fbpx

Nie tylko kwiat lotosu. Jak medytować w ruchu?

Jeśli masz już za sobą pierwsze praktyki medytacji – samodzielnie lub na zajęciach – na pewno wiesz, że próba osiągnięcia harmonii ciała i umysłu jest nie lada sztuką. W dodatku sztuką wyborów, bo na początku nie do końca wiadomo, czy skupić się na splocie nóg, słuchaniu oddechu czy oderwaniu myśli od bieżących spraw, które jak szalone kłębią się w głowie. 

Pamiętam słowa piosenki Varius Manx, w której relację między partnerami porównano do “najmniejszego państwa świata”. Równie obrazowo wyobrażam sobie więź, która łączy Ciało i Umysł. Nasze ciało to nasz mały prywatny świat, którego granic pilnie strzeżemy. Dzięki praktyce uważności na co dzień, możemy wzmacniać harmonię między sferą Psyche i Soma, a z czasem dążyć do ich pełnego dostrojenia, czyli błogiego stanu mentalnego i emocjonalnego spokoju. Poczucia bycia “tu i teraz”, a nie “tu i tam, teraz i później”, jak to zwykle bywa. 

Medytacja jest możliwa nie tylko w statycznej pozycji, ale w dowolnym momencie w ciągu dnia: na spacerze, joggingu, w trakcie gotowania. I choć medytowanie w ruchu może wydawać się kolejnym stopniem wtajemniczenia tylko dla zaawansowanych, to w praktyce jest łatwiejsze dla tych, którzy nie potrafią usiedzieć w miejscu i lubią aktywność fizyczną.

Każdej z nas zdarza się czasem nieświadomie medytować, nawet bez specjalnych ćwiczeń. To te chwile, gdy całkiem zatracamy się w czynnościach, które kochamy lub które wymagają szczególnej koncentracji. To może być szycie na maszynie, wiosenne porządki, jazda na rolkach lub wyrabianie ciasta na szarlotkę.

10 000 kroków medytacji

Już samo spacerowanie solo, bez słuchawek i opaski sportowej jest formą medytacji, jeśli tylko uważnie obserwujemy przestrzeń wokół siebie i skupiamy się na oddechu, próbując zrównać go z krokami. Początkowo warto zwrócić uwagę tylko na jeden zmysł, np. węch – poczuć zapach lasu, powietrza, wilgotnej ziemi lub świeżo skoszonej trawy. Ważne, żeby taki spacer był jednocześnie swobodny i beztroski, ale nie chaotyczny i rutynowy. Medytacja w ruchu to wsłuchiwanie się w swoje ciało, jego odczucia i potrzeby; próba zauważenia niuansów, na które zwykle nie zwracamy uwagi. 

Poczuj każde zetknięcie stopy z ziemią, każdy skurcz w ciele i wibracje mięśni. Złap rytm swojego ciała. Pilnuj tempa, by oddech nie przyspieszał – dynamiczna medytacja to nie interwały. 

Wybór miejsca w plenerze też ma znaczenie. Trudno o uważny spacer w miejskiej dżungli, gdy co rusz rozprasza nas chaotyczny hałas, a dodatkowo musimy uważać na światłach i omijać przeszkody lub ludzi. Spacerowa lub biegowa medytacja zyska na uroku, gdy wybierzemy malowniczą okolicę, z dala od zgiełku i zabudowań. W ciszy umysł cudownie odpoczywa, a my możemy wytężyć i angażować kolejne zmysły, jeden za drugim. Jednym z ćwiczeń, które pozwala umysłowi skupić się na konkretnym zadaniu, jest liczenie kroków, np. na każdy wdech i wydech po dwa kroki. Jeśli uda ci się doliczyć do 10 000 i zaliczyć tym samym dzienną dawkę ruchu, w pełni zasługujesz na miano Spacerowej Mistrzyni Zen! 

Kiedy myśl goni ruch

Medytacja w ruchu nie musi kojarzyć się wyłącznie z aktywnościami sportowymi. Jej głównym celem jest ćwiczenie uważności, odnajdywanie balansu i sensu w prozaicznych czynnościach, takich jak sprzątanie, zakupy, spacer z psem. Nasze ciało przyjmuje wiele różnych pozycji w trakcie dnia, lecz większości z nich nie jesteśmy nawet świadomi. Dopiero po kilku godzinach w zastygłej pozie przed komputerem, czujemy ból pleców, skurcz mięśni i inne nieprzyjemne doznania.  

Sesją medytacji w ruchu możesz przeplatać medytacje w pozycji siedzącej lub leżącej. Na dobrą sprawę każda czynność, którą wykonasz uważnie, nie koncentrując się na samym tylko ruchu, ale też odczuciu i wrażeniu, jakie daje, będzie dobrym początkiem. 

Z lekcji jogi pamiętam wskazówkę, którą często powtarzał nam instruktor: Spróbuj oddychać do swojej prawej ręki, a następnie do lewej nogi, a potem do wnętrza brzucha… W ten sposób ćwiczyliśmy przeniesienie świadomości na jedno konkretne miejsce w naszym ciele. Ten dobry nawyk zwracania uwagi prowadzi do skutecznego działania w codziennym życiu – w naszym świecie wewnętrznym i tym wspólnym, dzielonym z innymi. Harmonijne ruchy połączone z miarowym oddechem sprawiają, że czujemy się bliżej natury, bliżej siebie samych, lepiej rozumiemy własną fizjologię. 

Regularna praktyka sprawia, że w gonitwie codzienności jesteśmy bardziej wyczuleni na sygnały płynące z naszego organizmu, pilnujemy hierarchii swoich potrzeb – nie ignorujemy głodu, zmęczenia ani rozdrażnienia, za to odpowiednio na nie reagujemy. Zaczynamy stawiać siebie na pierwszym miejscu i stajemy się bardziej obecni. 

Przedłużający się lockdown wydaje się dobrym momentem, żeby spróbować aktywnej medytacji, bo łączy w sobie ruch, którego mamy teraz za mało i praktykę mindfulness, która uczy, jak dbać o optymizm nawet w mało sprzyjających okolicznościach.

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!