fbpx

„Moim najważniejszym nauczycielem jest przyroda”

Wywiad z Basią Tworek - Ninja Yogi

Joga, medytacja, podcast i tajemnicze TCM – między innymi o tym rozmawiałyśmy z Basią Tworek. Sprawdźcie, jakie są sposoby naczelnej #yogagangu na stres i dbanie o siebie oraz czego możemy nauczyć się od przyrody.

Rozmawiała Gabriela Kasprzycka.

Basiu, jesteś nauczycielką jogi i psychologiem. Swoją wiedzą dzielisz się na Instagramie, Facebooku, blogu oraz kanale YouTube. Organizujesz campy i warsztaty. Jak w tej ilości zadań dbasz o siebie – o ciało i ducha?

Często powtarzam, że moim najważniejszym nauczycielem jest przyroda. To z niej się wywodzimy – i mimo że łatwo o tym zapomnieć, mieszkając na wysokim piętrze w mieście, to jako gatunek wcale tak daleko nie odeszliśmy od lasu, sawanny i brzegu oceanu…

Głęboko wierzę, że to w przyrodzie leży większość rozwiązań na nasze cywilizacyjne problemy, takie jak przewlekły stres, napięcie, wypalenie, obniżony nastrój, problemy z koncentracją i coraz powszechniejsze dolegliwości ciała.

Od przyrody nauczyłam się, że najważniejszy jest RYTM: rytm pór roku, dnia i nocy, pływów w morzach i oceanach, oddechu, bicia serca i ostatecznie rytm życia i śmierci.

Myślę, że w dbaniu o siebie można tę rytmiczność sprowadzić do prostej zasady szanowania następujących po sobie cykli. Jeśli oddaję się pracy, to potem dbam o odpoczynek. Jeśli mam czas dla bliskich i przyjaciół, to ważne jest też to, żeby pobyć samej. Jeśli nie śpię i jestem aktywna w ciągu dnia, to troszczę się o dobrą jakość i ilość snu w nocy. Jeśli 8 godzin dziennie siedzę przy komputerze, to zapewniam sobie ruch w drugiej połowie dnia. 

To bardzo prosta zasada, a jednocześnie w naszej kulturze, w której bycie zawsze ZAJĘTYM jest uważane za cnotę – nieprawdopodobnie trudna w pielęgnowaniu. 

Jaki jest sposób na odstresowanie się według Basi Tworek? 🙂

Joga :). Przyroda, czas z przyjaciółmi, czytanie, kąpiel, przytulanie się do męża – nie ma jednej, uniwersalnej metody, która zawsze niezawodnie działa, dlatego dbam o to, żeby regularnie wsłuchiwać się w ciało i jego potrzeby.

Staram się pamiętać też o tym, że kiedy jesteśmy w stresie, to nasze procesy poznawcze (np. pamięć, uwaga, kreatywność) nie działają na pełnych obrotach. Dlatego dla siebie i #yogagangu stworzyłam apteczkę antystresową, którą warto wydrukować i sobie uzupełnić wtedy, kiedy jesteśmy zrelaksowani i nosić przy sobie na „gorsze czasy”, kiedy będziemy czuli się w stresowym potrzasku. Sprawdzona i działa! ( https://basiatworek.pl/pierwsza-pomoc-w-stresie-zrob-sobie-apteczke/)

Superważna jest też w moim poczuciu codzienna praktyka medytacji i wdzięczności. I nie mam tu na myśli żadnych zaawansowanych fancy-technik, tylko pięcio- czy dziesięciominutowe skupianie się na swoim oddechu, na odczuciach płynących z ciała i na pytaniach: jak się czuję, czego potrzebuję, co dziś doceniam?

Dla osób, którym ciężko medytuje się samemu, nagrałam cykl prowadzonych medytacji: https://basiatworek.pl/downloads/medytacje-pakiet/

A dla tych, którzy lubią pisać, na blogu zamieściłam darmowy formularz, który pomoże przestawić nasz mózg w tryb „gromadzenia dobra” (albo jak profesjonalnie mówi się w psychologii: tryb „kapitalizacji pozytywnych emocji”), czyli dostrzegania, wyolbrzymiania, gromadzenia i rozpamiętywania dobrych zdarzeń i doświadczeń – zazwyczaj robimy to z negatywnymi zdarzeniami w naszym życiu i dzięki tej praktyce możemy to odwrócić, a nawet – dosłownie – przebudować mózg, wykorzystując jego zdolność do neuroplastyczności. 

Jak Tradycyjna Medycyna Chińska (TCM) pomaga ci na co dzień? Jak pojawiła się w twoim życiu?

TCM pojawiła się po raz pierwszy, kiedy mój tata umierał na raka. Miałam wtedy jakieś 11-12 lat. Jego nie udało się uratować, ale to podejście do zdrowia na stałe zakorzeniło się w naszym domu. TCM nauczyła mnie holistycznego patrzenia na połączenie: ciało, umysł, emocje i pomogła podważyć ten nasz zachodni platońsko-kartezjański dualistyczny model dzielenia nas na dwie sfery: ułomne, ograniczające ciało i wzniosłego, uwięzionego w nim ducha.

Dzięki TCM zwróciłam się w stronę jogi, psychosomatyki, a potem poszłam na psychologię i zafascynowałam się neuropsychologią i psychotraumatologią (czyli tym, jak trauma wpływa nie tylko na naszą psychikę, ale i na mózg oraz zdrowie fizyczne).

Na co dzień staram się przestrzegać zaleceń dietetycznych TCM i pamiętać o tym, że jestem częścią przyrody, w związku z czym potrzeby mojego ciała i moje emocje będą zmieniać się w zależności od pór roku, od pór dnia, a nawet od pogody :).

Razem z redaktorem Trzcińskim nagrywacie podcast jogapdejt. Jak doszło do tej współpracy? Skąd pomysł, żeby zejść z maty i opowiadać innym o psychologii i jodze?

Michał to stary radiowiec z imponującą wiedzą o kulturze, z polotem i podobnym do mojego poczuciem humoru. Spotkaliśmy się u mnie na jodze w Stanie Skupienia na warszawskim Zbawixie. Zawsze po zajęciach zostawaliśmy sobie pogadać (on czasem pytał, ja się czasem wymądrzałam, ale głównie się śmialiśmy). I tak kiedyś pojawił się pomysł wspólnych nagrań. Miało być kilka spotkań, a zrobił się z tego poważny podcast i fantastyczne grono słuchaczy! Właśnie zabieramy się za nagrywanie piątego sezonu.

Słuchacze często podkreślają, że wasz podcast ma na nich terapeutyczny wpływ. W czym tkwi ta magia?

Wydaje mi się, że w braku ściemy i w tym, że nagrywając naprawdę dobrze się bawimy, a tematy (czasem trudne) pojawiają się naturalnie i rozmawiamy o nich prostym językiem bez patosu. Zresztą ja do końca nie wiem, na czym to polega – może posłuchajcie i dajcie nam znać, co? Na zachętę dodam, że w zamian za maile rozdajemy książki, bo wspierają nas bardzo fajne wydawnictwa.

W swoich wypowiedziach często podkreślasz jak, ważna jest dla ciebie przyroda. Czy zawsze ją doceniałaś?

Miłość i szacunek do przyrody rozbudziła we mnie mama – ona ma bardzo dużą wrażliwość na piękno i potrafi doceniać małe rzeczy. Pamiętam, że zawsze pokazywała mi na spacerach młode listki, niebo, ptaki i mówiła, że Bóg mieszka w przyrodzie. 

Z kolei dziadek Tworek zawsze zabierał mnie na wystawy tymczasowe do krakowskich muzeów: przyrodniczego i archeologicznego. To było ekstra, rozbudziło naukową i podróżniczą ciekawość i zostało mi do dziś. Myślę, że ja też tak będę wychowywać swoją córkę.

Od jakiegoś czasu prowadzisz medytacje na żywo na swoim Instagramie. Czy medytacja jest dla każdego? Jeżeli tak, to od czego zacząć?

Ten pomysł powstał spontanicznie, w momencie, w którym wybuchła pandemia i pojawiło się związane z nią zalecenie #zostańwdomu, a media oszalały z zalewem strasznych wiadomości. Zostaliśmy odizolowani od siebie nawzajem, z podkopanym poczuciem bezpieczeństwa i zaczęliśmy mijać ludzi na bezdechu.

Jako psycholog wiem, jak ważne dla zdrowia psychicznego jest posiadanie dostępu do własnej strefy komfortu (napisałam o tym trochę więcej w tych artykułach: https://basiatworek.pl/zostanwdomu-i-daj-sobie-czas-czyli-jak-odzyskac-stabilnosc-w-niestabilnym-swiecie/ i https://basiatworek.pl/przepros-sie-ze-swoja-strefa-komfortu/). 

Pomyślałam, że to, co możemy sobie teraz dać z #yogagangiem, to poczucie wspólnoty (chociażby w trakcie tych porannych 5 minut), rytm (regularnego codziennego wstawania na wspólną praktykę) i świadomość zasobów, które ma każdy z nas (w tym pomaga praktyka wdzięczności, która jest składową każdej prowadzonej przeze mnie medytacji). W chwili naszej rozmowy mija właśnie szósty tydzień porannych medytacji na żywo. Nie wiem ile jeszcze potrwa #lockdown i ten projekt, ale przyznaję, że do tej pory przyniósł mi on mnóstwo radości i spełnienia, bo tęsknię za uczeniem :).

A odpowiadając na pytanie: czy medytacja jest dla każdego? 

Myślę, że tak, przy odrobinie wysiłku. Warto liczyć się z faktem że medytacja nie jest dla nas ani naturalna, ani łatwa, bo umysł lubi być w ruchu (szczególnie umysł współczesnego użytkownika Internetu, kiedy każdy z nas przełącza lub, mówiąc inaczej, rozprasza uwagę co kilka sekund). Paradoksalnie więc robienie czegoś superprostego jak siedzenie w miejscu z prostym kręgosłupem i skupianie się wyłącznie na oddechu może być nie lada wyzwaniem. Z tego też powodu myślę, że warto zacząć od medytacji prowadzonej, czyli takiej, w której głos nauczyciela mówi nam jak oddychać, na czym się koncentrować albo co sobie wyobrażać. Wtedy jest po prostu łatwiej. Tak wyglądają nasze poranne medytacje na Instagramie oraz stworzone przeze mnie nagrania medytacyjne na poranek i wieczór.

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!