O spełnianiu marzeń (przypadkiem)

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia.

Jeszcze do niedawna było to dla mnie kolejne standardowe coachowe powiedzenie. Nigdy nie myślałam w ten sposób. Nigdy też specjalnie intensywnie nie marzyłam, a moje wyobrażenia o tym, kim chcę być za X lat ciągle się zmieniają.

A życie jak zwykle zrobiło swoje.

Kreatywna byłam od dziecka (niekoniecznie uzdolniona, malować i rysować nie potrafię do dziś, choć na studiach bardzo usilnie próbowali mnie tego nauczyć). W wieku 11 czy 12 lat zainteresowałam się fotografią. Starym canonem robiłam sesje kasztanom, potem po raz pierwszy wzięłam do ręki lustrzankę, wreszcie rodzice zauważyli, że naprawdę jest to moją pasją i kupili mi mój pierwszy aparat. I tak się zaczęło… Nie potrafiłam przestać robić zdjęć, sesja za sesją (kiedy patrzę na to teraz – jedna gorsza od drugiej, haha!), kupowałam kolejne aparaty, zakochałam się w zdjęciach analogowych. I puf! Skończyło się. Przestałam. Przez parę lat aż do ostatniej sesji z Karoliną w Warszawie zrobiłam ich może z pięć, wszystkie dlatego, że musiałam jakoś zaliczyć zajęcia z fotografii.

Kiedy wczesną wiosną (tak długo to trwało!) planowałyśmy z Łucją zmiany w V magu jednym z naszych celów było to, by każdy z numerów miał swoją sesję okładkową. Potem poznałam Karolinę (Sobańską) i już na drugim spotkaniu ustaliłyśmy, że będzie bohaterką naszej październikowej okładki.

Sesja z Karoliną była jedna jednym z najbardziej stresujących zadań w tym roku (i jednocześnie najbardziej ekscytującym). Bo co, jeśli zapomniałam, jak się to robi? Zaangażowałyśmy w to tyle osób – co, jeśli zrobię beznadziejne zdjęcia i wszystkich zawiodę?
Największym wsparciem była oczywiście Łucja. To jak jazda na rowerze, na pewno wyjdzie dobrze. – powtarzała w kółko za każdym razem jak znowu zaczynałam jęczeć, że nic z tego nie wyjdzie. 

bezprzesady

Efekty sesji przerosły moje najśmielsze oczekiwania i nieskromnie powiem, że jestem zdjęciami zachwycona 🙂 Możecie je zobaczyć oczywiście w najnowszym numerze V maga.

Kiedy miałam 13 lat, marzyłam o tym, by zdjęcie mojego autorstwa było na okładce magazynu. Kiedy miałam 23 przypadkiem to marzenie spełniłam, mimo że wiele lat temu wrzuciłam je do szufladki na te zapomniane.
I dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi je spełnić. ❤️

A Ty? Jakie marzenie ostatnio spełniłeś?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zapisz się na nasz newsletter!