fbpx

Jedz z lokalsami

czyli kilka słów o projekcie Eataway

Turystyka kulinarna coraz częściej wybierana jest przez nas jako forma poznawania innych krajów, miast czy regionów. Interesują nas nie tylko tamtejsze zabytki, miejsca kultowe czy atrakcje – chcemy poznawać nowe smaki, miejscowe specjały, niekoniecznie tłocząc się w knajpach czy restauracjach. Z myślą o tym powstała polska inicjatywa kulinarna Eataway, czyli portal, który łączy osoby uwielbiające gotować z tymi, które kochają pyszne jedzenie i chciałyby spróbować lokalnych przysmaków przy stole gospodarza. Podobno nic tak nie zbliża ludzi jak jedzenie i wspólne rozmowy.

Kolacja dla nieznajomych

Pomysł na stworzenie takiej kulinarnej przestrzeni narodził się pięć lat temu w głowie Marty Bradshaw – krakowskiej rzeźbiarki i kucharki, chociaż jej talent i miłość do gotowania były bardziej kwestią przypadku niż świadomym sposobem na życie.

Podczas rodzinnego wyjazdu do Kazimierza nad Wisłą, znużona poszukiwaniem dobrego jedzenia w przepełnionych restauracjach obleganego przez turystów miasta, doszła do wniosku, że dużo przyjemniej byłoby zjeść coś lokalnego, w jakiejś agroturystyce. Niestety, pobliskie wioski nic nie oferowały. Jak sama podkreśla, wydało jej się to dziwne, że Polacy, zwykle gościnni z natury, nie chcą przyjmować przyjezdnych w swoich domach. Wtedy pomyślała, że ona spróbuje i dała ogłoszenie: „Nazywam się Marta Bradshaw i zapraszam Cię na kolację do mojego domu”. Kilka dni później odezwała się do niej para Irlandczyków, którzy bardzo chcieli spróbować domowych polskich pierogów. Kwestią czasu były kolejne wizyty gości z całego świata, od Zanzibaru po Koreę Południową. Nie zabrakło również chętnych z Polski. Okazało się, że nie tylko ona chce otworzyć własną kuchnię dla gości. Inni krakowianie poszli w jej ślady, a w kolejnych latach dołączali również gotujący z różnych zakątków świata. Przez pięć lat działalności Eataway rozrósł się na blisko sto krajów i około dwieście miast. Tak powstała platforma kucharzy, zawodowych i tych mniej profesjonalnych, którzy oferują wspólny posiłek – składający się najczęściej z przystawki, zupy, dania głównego i deseru. Oferta bardzo często obejmuje również wino. 

Każdy z gospodarzy ma swój profil, na którym pisze kilka zdań o sobie, między innymi w jakiej kuchni się specjalizuje. Na tej podstawie możemy wybrać motyw przewodni kolacji. Podejmując decyzję, warto również wspomóc się lokalizacją, zdjęciami dań czy opiniami innych użytkowników. Dominuje kuchnia polska, w której królują esencjonalny rosół, wspomniane wcześniej pierogi, kasze, grzyby czy mięsa (głównie kaczka i gęś). W ofercie znajdziemy także potrawy typowo roślinne, dania kuchni pięciu przemian, specjalistów od past i pizzy czy kuchni azjatyckiej. Warunków nie jest dużo: ma być smacznie i domowo, a wspólne biesiadowanie należy potraktować jako okazję nie tylko do próbowania dań, ale do poznania nowych ludzi, rozmowy, przyjemnego spędzenia czasu. Warto zaznaczyć, że ceny, w porównaniu do restauracji, są naprawdę atrakcyjne (wahają się od kilkudziesięciu do ok. 150 zł), a atmosfera zdecydowanie przyjemniejsza, ciepła i często wypełniona zapachem domowego ciasta, przy którym przełamują się lody. Zwykle nie kończy się na jednej dokładce. Tak oto z  nieznajomych możemy stać się przyjaciółmi. Posiłek po posiłku.

Idea Eataway

Jak podkreśla pomysłodawczyni platformy, Eataway nie ma być konkurencją dla szeroko pojętej gastronomii, ale ma dawać alternatywę. Przyjezdni bardzo chętnie wybierają taką formę posiłku, bo oprócz skosztowania dobrego jedzenia, mogą poznać tubylców oraz historię odwiedzanego miejsca, niekoniecznie z perspektywy przewodnika turystycznego. To również dobry sposób na zbliżanie lokalnych społeczności, zachęcenie ludzi, sąsiadów do spotkania przy wspólnym stole, do poznania się. Ma to swój społeczno-ekonomiczny wymiar. Takie ekologiczne i oszczędne gotowanie powoduje, że w dłuższej perspektywie ograniczamy marnowanie żywności, a także na nowo przywracamy lokalnej wspólnocie ludzi starszych, zwykle pozostających w społecznej izolacji. To też możliwość wykorzystania zastanych zasobów, zaadaptowania tego, co się ma – nie potrzeba budować restauracji, by nakarmić ludzi. Wystarczy własna kuchnia.

