fbpx

Pisarski trans, który zmienia życie

Gdyby codziennie zapisywać jedną stronę w zeszycie, przelewając swoje myśli na papier, po roku będziemy mieć gotową książkę. I choć nie zostanie wydana, a my nie zdobędziemy światowej sławy, w naszej głowie zajdzie niesamowita zmiana.

Jako nastolatka namiętnie prowadziłam pamiętnik, który zamykałam na mały kluczyk i chowałam w najgłębszy kąt szuflady. Jego wnętrze było pilnie strzeżone, bo przecież pisałam w nim o swoich małych sekretach, którymi wstydziłam się dzielić z innymi. Teraz wiem, że przelewając myśli na kolorowy papier, intuicyjnie szukałam sposobu na uwolnienie emocji.

Okazuje się, że tłumienie negatywnych myśli i przeżyć wymaga od nas dużego wysiłku, który z czasem przejawia się w postaci silnego stresu i innych niepokojących objawów psychofizycznych. Trzymanie w tajemnicy przeżytej traumy może prowadzić do wielu chorób i pogorszenia jakości życia. 

Pisanie na fali emocji

Amerykański psycholog, James W. Pennebaker, przeprowadził 40 lat temu eksperyment, który zapoczątkował badania na temat związku pisania ze zdrowiem. To dzięki niemu powstało wyrażenie expressive writing, czyli pisanie ekspresywne lub emocjonalne. W badaniu wzięło udział ok. 50 studentów, którzy dostali jedno z dwóch zadań. Przez 4 dni z rzędu przez 15 minut mieli pisać albo o normalnych, przyziemnych rzeczach albo o najskrytszych, najcięższych przeżyciach, których doświadczyli w życiu. Mogły one dotyczyć trudnego dzieciństwa, skomplikowanej relacji osobistej, a także każdej innej sytuacji, która wywarła na nich duży wpływ. Warunkiem było pisanie na osobności i całkowicie szczerze. Po zakończonej sesji każdy uczestnik mógł – lecz nie musiał – oddać swoje zapiski do analizy, lecz nie dostawał żadnej informacji zwrotnej. Po kilku miesiącach od badania stwierdzono, że ci, którzy pisali o emocjach, odwiedzali lekarzy 43% rzadziej niż osoby piszące tylko o pobieżnych sprawach. 

Od tamtej pory przeprowadzono kilkaset badań, które kolejno ujawniały coraz więcej korzyści płynących z pisania. Terapeutyczna moc tej prostej praktyki wynika z odciążania głowy z natłoku myśli, wspomnień, planów i list to-do, które stale kumulują się niczym kuleczki w maszynie losującej. Ujawnianie natrętnych myśli na papierze ma podobne działanie jak rozmowa – neutralizuje negatywne skutki trzymania ich w sobie i pozwala przyjrzeć się im z innej perspektywy. I choć każdy niby wyrósł z pisania pamiętnika, to niemal nałogowo klikamy na komunikatorach, piszemy maile, blogi i książki, a właśnie w ten sposób dzielimy się tym, co leży nam na sercu.

Pisanie intuicyjne

Jeden z moich ulubionych pisarzy, Haruki Murakami, powiedział, że pisanie jest dla niego jak świadome śnienie: z jednej strony kieruje nim wena i twórcze pobudzenie, a z drugiej – to on kontroluje treści, które wychodzą spod jego pióra. Pisanie może być wyrazem artystycznej ekspresji, ale też służyć każdemu, kto nie ma zacięcia literackiego, jako narzędzie do samorozwoju lub jedna z technik relaksacyjnych – obok jogi i medytacji.

Żeby poczuć uzdrawiającą moc pisania, wystarczy zacząć od kilkunastu minut dziennie – najlepiej rano, zaraz po przebudzeniu, kiedy nasz umysł jest świeży i zrelaksowany. Pisanie intuicyjne polega na całkowitym zatraceniu się w spisywaniu myśli, które krążą nam po głowie – bez ograniczeń co do tematu, długości, poprawności, a nawet sensu. To trochę jak pisanie z zamkniętymi oczami, gdy nie widzimy czy nasze literki są ładne i równe. Tu nie ma żadnych ocen i czerwonego zakreślacza jak w szkole. 

Można zacząć od spisywania snu, który zapamiętaliśmy, opisać wszystko, co mamy do zrobienia w ciągu dnia, stworzyć listę marzeń – szaloną bucket list. Można też napisać list, którego się nigdy nie wyśle: do siebie z przeszłości lub przyszłości albo do kogoś, za kim się tęskni lub z kim sprawy nie zakończyły się tak, jak chcieliśmy. To dobra okazja, żeby dać upust złości i żalowi, pozwolić emocjom zmaterializować się w postaci nieskładnych, chaotycznych, ale oczyszczających zdań. Dobrym pomysłem jest zniszczenie tego, co właśnie napisaliśmy, choć niektórzy zechcą wrócić do swoich notatek później i spróbować je przeanalizować z dystansem. 

Intuicja to z łac. intuitio, czyli podszept, przeczucie. Pisz to, co czujesz, o czym myślisz – nawet jeśli początkowo nie zauważysz w tym sensu, z czasem dialog z samym sobą zacznie sprawiać ci dużą frajdę. Jeśli jakiś wątek stale przewija się w twoim pisaniu lub sprawia, że zaczynasz pisać szybciej, jakby gorączkowo – to znak, że coś cię poruszyło i trafiłeś w sedno problemu. 

Pięć minut wdzięczności

Dużo mówi się o tym, że ludzie sukcesu mają swoją stałą rutynę w ciągu dnia, która poprawia produktywność i uważność. Jedną z nich jest codzienna praktyka wdzięczności, która pomaga dobrze zacząć lub zakończyć dzień. Na rynku są dostępne gotowe dzienniki, które zawierają strony z pytaniami, np. “za co jesteś dzisiaj wdzięczny?”, “wypisz trzy rzeczy, które sprawiły Ci radość”, ale równie dobrze wystarczy nam zwykły zeszyt, w którym systematycznie będziemy zapisywać nasze powody do wdzięczności lub tworzyć osobiste, wzmacniające afirmacje. 

Prowadzenie dziennika wdzięczności poprawia nasz stan ducha, pozwala dostrzec pozytywne rzeczy w pozornie zwyczajnym dniu i redukuje stres, przypominając, że mamy dużo powodów do szczęścia, choć na co dzień trudno nam je dostrzec. 

Zaskakujące, jak małym kosztem – za pomocą kartki i długopisu, możemy pracować nad swoimi emocjami. Zamiast wylewać morze łez i na nowo rozpamiętywać przeszłość, lepiej wylać trochę tuszu na papier, który – jak wiadomo – wszystko wytrzyma i nigdy się nie rumieni.

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!