fbpx

Strach przed człowiekiem czy strach przed nieznanym? O „ideologii LGBT”

Minął już rok odkąd, nowowybrany wówczas prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski podpisał “Kartę LGBT+”, co sprawiło, że polska debata społeczno-polityczna na temat praw osób nieheteronormatywnych rozgorzała na nieznaną dotąd skalę. Wypowiadali się wszyscy: politycy, kościelni hierarchowie, aktywiści, artyści, przeciwnicy, zwolennicy, zwykli zjadacze chleba, blogerzy, dziennikarze i celebryci, a jedna wypowiedź prowokowała kolejną – często jeszcze bardziej skrajną. To wtedy powstały “Cipkomaryjki” i “Matka Boska Tęczowa”(1), to wówczas tuż przed meczem polskiej reprezentacji na kanale pierwszym Telewizji Polskiej wyemitowano dokument “Inwazja LGBT”. To również w tamtym roku arcybiskup Marek Jędraszewski wygłosił słynne kazanie o “tęczowej zarazie” podczas homilii z okazji 75. rocznicy Powstania Warszawskiego, a w trakcie pierwszego Marszu Równości w Białymstoku wybuchły zamieszki. Rok 2019 był rokiem wyborów, a podsycana przez władze debata na temat “ideologii LGBT” mocno ukierunkowywała politycznie nawet tych, którzy wcześniej od polityki stronili, co zapewne w dużym stopniu przyczyniło się do rekordowej frekwencji w październikowych wyborach do Sejmu i Senatu. Obecnie nie da się zaprzeczyć, że Polacy w kwestiach światopoglądowych są podzieleni na dwie strefy i to dosłownie – głośne naklejki z napisem “Strefa wolna od LGBT” wywołały kolejną burzę, zanim jeszcze ukazały się w sklepach, a pomysłodawca tychże (tygodnik Gazeta Polska) w ostatniej chwili zdecydował się nieco zmodyfikować napis na wlepkach, wypuszczając w świat serię “Stref wolnych od ideologii LGBT”. Czym więc jest owa ideologia i czy korekta, którą zastosowała redakcja Gazety Polskiej, w rzeczywistości cokolwiek zmienia?

Język kształtuje rzeczywistość

Według słownika języka polskiego słowo “ideologia” oznacza “system poglądów, idei, pojęć jednostki lub grupy ludzi”. U podstaw ideologii leży świadome dążenie do realizacji określonego grupowego interesu. W czysto technicznym rozumieniu mianem ideologii możemy więc określić każdy jeden zbiór poglądów – tak politycznych, jak i religijnych, artystycznych czy filozoficznych. Yuval Noah Harari w Sapiens. Od zwierząt do bogów pisze: “Jeśli religia jest systemem ludzkich norm i wartości ufundowanych na wierze w ponadludzki porządek, to sowiecki komunizm był religią w nie mniejszym stopniu niż islam” i oświadcza, że podział na religie i ideologie jest w głównej mierze zabiegiem semantycznym, gdyż na poziomie teoretycznym owe pojęcia opierają się na wspólnym mianowniku – wierze w głoszone przez siebie prawdy. Z surowej, stricte pojęciowej perspektywy jest więc bez znaczenia, czy opatrzymy członków społeczności LGBT mianem ideologii, religii czy może będziemy upierać się przy bardziej indywidualnym podejściu. Istotniejsze jest to, w jaki sposób język, którym posługujemy się, mówiąc o osobach nieheteronormatywnych, kształtuje naszą relację i bezpośrednio wpływa na to, co dzieje się wokół nas.

Jednostka czy instytucja?

“Ideologia LGBT” – jaki to niesie za sobą wydźwięk? Zrzeszona grupa ludzi. Wspólnota, która ma konkretne cele. A co, jeśli jej cele godzą w moje cele? Taka językowa instytucjonalizacja pomaga w przymknięciu oka na jednostkowy indywidualizm, ponieważ łatwiej jest czuć niechęć do instytucji niż do człowieka. Instytucja nie należy do nikogo. Jest częścią wspólną, najczęściej zdalnie sterowaną, zapewne opłacaną przez kogoś “z góry”. Zazwyczaj nie mamy problemu, by uwierzyć w spisek instytucji – grupa knuje, by przejąć władzę, by dopiąć swego i zmienić aktualną rzeczywistość. Tłum bez twarzy jest zawsze zły i ma wygórowane oczekiwania. Gdy jednak zajrzymy głębiej i wykażemy się odpowiednią dozą empatii, to dostrzeżemy, że ów tłum składa się z jednostek o zupełnie różnych oczekiwaniach, postulatach i poglądach. Środowisko osób LGBT+ pod względem swojej “budowy” nie różni się wiele od środowiska katolików, wegan, lekarzy, konserwatystów czy liberałów – wszystkich ich łączy sporo, ale dzieli jeszcze więcej. Członkowie tej grupy społecznej często nie zgadzają się ze sobą w fundamentalnych kwestiach i mają do tego całkowite prawo – część z nich uczestniczy w Paradach Równości, podczas kiedy część uważa je za nonsens; jedni są zwolennikami adopcji dzieci przez pary homoseksualne, inni całkowicie negują taką możliwość. Choć w zasadzie wszyscy wiemy, że generalizacja nie jest najtrafniejszą formą opisywania świata, to jednak nierzadko ulegamy jej, bo to sporo ułatwia. Pakujemy więc ludzi do odrębnych szuflad, przyklejamy im odpowiednią etykietę, a na całą resztę po prostu przymykamy oko.