Eataway nie zapomina w swojej idei o tym, by dbać o środowisko. Serwowane dania robione są ze świeżych, zwykle sezonowych produktów pochodzących z lokalnych źródeł. Przygotowywane są w domu, z troską, w taki sposób, w jaki kucharze karmią własne rodziny. Nie znajdziemy tu wysoko przetworzonej żywności czy jakichś półśrodków. Wszystko jest oparte na sprawdzonych, rodzinnych recepturach i dobrej jakości produktach.                                     

Mimo że kuchnia wydaje się być tu najważniejsza, jedzenie tak naprawdę to tylko pretekst, by zaprosić i poznać drugą osobę, podzielić się z nią swoją pasją, przemycić trochę własnej kultury na talerzu. Bradshaw wielokrotnie podkreśla, że liczy się człowiek i pewna intymna więź, która pojawia się, gdy siadamy przy stole. Ludzie jedząc razem, łatwiej dzielą się swoich życiem, zbliżają się do siebie. Dlatego, jej zdaniem, powinno się budować dłuższe stoły, a nie wyższe mury.                                                           

Eataway ze zwykłej potrzeby dobrego jedzenia stało się dla wielu sposobem na życie. Oprócz wspólnych posiłków, platforma oferuje również warsztaty kulinarne, prowadzone głównie przez założycielkę, skierowane przede wszystkim do obcokrajowców (choć nie tylko), którzy chcieliby poznać tajniki tradycyjnej polskiej kuchni. Raz w roku, 1 czerwca, organizowany jest również piknik Eataway, na który przyjeżdżają kucharze zrzeszeni na portalu wraz ze swoimi rodzinami. To okazja, by się spotkać, wspólnie gotować, ale również pomagać, bo Eataway chętnie bierze udział w różnych akcjach dobroczynnych. Część środków pochodzących ze sprzedaży swoich produktów, przeznacza na lokalne inicjatywy społeczne. Jak widać, robienie jedzenia pozwala czynić przy okazji dużo dobra.

Ekonomia współdzielenia

Goszczenie nieznajomych przy własnym stole to decyzja dość ryzykowna. Z założenia nikt obcy nie przychodzi przecież do obcego domu na jedzenie. A jednak taka forma współbiesiadowania i dzielenia się prywatną przestrzenią okazała się strzałem w dziesiątkę. Być może dlatego, że była to trochę ziemia niczyja – nikt wcześniej nie wpadł na pomysł, by własny dom zamieniać kilka dni w miesiącu na lokalną restaurację. Wyjście do nieznajomych na specjalnie przygotowany posiłek stało się świetną alternatywą dla knajp lub jedzenia w samotności. Dzielenie się miejscem, kuchnią i kulturą to wyraz zaufania ze strony gospodarzy, ale też dobra okazja dla gości, by spróbować autentycznych specjałów danego regionu. Chyba nie ma lepszej drogi do poznania kultury innych krajów niż spotkanie z ludźmi, którzy tu mieszkają i oferują prawdziwe lokalne jedzenie. Ten koncept zdecydowanie łatwiej przyjął się w miejscach, gdzie wspólne ucztowanie wpisane jest niejako w DNA danego narodu, jak np. w Grecji czy we Włoszech, choć coraz częściej nacje bardziej skryte, jak my, Polacy, przekonują się do takiej formy gościnności.

Warto zauważyć, że Eataway jest tylko częścią większego zjawiska, jakim jest ekonomia współdzielenia. Coraz więcej ludzi dzieli się nie tylko swoją kuchnią, ale też samochodem czy mieszkaniem (patrz: BlaBlaCar, Uber czy Airbnb). Na początku wszyscy mieli opory, by wsiąść z obcą osobą do auta czy zostać u kogoś na noc. Teraz wydaje się to nam zupełnie naturalne, co więcej – ekonomiczne.

Funkcjonowanie ekonomii współdzielenia wpływa na oszczędzanie, działania prospołeczne, wzbudzanie zaufania, a także ekologię. Zmieniają się nasze potrzeby, dostrzegamy, że nie musimy posiadać konkretnych dóbr materialnych czy umiejętności, aby z nich korzystać. Kontaktujemy się z innymi osobami w celu dzielenia się własnymi dobrami, ufamy im, a w efekcie nasze działania powodują zachowania proekologiczne. Współdzielenie staje się stylem życia. Tutaj walutą nie jest pieniądz, ale zaufanie, a w konsekwencji budowanie relacji. Jak podkreśla pomysłodawczyni Eataway, wspólne posiłki to pierwotny social network, couchsurfing to dawne kimanie u znajomego na kanapie, BlaBlaCar to po prostu łapanie stopa. Zmieniła się jedynie skala tego zjawiska. Dawniej – krąg naszych znajomych był dość ograniczony, obecnie – to może być nawet cały świat.

* Więcej o projekcie przeczytasz tu: www.eataway.com

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!