fbpx

Kobieta przyciągająca – rozmowa z Joanną Łożyńską

Joanna Łożyńska, nauczycielka prawa przyciągania i nowoczesnej duchowości. Opowiada o tym jak to się stało, że zaczęła uczyć prawa przyciągania, wyjaśnia czym ono jest i dlaczego my wszyscy możemy zacząć przyciągać. 

Rozmowę przeprowadziła Justyna Mruk. 

V-mag: Czy to prawda, że Wszechświat, Bóg, Siła Wyższa, jakkolwiek to rozumiemy, daje nam to, czego pragniemy, ale pod warunkiem, że naprawdę uwierzymy, że możemy to mieć? 

Joanna Łożyńska: Zdecydowanie tak, nawet poszłabym o krok dalej. Wszechświat, Bóg, Siła Wyższa jakkolwiek ją rozumiemy absolutnie chce dać nam wszystko co najlepsze, kropka. I nie stawia nam warunków. To, że musimy uwierzyć, by to coś przyciągnąć do swojego życia, nie jest warunkiem Wszechświata, tylko daniem sobie samej przyzwolenia, by sięgnąć po to co jest absolutnie dostępne. Ta furtka jest otwarta, obfitość jest dostępna, wybierz co chcesz. Niestety najczęściej mówimy sobie „widzę otwartą furtkę, widzę, że to czego chcę tam jest, ale na pewno podłączone jest do prądu albo jest sztuczne, być może to tylko wydmuszka, fatamorgana, to niemożliwe, żeby było aż tak proste”. Warunek nie funkcjonuje na zasadzie ceny, nasza wiara jest jak siła napędowa, która pozwoli nam przejść przez furtkę i wyciągnąć rękę po to czego pragniemy. Brak wiary jest powodem, dla którego będziemy stać przed furtką, patrzeć na to o czym marzymy i wymyślać sobie historie dlaczego to jest nierealne, niemożliwe, niedostępne. 

Gdybyś miała to określić w jak najprostszy sposób: czym jest prawo przyciągania? Na jakich zasadach działa? 

Odzierając tę tematykę z zabarwienia ezo, prawo przyciągania jest dla mnie mechanizmem, umiejętnością, funkcją naszego umysłu, która z całego spektrum scenariuszy wybiera pewne możliwości, wybiera je na zasadzie podobne przyciąga podobne. Czyli to na czym najbardziej się skupiamy, czego najbardziej się spodziewamy, to co wydaje nam się normą, ale też to czego się obawiamy, właśnie tego będziemy dostrzegać więcej i w konsekwencji przyciągać do swojego życia. Każdy z nas stosuje prawo przyciągania, tylko większość robi to nieświadomie. Zdecydowanie lepiej stosować je intencjonalnie, po to aby doświadczać więcej chcianych scenariuszy, a mniej tych, których nie życzymy sobie w naszym życiu. Nie chcę uderzać w górnolotne tony, że stosowanie prawa przyciągania może pomóc nam stworzyć życie marzeń , ale jednak coś w tym jest. 

Czy są jakieś ograniczenia, które nie pozwolą nam otrzymać absolutnie wszystkiego, choćbyśmy skrupulatnie wykonywali wszystkie kroki prawa przyciągania? Często wypowiadasz taką piękną afirmację „jestem magnesem, który przyciąga to, czego pragnie”. Czy ten magnes traci czasami na mocy? 

Ten magnes, którym jesteśmy, tak naprawdę nigdy nie traci na mocy. Ale cała zabawa z prawem przyciągania polega na tym, by moc tego magnesu wykorzystać do intencjonalnego przyciągnięcia tego czego pragniemy, w przeciwnym przypadku będziemy przyciągać sytuacje przypadkowe (czasem chciane, a czasem wręcz przeciwnie).

Jeśli faktycznie będziemy wykonywać kroki prawa przyciągania, to jestem przekonana, że prędzej czy później otrzymamy to czego pragniemy. Jednak często błędnie interpretujemy czym te kroki są. Co jest istotą prawa przyciągania. Zdarza się, że zbyt dużą wagę przykładamy do rytuałów, wydaje nam się, że jeśli odhaczymy wszystko z listy zadań, napiszemy co rano strumień świadomości i afirmacje, skrupulatnie wykonamy rytuał 5×55 to temat przyciągania mamy zaliczony. I kiedy nie otrzymujemy tego czego pragniemy – jesteśmy zaskoczone, bo przecież zrobiłyśmy wszystko co trzeba!

Natomiast istotą prawa przyciągania nie są rytuały, ale emocje i przekonania. Po pierwsze, zyskanie jasności w kwestii tego czego pragniemy („zdecyduj czego do cholery chcesz”), zwrócenie uwagi na wewnętrzne blokady i ograniczające przekonania oraz pozbycie się ich. Po drugie, generowanie w sobie radosnej, spokojnej pewności, że to czego pragniemy jest absolutnie dostępne. Jeśli na tym się skupimy, zaczniemy kierować moc tego magnesu we właściwą stronę. 

Nosisz w sobie stuprocentowe przekonanie, że prawo przyciągania działa zawsze i wszędzie? Czy jednak miewasz lub miewałaś chwile zwątpienia? 

Zdecydowanie wielokrotnie wątpiłam, bo wydawało mi się to zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Dzisiaj już nie wątpię, to nad czym teraz pracuję to przekonanie jak bardzo przyciąganie może być proste, jak bardzo łatwe. I doznaje regularnie pozytywnych zaskoczeń w tym obszarze. Co do faktu działania prawa przyciągania jest to dla mnie dziś tak oczywiste jak to, że świeci słońce.

Często podkreślasz, że jesteś osobą sceptyczną. Skąd więc pomysł, aby uczyć prawa przyciągania? 

Z prawem przyciągania zetknęłam się, kiedy byłam w dość trudnym momencie życiowym, doświadczałam osobistych problemów. Szukałam pomocy dla siebie w różnych obszarach, w terapii, psychoterapii, jednak nic nie przynosiło radykalnej poprawy mojego samopoczucia i sytuacji życiowej. W pewnym momencie natknęłam się na nagrania Gabby Bernstein na YouTube. To o czym ona opowiadała, czyli o prawie przyciągania, o nowoczesnej duchowości, brzmiało jak treści z innej planety, ale jakaś cząstka mnie rezonowala z tym na maksa, czułam prawdę w tym co mówi , żadnej ściemy. Słuchanie jej nagrań dawało mi więcej niż tradycyjne metody, dawało mi więcej nadziei i siły do tego, żeby walczyć o każdy kolejny dzień. Natomiast chciałabym wyraźnie podkreślić, że jeśli dla mnie w tamtym momencie terapia czy psychoterapia nie była wystarczająca, to nie znaczy, że odrzucam tego typu wsparcie. Niejednokrotnie zresztą zdarzyło mi się powiedzieć osobie chcącej stosować prawo przyciągania i uczyć się go u mnie, aby poszła również na terapię, bo ewidentnie potrzebowała pomocy specjalisty. Zresztą jedno drugiego nie wyklucza. 

Natomiast to, że zaczęłam mówić publicznie o prawie przyciągania nie wynikało z decyzji biznesowej, nie był to pomysł na biznes. Moje działanie wynikało z przekonania, że ludzie muszą się o tym dowiedzieć, z faktu, że nosiłam w sobie wiedzę o jego skuteczności. Wiedziałam, że każdy z nas może je stosować i każdy z nas może zobaczyć efekt, poczuć się lepiej. Zaczęłam o tym mówić, bo zyskałam stuprocentowe przekonanie, że to działa. Któregoś dnia kiedy wykonywałam ćwiczenie z pisania intuicyjnego, zadałam sobie pytanie „gdybym mogła wszystko, gdybym wiedziała, że tego nie spieprzę, to co bym zrobiła?”. Napisałam wtedy, że uczyłabym prawa przyciągania, nowoczesnej duchowości. I mimo sygnałów z zewnątrz, że to jest chybiony pomysł, byłam przeświadczona, że inni muszą o tym wiedzieć. Postanowiłam, że będę mówić o tym głośno, w przestrzeni internetowej, najwyżej nikt nie będzie tego słuchał prócz kilku znajomych na Instagramie. 

Droga, którą musiałaś pokonać, aby dojść do miejsca, w którym jesteś teraz, kosztowała cię sporo wysiłku?

Zdecydowanie. Życie mnie samo zmusiło, żebym się zainteresowała prawem przyciągania, ale myślę, że tak jest chyba z każdym z nas, jeśli ktoś jest szczęśliwy i spełniony to nie szuka rozwiązań, narzędzi i pomocy. Popełniłam jednak ten błąd, że dość długo tylko inspirowałam się słuchając nagrań, ale nie wdrażałam w życie tego czego się uczyłam. Oczywiście samo słuchanie tych nagrań też dawało mi więcej nadziei i energii, poczucie, że nie jestem sama, że jest dla mnie ratunek i nowe lepsze życie. Natomiast nie przynosiło jeszcze wyczekiwanej zmiany. Wtedy to o co walczyłam to przede wszystkim spokój i stabilność emocjonalna. I dopiero w momencie, kiedy zaczęłam wdrażać to, czego się nauczyłam, zaczęłam też dostrzegać coraz więcej efektów. Kiedy myślę o sobie sprzed tych dziesięciu lat i o mnie dzisiaj, to nie poznaję tamtej osoby, choć mam do niej wielką czułość i wdzięczność, że to ona wykonała całą pracę, dzięki której jestem dziś tu gdzie jestem. Byłam zupełnie innym człowiekiem, miałam inne poglądy, inne oczekiwania, stany emocjonalne, inaczej rozwiązywałam sytuacje konfliktowe, inaczej budowałam relacje. Tak naprawdę na przestrzeni tych dziesięciu lat absolutna większość czasu, to był mój czas prywatny z prawem przyciągania. Dopiero od trzech lat mówię o nim publicznie i to nigdy nie był mój pomysł na biznes, to było pragnienie uratowania samej siebie i mojego dziecka. Testowałam na sobie różne koncepcje, techniki, zasady, metody, sposoby działania w tym obszarze, a kiedy byłam pewna, że to działa, zaczęłam o tym mówić głośno. 

Wymykasz się trochę normom, jesteś nauczycielką nowoczesnej duchowości, co wśród ludzi budzi pewnego rodzaju nieufność. Spotykasz się czasami z prześmiewczym tonem, kiedy mówisz o tym czym się zajmujesz? 

W przestrzeni internetowej kompletnie się z tym nie spotykam, a to właśnie tam mówię najbardziej otwarcie o tym, co wiem. Mimo wszystko nigdy nie zetknęłam się z postawami prześmiewczymi czy agresywnymi. Wbrew temu co można by wnioskować z mojej obecności w mediach, nie spotykam wielu ludzi w swoim życiu, a moje grono znajomych jest raczej stałe i nikomu nie muszę tłumaczyć czym się zajmuje. Kiedy poznaję nową osobę w przestrzeni prywatnej i wymieniam się z nią kontaktami do mediów społecznościowych, to moje media społecznościowe robią już całą robotę – albo ktoś to łyknie, albo nie. Natomiast jeśli ktoś z mojej rodziny czy ktoś kogo znam jest sceptycznie nastawiony, to po prostu rozmawiamy o tym co słychać w domu i jak się miewają psy. Nie mam intencji nikogo nawracać. Najczęstsza reakcja pozainternetowa, kiedy mówię o tym czym się zajmuje, jest entuzjastyczna, co przeczy tezie, że Polacy nie są gotowi na te tematy.