Człowiek, nie orientacja

Gazeta Polska posłużyła się terminem “ideologii” nie bez powodu. “Strefa wolna od LGBT” odseparowywała jednych ludzi od drugich, podczas kiedy “Strefa wolna od ideologii…” stawiała tylko mur między “dobrymi ludźmi” a złą, inwazyjną doktryną. Taka zmiana tonu wypowiedzi pozwala na przyjęcie roli atakowanej ofiary i jest typowym przykładem “passive-aggressive”. Roztrząsanie podwalin konfliktu i wskazywanie palcem winnych nie jest jednak celem tego tekstu, ponieważ w całej tej wojnie nie ma złej i dobrej strony. Są za to ludzie z dwóch różnych światów, między którymi przede wszystkim nie ma dialogu – którzy często nie wykazują odrobiny inicjatywy, by posłuchać się nawzajem, którzy trwają przy swoim, efektem czego tak jedna, jak i druga strona czuje się tą poszkodowaną. Choć nie trzeba być wyjątkowo spostrzegawczym, aby dostrzec, z którą stroną “sympatyzuje” autorka tekstu, staram się nie być w swoich osądach bezkrytyczna. Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele niepotrzebnych i zwyczajnie szkodliwych rzeczy działo się z przyczyny osób po “mojej” stronie barykady, co tym bardziej sprawia mi przykrość. Wiem jednak, jak żyje się współcześnie wielu osobom związanym ze środowiskiem LGBT+ w południowej Polsce, gdzie wizja “coming outu” przed rodziną i znajomymi przeraża wielu, bo tak często kończy się wykluczeniem i zerwaniem kontaktów. Żyję w mieście, gdzie wbrew artykułowi 57 Konstytucji RP zakazano Marszu Równości (sąd ostatecznie uchylił wydany przez prezydenta miasta zakaz), gdzie bezprawnie odrzucono kandydata na dawcę szpiku z tytułu jego orientacji, umieszczając w grupie “podwyższonego ryzyka” (jakoby same kontakty seksualne z osobą tej samej płci stanowiły większe ryzyko niż te z osobą o płci przeciwnej), a krew pobraną od honorowego dawcy zutylizowano przez wzgląd na zakreślenie przez niego w ankiecie pola “Czy kiedykolwiek miałeś/aś kontakty seksualne z osobą tej samej płci?”… Gdy słyszę, że przecież nie ma mowy o żadnej dyskryminacji, myślę o parze mężczyzn, którzy trzymali się za ręce w kolejce do McDonalda w moim mieście, co skończyło się interwencją policji ze względu na liczne wyzwiska, które błyskawicznie poleciały w ich stronę. W tej rzeczywistości w dalszym ciągu orientacja bywa pewnego rodzaju stygmatem, który wielu osobom tak bardzo przysłania widzenie, że przestają dostrzegać w człowieku człowieka. Potrzeba nam zmian, a zmiana najczęściej rodzi się w bólach. Z całego serca życzyłabym sobie, żeby po tamtym kipiącym od wzajemnej niechęci roku coś się zmieniło – żeby w tym nowym roku więcej było w Polakach współodczuwania, nieistotne, z jaką stroną bardziej się utożsamiają. Żebyśmy nie ustawali w próbach zrozumienia siebie nawzajem, bo, jak widać, największym wyzwalaczem wzajemnej niechęci jest często nie strach przed człowiekiem, a strach przed nieznanym.

(1) Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ w październiku 2019 r. umorzyła postępowanie w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa z art. 196 Kodeksu Karnego przez osoby, które podczas II Marszu Równości w Częstochowie niosły kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, na którym aureola otaczająca głowy Maryi i Dzieciątka miała tęczowe barwy. „Z argumentacji postanowienia o umorzeniu wynika, że sama tęcza, symbol tęczy, (…) charakteru ubliżającego czy wulgarnego nie ma; brak też dowodów, że organizatorzy marszu mieli na celu obrazę uczuć religijnych” – wyjaśnia prokurator Piotr Wróblewski.

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!