fbpx

Kto się zajmie rodzicami?

1

Jest czerwiec, Marta pakuje walizkę. Za kilka dni wylatuje z córką na wakacje, jak co roku do Polski. Przejmie pałeczkę na kolejne dwa miesiące, jej siostra będzie mogła w tym czasie zwolnić tempo. Teraz to ona, Marta zajmie się chorą mamą. „Jakie szczęście, że moje dziecko nadal z chęcią spędza tam czas i cieszy się na te wyjazdy” – myśli. Z roku na rok urlopy w domu rodzinnym są coraz trudniejsze, z roku na rok choroba postępuje. Jak będzie tym razem? Jak ogarnie tę całą nieuporządkowaną czasoprzestrzeń? Wyjazd na wakacje jak zawsze miesza ze sobą różne emocje, radość i obawy. 

Kto ci poda szklankę wody na starość? 

To dość powszechne pytanie (jeśli nie ukryty zarzut) kierowane jest zazwyczaj do tych osób, które nie decydują się mieć dzieci. Dla adresatów to betonowy argument stanowiący o potrzebie posiadania potomstwa. Zdanie to kryje w sobie jednak znacznie głębsze przekonania społeczne niż to, że warto mieć dzieci. Wyrastamy w kulturze, która wymaga od dorosłych ludzi, aby opiekowali się swoimi rodzicami, gdy ci osiągają podeszły wiek lub zaczynają chorować. Domy wielopokoleniowe nie są już tak popularne, a jednak nadal oczekujemy, że to rodzina zajmie się sobą we własnym kręgu, że role się odwrócą i teraz to dzieci swoich matek i ojców będą się nimi opiekować. Im mniejsza miejscowość, im dalej na prowincję, tym owe przekonania silniejsze, bardziej zakorzenione w lokalnej społeczności. Jeśli dołożymy do tego politykę prorodzinną i pozycję Kościoła katolickiego wraz z jego naukami, możemy nabrać głębokiego przekonania, że to jedyna słuszna droga. 

2

Kiedy  Marta w końcu dociera do domu, szybko zdaje sobie sprawę, że to lato będzie jeszcze trudniejsze niż poprzednie, mama będzie wymagała większej opieki. Zmierzenie się z rzeczywistością wywołuje smutek i stres. Choroba zrobiła kolejne kroki.  Któregoś lipcowego dnia Marta rozmawia z przyjaciółką  przez telefon, próbują umówić się na spotkanie: „Możemy się zobaczyć po południu, mama podaje obiad około 13. Zjem i przyjadę”. Kiedy kończą rozmowę, Marta nadal słyszy w głowie trzy słowa „mama podaje obiad”. Kiedy ona ostatnio mogła wypowiedzieć podobne zdanie i beztrosko czekać na zastawiony stół? Teraz do mamy nie przyjeżdża się na obiady, raczej gotuje się dla niej.

Oddasz matkę do domu starców? 

Kolejne pytanie budzące negatywne skojarzenia. Oddajemy przedmiot do sklepu, kiedy nam nie pasuje, oddajemy znoszone ubrania, oddajemy niesmaczne jedzenie w restauracji, oddajemy to, czego już nie chcemy, co nam niepotrzebne, co nam nie służy. Jak więc moglibyśmy oddać własnych rodziców? Czy nie przemawia przez nas chęć pozbycia się ciężaru? Dlaczego utarło się mówić w ten sposób? Dlaczego nikt nie pyta o to, do jakiego ośrodka przeprowadzają się rodzice, gdzie będą teraz mieszkać? I choć społecznie to rozwiązanie jest coraz bardziej akceptowane, a starsi ludzie sami podejmują decyzję o przeprowadzce do domów opieki społecznej, słowa, które wybieramy do opisania tej sytuacji, podszyte są poczuciem winy. Odczuwają je oczywiście dorosłe dzieci, bo nieustannie gdzieś z tyłu głowy coś (lub ktoś) podszeptuje im, że robią źle. 

3

Marta bardzo szybko zapomina o swoich domowych rytuałach, nie starcza na nie czasu. Chciałaby rano wyjść na dwór, przejść się boso po trawie, w końcu przebywa teraz w domu z ogrodem, tymczasem zapomina nawet o wypiciu szklanki wody z octem jabłkowym. Wyskakuje z łóżka, myje się szybko, wciąga ubrania i idzie do mamy. Trzeba zmienić pieluchę, pomóc wstać, posadzić na wózku inwalidzkim, zawieźć do łazienki, umyć i ubrać. Czasami udaje się jej wstać wcześniej, wsiada wtedy na rower i jedzie po świeże pieczywo. Marta lubi te poranki, specjalnie wybiera drogę przez pola, żeby nacieszyć się przez chwilę poranną ciszą, budzącą się do życia okolicą, dźwiękiem kół rowerowych na polnej drodze. Każdy dzień to walka z czasem, niekiedy uda się wyrwać pół godziny na praktykę jogi pod gołym niebem, innym razem na przejażdżkę rowerową lub kawę w ogrodzie. Marta zastanawia się, jak dają radę ci, których codzienność upływa z chorym lub starym rodzicem, jak godzą wszystkie domowe obowiązki, pracę zawodową, własne zainteresowania z opieką? Z ilu rzeczy rezygnują, bo nie mogą wyrwać się z domu, ile odbierają sobie w imię przekonania, że to ich obowiązek, w imię miłości do rodziców? Ilu z nich rzeczywiście głęboko odczuwa, że tak jest lepiej i nie potrafiliby inaczej? 

A kto ci pieluchy zmieniał? 

Z pewnością robili to rodzice, dlatego teraz ty powinieneś się odwdzięczyć. Pokutuje przekonanie, że rodzicom należy się wdzięczność za to, że nami się troskiwie zajmowali, kiedy byliśmy dziećmi. Pewnie, dziękujemy. Tylko czy to nie był ich obowiązek, skoro zdecydowali się mieć dziecko? Decyzja o powoływaniu dzieci na świat jest świadomym wyborem, ludzie chcą mieć potomstwo, więc naturalną koleją rzeczy jest zajmowanie się nim. To kwestia obowiązku i konsekwencji. Dlaczego mielibyśmy oczekiwać, że w zamian dzieci się nami zajmą, gdy przybędzie nam lat? Swoich rozrodczych instynktów, do których realizacji mamy prawo, nie powinniśmy mieszać z presją opieki nad nami samymi. 

4

W czasie wakacji Marta sporadycznie zagląda do mediów społecznościowych. Nie dość, że nie ma na to czasu, to treści tam publikowane budzą w niej jeszcze więcej frustracji. Ma świadomość tego, że widzi na ekranie trochę przekłamany świat, spod filtra, jednak nie może oprzeć się przekonaniu, że wszyscy dookoła miło spędzają czas, realizują swoje plany, dbają o siebie, są szczęśliwi. Kiedy gotuje, sprząta lub ma kilka wolnych chwil dla siebie, włącza czasami podcasty, sama sobie zadaje pytanie, dlaczego akurat te poruszające tematykę lifestylową, te o dobrym życiu, o uważności, zwolnieniu tempa, zdrowiu, podróżach, jodze, medytacji. Marta słucha tego, co mają do powiedzenia goście i gościnie, jednak bardzo szybko łapie się na myśli, że ci ludzie nie mają problemów, skoro mogą skupić się tak bardzo na sobie. Aż ciśnie jej się na usta, że mogą tak sobie funkcjonować, dopóki nie dorwie ich prawdziwe życie, prawdziwe problemy. Marta wie, że te oceny są niesprawiedliwe, że ci ludzie pewnie też swoje przeszli, a przez nią przemawia bezsilność, złość, zmęczenie. Może i ona z siostrą znajdą w końcu jakieś rozwiązanie. 