Nie miałaś obaw, że mówiąc otwarcie o tym czym zajmujesz się w życiu profesjonalnym, możesz w jakiś sposób zaszkodzić swoim bliskim? Nie bałaś się, że twój nastoletni syn może zostać wyśmiany?

Strach o mojego syna i o to z jakiego powodu może zostać wyśmiany towarzyszy mi przez całe jego życie. Natomiast biorąc pod uwagę to czym się zajmuje nigdy nie miałam podobnej myśli, może dlatego, że nie sądzę, aby było to czymś złym. Myślę, że to w jaki sposób mówię o prawie przyciągania, czyli w sposób przefiltrowany przez mój sceptyczny umysł, nie daje przestrzeni do jakiś drwin. Co więcej zdarzyło mi się być kilkakrotnie w szkole mojego syna i opowiadać na lekcji wychowawczej o metodzie opukiwania lub sile umysłu. Jego nauczyciele stawali się moimi obserwatorami. Nigdy też nie dotarły do mnie słuchy, żeby ktoś powiedział coś nieprzychylnego do mojego syna na mój temat. 

Jest jednak pewien obszar, który wzbudzał we mnie spory niepokój, właśnie w kontekście bezpieczeństwa i komfortu mojego syna. Od niemal 10 lat żyję w związku jednopłciowym. To jaką jestem nauczycielką, to jak dziś jestem w stanie wspierać ludzi, to w ogromnej mierze zasługa mojej partnerki i naszej relacji. I pewnie ona by ci powiedziała to samo o samej sobie – że jest tym kim jest dzięki mnie. W czasie gdy prawo przyciągania było koncepcją, którą stosowałam tylko prywatnie, wszystko czego się dowiedziałam przegadywałam z nią. I później to ona doprowadzała te koncepcje do poziomu mistrzowskiego, bo zamiast tylko słuchać, to natychmiast je stosowała w praktyce i miała efekty. Więc gdy ja wątpiłam, ona przynosiła mi te koncepcje z powrotem i mówiła: „Pamiętasz? To działa! Spróbuj…”. I mimo tej pięknej historii, mimo, że prywatnie żyję w absolutnej prawdzie i akceptacji całej naszej rodziny, to w przestrzeni online i w kontaktach okołoszkolnych zawsze starałam się maksymalnie chronić syna i nie mówiłam prawdy o swoim związku. 

Natomiast wobec ostatnich wydarzeń w kraju coraz częściej dochodzę do takiej myśli, że moja ostrożność, moje nie narzucanie się, cena jaką płaciłam za bezpieczeństwo moje i mojej rodziny w postaci np. tego że od dekady nie szłam z ukochaną osobą za rękę w miejscu publicznym ani nie dałam jej publicznie całusa, żeby kogoś nie urazić lub komuś się nie narazić – że to wszystko i tak psu na budę. Dlatego po rozmowie z synem i partnerką zdecydowaliśmy, że koniec z ukrywaniem się. Robię to dla siebie, ale też dla mojej społeczności – bo wierzę, że mówienie prawdy o moim związku będzie dla wszystkich dodatkową korzyścią i oni przede wszystkim zasługują na prawdę. Ale robię to też dla młodych ludzi, którzy się boją. Chcę, żeby wiedzieli, że nie są sami. I żeby wiedzieli, że miłość jest dobra. Kropka. 

Postrzegasz siebie jako wzór kobiety, która imała się różnych zajęć, ale dotarła w końcu do tego co sprawia, że czuje się spełniona i szczęśliwa? Jesteś jedną z tych kobiet w dojrzałym wieku, które osiągnęły sukces? 

Hm, nie myślałam o sobie w ten sposób do tej pory. Ale zdecydowanie jest tak, że pracowałam w różnych zawodach, trafiłam w końcu na to, co przynosi mi kolosalną satysfakcję i regularnie pytam samą siebie jakim cudem to jest moja praca. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę coś takiego robić. Wniosek jaki płynie z mojego doświadczenia i to co chciałabym przekazać każdej osobie, która czyta odpowiedź na to pytanie jest taki: odpowiedz sobie „czego do cholery chcesz”. Bo dokładnie właśnie to przywiodło mnie do miejsca, w którym teraz jestem. 

Jako młoda dziewczyna zawsze wyobrażałam sobie, że będę miała swój wyuczony zawód, w którym będę pracować całe życie. Imałam się jednak różnych zawodów co wiązało się z poczuciem gorszości. Teraz z perspektywy czasu widzę, że to nic złego próbować różnych rzeczy i przekonywać się co nam służy, a co nie. To co jest zabawne w tej historii, to to, że chciałam zostać prokuratorem. Teraz się śmieję, że właściwie od zawsze chciałam pracować w prawie i tak też jest!

Czy jako nauczycielka nowoczesnej duchowości, osoba mająca wiedzę w małym paluszku, nadal stosujesz narzędzia prawa przyciągania, piszesz afirmacje, strumień świadomości, sięgasz po metodę opukiwania? 

Tak, zdecydowanie. Narzędziem, które stosuję najbardziej regularnie są afirmacje. Po metodę opukiwania sięgam wtedy, kiedy jest mi potrzebna np. w sytuacjach stresowych, co najczęściej się zdarza w miejscach publicznych, gdzie jest dużo ludzi, dużo energii dookoła mnie co powoduje, że czuję się przytłoczona. Stosuję ją, kiedy przeczuwam zbliżający się atak paniki. Ale nie potrzebuję już tego narzędzia do wyłączania ograniczających przekonań, ponieważ dobrze wiem, że takie przekonanie nie jest prawdą obiektywną, świadomie decyduję, że przestaję wierzyć w to co mi nie służy. Staram się nie wpadać w pułapkę, że skoro już jestem na takim poziomie to już nic nie muszę. Nadal potrzebuję pilnować czystości moich myśli, potrzebuję stosować narzędzia, dzięki którym czuję się lepiej. 

Kim są klientki bratnie dusze bądź klienci bratnie dusze? 

To jest podobny twór do bratniej duszy, do przyjaciela, który jest bratnią duszą, czy partnera, ale w tym przypadku w obszarze biznesu. Prawo przyciągania jest również z powodzeniem stosowane w sferze relacji biznesowych, możemy decydować jakich współpracowników, partnerów biznesowych czy jakich klientów sprowadzamy do swojego życia. Klient, z którym się przyjemnie pracuje, który rozumie na czym polega moja część pracy, a na czym jego, wie, że aby mieć efekty nie wystarczy posłuchać tego co mówię, ale trzeba też zacząć wdrażać te zasady w życie, to dla mnie klient idealny, klient bratnia dusza. 

Skąd się zrodził pomysł na Śniadanie z Łożyską? 

Ach śniadania, przede wszystkim je uwielbiam! Bardzo też lubię spotkania na żywo z ludźmi. Co prawda płacę za to dużą cenę energetyczną, ale chcę poznawać osoby, które mnie obserwują, zobaczyć je, przytulić, spojrzeć w oczy i pogadać. Stąd też się wziął pomysł mini spotkań mentoringowych na żywo. Takie śniadanie to po prostu spotkanie ze mną w małej grupie, podczas którego rozmawiamy o prawie przyciągania – zawsze jest jakiś temat przewodni, daję wskazówki, narzędzia, można zadawać pytania. Jest trochę merytoryki, trochę ploteczek i śniadanie. 

Pierwsze spotkanie odbyło się w katowickiej Amforze – którą ściskam serdecznie i pozdrawiam. Drugie miało miejsce w warszawskim Szyku, gdzie cudownie nas przyjęto. Na spotkanie warszawskie zapisy były nieco bardziej otwarte i zebrało nam się ponad dwadzieścia osób, co uczyniło ze śniadania małe wesele. Kolejne śniadanie w Katowicach, w cudownej Botanice odbędzie się przy zachowaniu limitu miejsc, ponieważ zależy mi, aby z każdym móc porozmawiać. Chcę, aby śniadania były dość kameralne. Jeśli chodzi o menu, staramy się, aby była to jakaś restauracja wegańska lub z opcją dań wegańskich i wegetariańskich.

