klimatycznego tonu Twojemu gniazdku. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki – no i zero waste!

Refleksja też nie jest zła

U mnie w domu regularnie pada pytanie o tak zwane highlighty; czy to dnia, czy ostatniej wycieczki czy też szerzej, minionego roku. Wspomaga to wdzięczność, buduje więzi, pobudza kreatywność i promuje zwykłą, dobrą rozmowę. Jednego z tych długich, jesiennych wieczorów polecam wyróżnić sobie w pamięci pięć czy dziesięć momentów z niedalekiej przeszłości, które są takimi highlightami. Formułowanie z głowy tego typu dzienników o pozytywnych wspomnieniach wspomoże cię w praktykowaniu stanu uważności (ten nasz mindfulness!). Zamykasz miniony rozdział i skupiasz się na tym co teraz: że parzysz sobie herbatą język, bolą Cię plecy, bo się garbisz, masz zimne stopy i z chęcią założysz skarpety. Wydech.

Nowy układ dnia  

Nasze rutyny zmieniają się wraz z porami roku. W te krótkie, ciemne dni trudniej jest gdzieś wcisnąć ćwiczenia czy spotkania towarzyskie. Jest to też pora gotowania ciepłych posiłków i dominuje tu kompletne domatorstwo. Choć przytulnie jest zakotwiczyć się w kapciach, ważne jest zagospodarowanie tego czasu tak, żeby go zanadto nie stracić. Nie obudzić się w marcu z poczuciem, że przez palce przecieknął Ci właśnie cały kwartał, a Ty tego nie zauważyłaś. Bo było zimno.

Aktywnie, ciekawie, z wyobraźnią. You got this. Życzę cudownego sezonu jesienno-zimowego. Nawet jeśli w tym roku to tylko obraz smutnych, brązowych liści w kałużach, czy słabego asortymentu produkcji serialowych. 

Hibernacja jest dla misiów. Nośmy dumnie kalosze i nie zostawajmy tyle w domu!


Więcej celebrowania codzienności jak zawsze w V magu!


Autorka: Anna R. Majek

Mieszkająca w Szkocji wegetarianka-prawie-weganka, współlokatorka czarnego kota i hiszpańskiego męża. Popisowo zarządzam chaosem kuchennym, paprząc przy tym książki kucharskie i śmiejąc się z siebie gromko. Szukam niezwykłości w rzeczach zwykłych uporczywie dowodząc, że nasza rzeczywistość całkowiecie zależy od tego jak na nią patrzymy. Lubię szminki.
Na Instagramie można mnie znaleźć jako @bananove

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *