Nic nowego

Czy wyobrażasz sobie nie kupić nic nowego w ciągu miesiąca? Nie wydać ani grosza na nowy sweter, buty, torebkę, kubek, świeczkę czy książkę? Większość z nas zakupy traktuje jako rozrywkę, zaglądamy do sklepów z ciekawości, żeby tylko popatrzeć, a kończymy z zakupem choćby jednej rzeczy. Dla innych chęć posiadania nowego, ładnego jest tak kusząca, że zakupy stają się czynnością kompulsywną. Chcemy posiadać, pragniemy tego co nowe i piękne, tego co mają inni. Często nasz status społeczny uzależniamy od tego co zdołamy kupić, tak przynajmniej wiele ludzi go pojmuje. To czy coś posiadamy pozwala nam również przynależeć do pewnej grupy społecznej.

Czy w dobie szalonego konsumpcjonizmu możliwe jest odmawianie sobie nabywania coraz to nowszych przedmiotów? Czy trudno jest nie ulec pokusie, aby żyć jak inni, czyli kupować i cieszyć się chwilowo z posiadania znowu czegoś nowego? Najprawdopodobniej odpowiedź brzmi tak, przynajmniej dla większości z konsumentów. Im więcej i częściej kupujemy tym trudniej byłoby nam uporać się z zadaniem niekupowania.

Na samym początku zadałam ci pytanie o miesiąc bez nabywania nowych przedmiotów, ciekawa jestem co powiesz o całym roku? 365 dni, podczas których omijasz szerokim łukiem centra handlowe, nie wchodzisz do ulubionych sklepów internetowych, nie korzystasz z promocji i wyprzedaży. Trudne? Pewnie tak, nawet dla mnie bardzo rzadkiej bywalczyni galerii i marnej łowczyni okazji cenowych. Oczywiście trudne nie oznacza niemożliwe, dlatego w tym roku podejmuję się wyzwania #nicnowego, podczas którego będę się starać nie kupować rzeczy wprost z fabryki.

Skąd ten pomysł? To druga edycja wyzwania Rien de neuf ( Nic nowego) organizowana przez francuską organizację Zero Waste. Wyzwanie stawiane przed uczestnikami nie ma na celu pokazania, że można obejść się bez kupowania, po to, żeby rok później wystartować na wielkie zakupy. Chodzi tu raczej o to, aby przez dwanaście miesięcy uczyć się innej konsumpcji i korzystania z alternatyw, o których zapominamy przez krzyczące do nas reklamy i przekonanie, że ciągle potrzebujemy nowego.

Jeśli zastanawiasz się po co właściwie się tak ograniczać, odpowiem ci, że powodów jest przynajmniej kilka.

Po pierwsze mniej śmieci

Każdy przedmiot, który nabywamy staje się prędzej czy później śmieciem. Niestety w dzisiejszych czasach trwałość przedmiotów oznacza raczej wcześniej, co jest na rękę producentom, którzy mogą wytwarzać więcej i więcej obserwując zapotrzebowanie na swoje produkty. Rzeczy ładne, choć marnej jakości sprzedawane są tanio, przez co stają się dostępne dla wszystkich, jednocześnie potęgując ilość odpadów i niepotrzebnych nam już rzeczy.

Po drugie klimat

Każda produkcja wymaga ogromnego zużycia surowców naturalnych, wody i energii. Wydobycie surowców, wytwarzanie energii to z kolei emisja dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych, zanieczyszczenie wód i gleb, zwłaszcza w państwach o mało rygorystycznym prawie ekologicznym. Aby zobrazować ci skalę problemu, podam  przykład dżinsów, do wyprodukowania których potrzeba aż 33 kg surowców naturalnych i 8000 L wody.

Po trzecie niemoralne praktyki

Za ogólną dostępność dóbr materialnych gdzieś ktoś słono płaci. Nie traci na tym rzecz jasna producent, a ludzie na drugim końcu świata, którym oferuje się pracę w warunkach i za stawkę, której nikt z nas by nie zaakceptował. Za niskie ceny płaci również planeta, którą w niektórych miejscach na ziemi można bez skrupułów niszczyć czego oczywiście nie dowiemy się od właścicieli marek.

Po czwarte oszczędność pieniędzy

Kiedy podejmujemy tego typu wyzwanie jesteśmy zmuszeni zadawać sobie proste pytanie, za każdym razem kiedy nachodzi nas ochota na kupno czegoś nowego “Czy tego potrzebuję”?  No właśnie “ochota”, bo jak się okazuje najczęściej mamy do czynienia z ochotą, a nie realną potrzebą. Odpowiedź na pytanie w takim wypadku okazuje się przecząca. Mniej zakupów to więcej zaoszczędzonych pieniędzy.

Po piąte “luksusy”

Wydając zbyt dużo na zbędne rzeczy, operujemy skromniejszym budżetem na życie. Te same pieniądze można by wydać np. na droższą lokalną żywność ekologiczną, którą uznajemy często za dostępną tylko dla bogatszych.