Jest coś, co chciałbyś szczególnie zrobić w swojej przestrzeni, w swojej działalności? 

Tak, bardzo chciałabym poprowadzić wielką grupową sesję moich prowadzonych afirmacji z pięknym podkładem muzycznym na Stadionie Śląskim dla czterdziestu tysięcy osób, haha. To jest absolutnie potrzeba mojego serca. I to jest cały czas przede mną. 

O czym marzy Joanna Łożyńska? 

Wciąż o tym samym, żeby w szkołach uczono dzieci metody opukiwania, medytacji, zasad prawa przyciągania, jakiejkolwiek formy regulowania emocji. Chciałabym bardzo, żebyśmy w tej sferze zadbali o dzieci. 

Prywatnie marzę o tym, aby wszyscy moi bliscy byli zdrowi i szczęśliwi. W obszarze biznesowym chciałabym, aby Radzimir Dębski napisał mi muzykę do moich afirmacji, które będą recytować na Stadionie Śląskim, haha. I jeszcze, żeby Miuosh przyjął moje zaproszenie do podcastu. Ale nie jestem pewna czy chcę to puszczać w świat, haha!

Chciałabyś mieć tę czarodziejską różdżkę, o której wspominasz na swoich live’ach, żeby móc zmieniać swoim obserwatorom i obserwatorkom życie? Czy to jednak w nas powinna leżeć kwestia zmian i potrzeba naszego wewnętrznego wysiłku, choćby po to, aby zastosować prawo przyciągania? 

Tak, zdecydowanie tak. Jedyną udręka tego co robię jest to, że ja mogę moim klientom tylko pokazać drogę, ale to oni muszą tą drogą pójść; mogę wskazać narzędzia, ale to oni muszą te narzędzia zastosować; mogę zasugerować zmiany myślenia, ale to oni muszą ich dokonać. Więc ta czarodziejska różdżka byłaby świetnym rozwiązaniem dla wszystkich. Musiałaby jednak mieć funkcję nie tylko dawania ludziom tego czego pragną, ale wykonywania również pracy wewnętrznej, aby byli w stanie utrzymać to co dostają. Prawo przyciagania zmusza nas do rozwoju, do przepracowywania swojego gówna, do ogarniania lęków, dzięki temu zmieniamy się na tyle, że nie tylko przyciągamy to co chcemy, ale jesteśmy w stanie to mieć i utrzymać na zawsze.

Czego powinni się spodziewać twoi nowi odbiorcy i odbiorczynie, które potencjalnie trafią do ciebie po przeczytaniu tej rozmowy? Jaka jest Joanna Łożyńska, ta po drugiej stronie ekranu? 

Przede wszystkim przepraszam, bo przeklinam! Szczególnie kiedy jestem w stanie tzw. flow, czasami uda mi się to wychwycić moment wcześniej i poprosić wszystkie mamy, które słuchają z dziećmi, aby założyły słuchawki. Zdarza się, że kiedy próbuję się hamować, to flow mi niestety ucieka. A tak całkiem serio, to mówię zawsze o tym co wiem, że jest prawdą! Jeżeli o czymś opowiadam to na pewno przetestowałam to na sobie i sprawdziłam czy faktycznie działa. Poza tym bardzo często słyszę od moich odbiorców, że upraszczam pewne kwestie, powoduję że prawo przyciągania jest proste. Ludzie nabierają pewności, że to może być łatwe.

Dziękuję Asiu za rozmowę. 

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o prawie przyciągania i masz ochotę dołączyć do społeczności Joanny Łożyńskiej, znajdziesz ją na Instagramie: @joannalozynska, oraz na Facebooku: Joanna Łożyńska. Możesz jej również posłuchać w podcaście Więcej Niż Suma Komórek oraz zajrzeć na stronę internetową joannalozynska.pl

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!