fbpx

Mali bohaterowie w czasach zarazy

Epidemia spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Póki była tylko doniesieniem medialnym o „wirusie z Chin”, nie przejmowaliśmy się tym jakoś bardzo. Jednak kiedy wirus zaczął obejmować także Europę, zmieniliśmy swoje nastawienie diametralnie. Kiedy pojawiły się pierwsze przypadki w Polsce, zareagowaliśmy szybko i drastycznie. To właśnie dzięki temu, że pozwoliliśmy sobie na „zatrzymanie” życia na jakiś czas, udało nam się ograniczyć zachorowalność. Jednak w tym wszystkim pozostali mali bohaterowie – ci, którzy mimo panującej zarazy stanęli na wysokości zadania i nie porzucili swoich miejsc pracy.

Ochrona zdrowia

Na pierwszej linii frontu mamy ochronę zdrowia – lekarzy i pielęgniarki, którzy na co dzień zmagają się z wirusem i jego strasznymi skutkami. Im dziękują wszyscy, ale oprócz nich mamy w systemie ochrony zdrowia całe grono małych bohaterów. Są wśród nich salowe, które dbają o porządek i dezynfekcję szpitali, same narażone na bezpośredni kontakt z wirusem. To personel gastronomiczny, ci, którzy chorym dostarczają posiłki – nie każdy szpital ma catering, w niektórych szpitalach nadal funkcjonują kuchnie a ich obsługa każdego dnia, trzy razy dziennie, dostarcza posiłki do sal chorych. To radiolodzy, którzy codziennie wykonują kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt, zdjęć rentgenowskich. To ratownicy medyczni, którzy przy każdym wyjeździe narażają się na kontakt z potencjalnie zarażonymi. To także diagności laboratoryjni, którzy pracują na trzy zmiany, po to, by wykonać jak najwięcej testów diagnostycznych. To też opiekunki w domach osób starszych, w hospicjach, w DPS-ach, które często podejmują się tej pracy jako wolontariuszki, gdy okazuje się, że personel medyczny z tych placówek jest potrzebny gdzie indziej. To także pielęgniarki z innych oddziałów, jak chociażby z onkologii, które same sobie i swoim pacjentom szyły maseczki, by osoby osłabione, o obniżonej odporności, po chemioterapii mogły bezpiecznie wrócić do domu. To całe grono pracowników asystujących, których nikt nie wymienia a oni także każdego dnia stawiają się w pracy w szpitalach, przychodniach, punktach medycznych i mimo zagrożenia wykonują swoje obowiązki z należytym poświęceniem.

Ci, którzy pomagają i nie chcą nic w zamian

Już na samym początku, gdy tylko okazało się, że system ochrony zdrowia nie da sobie sama rady, całe rzesze ludzi stanęły na wysokości zadania. W kilka dni zorganizowano akcję „Polskie krawcowe w akcji”, gdzie kobiety, zarówno te szyjące na co dzień zarobkowo, jak i te szyjące z pasji, każdego dnia przygotowują tysiące maseczek: dla systemu ochrony zdrowia, dla najbliższych, a teraz dla wszystkich, którzy tego potrzebują. Szyły za własne pieniądze, z własnych zapasów materiału. Dzięki samozaparciu otrzymały także specjalistyczny materiał medyczny, by ich maseczki mogły trafiać do lekarzy na pierwszej linii walki.

Działań charytatywnych podjęły się także osoby, które dzięki technice druku 3D zaczęły wykonywać specjalne przyłbice dla personelu medycznego. To uczniowie szkół zawodowych i ich nauczyciele, to pasjonaci nowych technologii. Ich działania pozwalają dostarczać codziennie do szpitali tysiące nowych przyłbic, które są niezbędne w kontakcie z naprawdę chorymi. Ci ludzie zaopatrywali w nie także osoby potrzebujące ochrony na co dzień, chociażby sprzedawczynie w sklepach.

Kolejnymi bohaterami i bohaterkami są właśnie sprzedawcy, którzy każdego dnia obsługują tysiące klientów, dbając, aby w tym ciężkim okresie niczego nam nie zabrakło. To także kurierzy, którzy każdego dnia dostarczają nam tysiące paczek zakupionych przez Internet. To ci, którzy spotykają się z różnymi ludźmi, również tymi na kwarantannie, czyli potencjalnie zarażonymi. To także restauratorzy, którzy przeszli w tryb pracy zdalnej. Nie możemy pójść i zjeść na miejscu, więc musieli zadbać o to, byśmy mogli otrzymać ciepłe jedzenie pod same drzwi. Wraz z nimi stoją w jednym szeregu wszyscy dostarczyciele. Nie tylko zatrudnieni w poszczególnych restauracjach, ale także tacy, którzy pracują dzięki UberEats czy Glovo, którzy specjalnie dla nas jadą do konkretnej restauracji po nasz posiłek, po czym dostarczają nam go pod same drzwi.

Wśród osób, które także każdego dnia ciężko pracują oraz bardzo często narażają się na zarażenie, są rolnicy i inni producenci, zwłaszcza świeżych warzyw. To oni każdego dnia wkładają ogrom pracy w produkcję warzyw i owoców, dostarczają towar do hurtowni, sklepów, na ryneczki, giełdy towarowe i wszędzie tam, gdzie będzie potrzebny tak, by jeszcze tego samego dnia mógł trafić do naszych domów. W momencie, gdy obostrzenia objęły zamknięcie targowisk, wielu z nich dostarczało warzywa i owoce wprost pod nasze drzwi.

To także osoby, które każdego dnia oferują pomoc osobom starszym, osobom na kwarantannie, czyli tym, którzy z domu nie mogą lub nie powinni wychodzić. To właśnie oni pukają do drzwi sąsiadów, z którymi być może nigdy nie zamienili słowa po to, aby dziś oferować swoją bezinteresowną pomoc. To także ci wszyscy, którzy organizują koncerty na własnych balkonach i ci, którzy czytają na głos książki. Po to, by sąsiedzi mogli na chwilę zapomnieć o całej tej sytuacji i poczuć się po prostu miło.

Miłosierny samarytanin

O Kościele katolickim może mówić wiele – dziś chcę powiedzieć o nim coś miłego. Bo miłość do drugiego bliźniego napędza również naszych braci wierzących. Siostry Dominikanki z Bochni ruszyły na pomoc chorym z tamtejszego DPS-u, gdzie wirus zaatakował osoby przewlekle chore psychicznie. Wśród zarażonych znalazło się 25 podopiecznych i pięcioro pracowników. Osoby udało się odizolować, ale problemem okazały się braki kadrowe – po prostu zabrakło rąk do pracy. To właśnie siostry dominikanki ruszyły z pomocą dla tych osób.

Równie samarytańską postawą wykazał się ksiądz Zbigniew Wyka, który zbierane od lat pieniądze na budowę kościoła przekazał na zakup respiratorów dla szpitala klinicznego w Szczecinie. Również ksiądz Witold Baczyński, proboszcz parafii pw. Świętego Józefa Robotnika w Wałbrzychu przekazał pieniądze, zbierane przez parafian  na konfesjonały, na zakup ubrań ochronnych dla lekarzy. Również Caritas zorganizował akcję „Zanurzeni w miłości”, dzięki której udało się zebrać fundusze na 12 respiratorów. 

Nasi najbliżsi

Również w otoczeniu każdego z nas jest co najmniej kilku Małych Bohaterów, którym należy się po prostu słowo „dziękuję”. Dlatego ja też tym tekstem chciałam podziękować. Zarówno mojemu bratu, który każdego dnia dowozi świeże warzywa mieszkańcom pobliskiego miasteczka, jak i mojej przyjaciółce z dzieciństwa – Ani, która każdego dnia wykonuje testy na obecność koronawirusa. Dziękuję. Jesteście wielcy. 

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!