Jak tego dokonać?

Znasz już teraz argumenty, którymi kieruję się podejmując roczne wyzwanie #nicnowego. Pokażę ci teraz, że nie zostaję na lodzie i mogę dbać o moje potrzeby materialne. Oczywiście stale ważne pozostaje pytanie o realne potrzeby, nawet w przypadku alternatywnej konsumpcji.

Moją wyliczankę zacznę od naprawy, bo to co nam się psuje potrzebujemy zastąpić nowym. Zapominamy jednak, że najpierw można sprawdzić czy daną rzecz da się naprawić! Niektóre naprawy jesteśmy w stanie wykonać sami, z innymi zgłaszamy się do profesjonalistów. W Polsce pojawiają się pierwsze Cafe Repair, czyli miejsca, w których wolontariusze naprawiają zepsute sprzęty za darmo. Jedna z kawiarni działa w Pile, druga miała swoją pierwszą edycję w Warszawie. Może warto stworzyć coś podobnego wśród swojej małej społeczności?

Jeśli naprawa nie jest możliwa lub po prostu potrzebuję jakiegoś przedmiotu szukam na rynku z drugiej ręki. Wbrew pozorom nie tylko lumpeksy są skarbnicą oryginalnych rzeczy, praktycznie całe mieszkanie można urządzić kupując przedmioty używane. Ubrania, zabawki, naczynia, sprzęt elektroniczny, rowery, czasami można się zdziwić jak bogata jest oferta na rynku okazji.

Natomiast jeśli chcemy uniknąć przeciążenia swojej domowej przestrzeni przedmiotami, których używamy rzadko, nauczmy się pożyczać od innych i pożyczać innym. Gofrownicę używaną raz w miesiącu można kupić na spółkę z siostrą, bratem czy koleżanką. Z sąsiadem warto się umówić na pożyczanie wiertarki w razie potrzeby, w zamian za drabinę. Swoją garderobę odświeżymy poprzez wymianę rzeczy ze znajomymi czy rodzeństwem. Dzieci, jeśli są już do tego zdolne również mogą wymieniać się zabawkami, grami czy książkami.

A czego nie da się pożyczyć można spróbować wypożyczyć. Tak jak korzystamy z bibliotek i mediatek, tak warto szukać innego rodzaju wypożyczalni np. z grami, z zabawkami czy sprzętem ogrodowym lub agd. Na sam koniec przypomnę, że należy pamiętać o swoich talentach i umieć je wykorzystać w odpowiednim momencie. Przeróbki ubrań, odnawianie mebli, tworzenie z posiadanych materiałów czegoś co potrzebujemy jest również świetną alternatywą dla nowych przedmiotów.

Czy wyzwanie oznacza całkowity zakaz kupowania rzeczy nowych? Przed wszystkich nikt z moich kroków nie będzie mnie rozliczał. Jednak do zadania podchodzę poważnie i chcę sama sprawdzić jak wielką sprawi mi trudność. Może się zdarzyć, że nie znajdę żadnej alternatywy i zakup nowej rzeczy będzie niezbędny. Pozostawiam sobie zresztą mały margines w przypadku przedmiotów związanych z zero waste, które mogą służyć mi lata (pod warunkiem, że będę mi faktycznie potrzebne), lub na książki, których nie znajdę w bibliotece, a będą dla mnie również wyjątkowo istotne. Nie będę również narzucać mojego wyzwania całej rodzinie, choć postaram się włączyć ich w jak największym stopniu. Tak jak wcześniej napisałam, w wyzwaniu chodzi głównie o zauważenie alternatyw i uczenie się korzystania z nich. Chodzi również o to, aby zrozumieć, że wiele z rzeczy, które kupujemy są tak naprawdę zbędne.

Jeśli pomysł wzięcia udziału w wyzwaniu cię w jakiś sposób zainspirował, to zapraszam do przyłączenia się. Możesz zrobić sobie próbny miesiąc, skrócić wyzwanie do pół roku, lub poszerzyć odrobinę margines na zakupy tego co nowe. Każdy wysiłek ma sens.


V mag to magazyn, który istnieje dzięki grupie zapaleńców na punkcie weganizmu, zero waste i świadomego życia – kupując go wspierasz nas i pomagasz szerzyć wizję lepszego świata 🙂


O autorce:

Cześć, jestem Justyna. Od niemal dwóch lat staram się ograniczać śmieci. Spełniłam kiedyś swoje marzenie i obecnie mieszkam we Francji wraz z moją małą rodziną. Jestem wegetarianką, praktykuję jogę, kocham język francuski i włoski. Od niedawna tworzę również bloga o tematyce zero waste. Ostatnio marzy mi się nauczanie jogi.
http://www.ecorutine.eu/

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zapisz się na nasz newsletter!