Starych drzew się nie przesadza 

Prawidło, które po raz kolejny narzuca pewną koncepcję postępowania z ludźmi starszymi. Jeśli w przeszłości domy wielopokoleniowe były powszechne, starzenie się rodziców, a nawet ich śmierć w domu rodzinnym były funkcjonalnym rozwiązaniem. Obecnie, kiedy każdy z nas wybiera, gdzie i jak chce żyć, kiedy przemieszczanie się po całym świecie stało się czymś łatwym i dostępnym właściwie dla wszystkich, rodzice często zostają sami w swoich domach czy mieszkaniach. Historie bywają różne i pewnie wiele jest takich, w których starsi, często schorowani ludzi stają się niechciani i niepotrzebni. I to nad nimi się pochylamy, specjalne kampanie telewizyjne i radiowe zwłaszcza w okolicach świąt przypominają nam o tych samotnych ludziach. A ile mówimy o dorosłych dzieciach, na których ciąży opieka nad rodzicem? Kto interesuje się ich poświęceniem, ich losem, tym, że podporządkowują swoje życie chorobie czy starczej niedołężności rodziców? Niejednokrotnie rujnują swoje życie osobiste i zdrowie. W oczach wielu to po prostu obowiązek i taka kolej rzeczy. 

5

Kiedy Marta myje swoją mamę, wraca myślami do ciałopozytywności. Niby wszystkie ciała są piękne, te starzejące się również, jednak oglądać starsze panie w magazynie, które cieszą się swoimi zmarszczkami, przebarwieniami na skórze czy siwymi włosami, to zupełnie co innego niż mieć kontakt z takim ciałem. To wymaga odwagi i oswojenia, zwłaszcza jeśli w domu nigdy nie było otwartości cielesnej. Teraz trzeba się zmierzyć z ciałem, którego się nie znało, któremu brakuje jędrności, któremu trzeba zapewnić pielęgnację. Marta myśli sobie, że to prawdziwy egzamin z ciałopozytywności. 

Czcij ojca swego i matkę swoją 

Jakie przekonania panują na temat opieki nad rodzicami w naszym społeczeństie? Z pewnością się zmieniają, zarówno wśród ludzi starszych, których sprawa bezpośrednio dotyczy, jak i ich dorosłych dzieci. Nie ulega jednak wątpliwości, że wyrastamy w tradycji judeo-chrześcijańskiej, która w czwartym przykazaniu każe nam czcić ojca i matkę. Szacunek, jaki powinniśmy okazywać własnym rodzicom, bardzo często w mniemaniu niektórych ludzi wyklucza ich opuszczenie, gdy ci są już w podeszłym wieku, gdy sobie nie radzą. Co właściwie jesteśmy winni naszym rodzicom? Czy bezwarunkowe poświęcenie jest nieodzowne, aby móc mówić o poprawnej relacji rodzice – dorosłe dzieci? Jedno jest pewne, temat opieki nad rodzicami pozostaje nadal tematem tabu. Bliscy, na których los wymusił rolę opiekuna, muszą mierzyć się często z wieloma moralnymi przekonaniami. Kiedy opadają z sił tych fizycznych i psychicznych, targają nimi trudne emocje i etyczne rozdarcie, podejmować się dalej opieki mimo zmęczenia i poświęcania własnego życia czy  „oddać” matkę, ojca do zakładu opiekuńczego? Temat właściwie nie istnieje. Cisza. Tylko moralizatorzy, którzy pewnie nie mierzą się nawet z podobnym problemem, mają wiele do powiedzenia, „bo matki się nie oddaje”. 

6

Zbliża się koniec sierpnia, Marta niebawem wyjedzie. Zabierze w walizce poczucie winy, że żyje własnym życiem. Mama zostaje, jeszcze trzeba znaleźć jej opiekunki, co na prowincji też jest wyzwaniem. Marta poświęciła dwa miesiące wakacji, jej siostra będzie poświęcać niemal każdy weekend, nadwyrężając życie rodzinne i własne zdrowie. Niby żadna z nich nie poddaje się presji, nie przenosi się do domu rodzinnego wbrew społecznym oczekiwaniom, a jednak nieustannie odczuwają ciężar chorego rodzica. 

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!