fbpx

„Po prostu zakochałam się w lnie”

Wywiad z Natalią Czyżak, założycielką marki lovlin

Czy są tutaj osoby, które sceptycznie podchodzą do noszenia lnianych ubrań? Jeżeli tak, to istnieje duża szansa, że po przeczytaniu wywiadu z Natalią Czyżak, założycielką marki lovlin, mogą zmienić zdanie. Zapraszamy do lektury i założenia czegoś z lnu.

Rozmawiała Gabriela Kasprzycka, fotografie powstały we współpracy Natalii Czyżak z Herstudio

Natalio, skąd nazwa lovlin?

Wymyślenie nazwy dla własnej marki było nie lada wyzwaniem. Powstało bardzo dużo nazw, ale żadna nie chwyciła mnie w stu procentach za serce. Pewnego wieczoru łączyłam hasła opisujące moją wymarzoną markę i to właśnie z tych najprostszych wyszło połączenie słów LOVE i LINEN. Chociaż to nie był koniec… Cały czas rozmyślałam nad nią, czy nie jest zbyt infantylna i czy na pewno pasuje, ale przekonał mnie komentarz znajomej mojej mamy, która powiedziała: „Oczywiście, że LOVLIN! Jest tu miłość, tkanina i piękne brzmienie, takie miękkie, kojarzące się z piękną zakochaną kobietą!”. I tak już zostało.

Dlaczego len?

Zacznę od tego, że nigdy do głowy by mi nie przyszło, żeby produkować z poliestru lub innych sztucznych materiałów, już wystarczająco dużo ich mamy na tej planecie i nie służą ani jej, ani nam. Dlaczego len? Myślę, że ja po prostu zakochałam się w lnie i zaletach, jakie niesie za sobą noszenie takiej naturalnej tkaniny! Urzekł mnie wpływ lnu na nasze ciało, a co za tym idzie, samopoczucie. Ubrane w len ciało może w nim odpoczywać, oddychać. Jest idealny dla alergików i osób z chorobami skóry – kiedyś przeczytałam, że lekarz zapisał pacjentowi z problemami skórnymi noszenie lnu. Nic dziwnego, bo ta tkanina przepuszcza powietrze, mniej się w nim pocimy, ma właściwości termoregulacyjne, nie elektryzuje się, a tych zalet jest znacznie, znacznie więcej… Mogłabym długo wymieniać jego właściwości, ale może zaproszę tutaj czytelników na moją stronę www.lovlin.pl, gdzie w zakładce “Dlaczego len?” zadbałam o to, aby wszyscy mogli zobaczyć właściwości tego szlachetnego materiału.

Jaka jest historia lovlin?

Często kiedy mówię komuś pierwszy raz o lovlin, pada to pytanie. To urocza, magiczna historia, zdecydowałam się na opisanie jej ze szczegółami na blogu, który znajdziecie pod linkiem http://lovlin.pl/blog/blog/poczatek (jest też nawet kilka zdjęć pierwszych inspiracji!).

Czy sama projektujesz, organizujesz sesje zdjęciowe, decydujesz o całej warstwie wizualnej i prowadzisz sklep online? Słowem: czy lovlin to w 100% Natalia Czyżak?

W dużej mierze tak. Wszystko, co wymieniłaś, robię sama i na co dzień lovlin to moje główne zajęcie. Mam tylko jedną zaufaną osobę, która często pomaga mi przy blogu, tekstach, newsletterze i burzach mózgów, kiedy debatujemy, co można ulepszyć w lovlin. Chcę, żeby moja marka była coraz lepsza i mam nadzieję, że już niedługo będę mogła sobie pozwolić na większy team.

Co cię inspiruje?

Inspirują mnie minimalistyczne formy w architekturze, designie i modzie. Kobiety i ich siła, a jednocześnie delikatność. Natura i jej piękno. Nieoczywistości – im coś jest bardziej niezrozumiałe dla innych, tym bardziej mnie to inspiruje. Bardzo lubię też przeglądać stare magazyny modowe i przyglądać się ludziom na ulicy, jak są ubrani – fascynują mnie starsze panie, które pomimo swojego wieku czasami wyglądają lepiej niż niejedna młodsza kobieta.

Czym kierujesz się, ubierając się na co dzień?

To bardzo zależy od mojego humoru i od tego, jak chcę się czuć i kim chcę być danego dnia (śmiech). Przede wszystkim ma być wygodnie, ale to wcale nie znaczy nudnie lub że jestem ubrana w same basicy lub dresy – o nie! Ostatnio często noszę moje żółte spodnie lovlin, do tego krótki top i mocniejsza biżuteria jak łańcuch.

Czym jest dla ciebie zrównoważona moda?

Moda zrównoważona to świadomość i odpowiedzialność. Kupowanie tego, czego naprawdę potrzebujemy, wybranie dobrej jakości ubrań, które zostaną z nami na długo i są wykonane z naturalnych materiałów, w których nasze ciało będzie się dobrze czuło. Kupowanie ubrań z drugiej ręki, z second-handów, a jeżeli ktoś nie ma do tego głowy i czasu, to wspieranie naszych rodzimych marek. Powstało ich już naprawdę dużo i mamy bardzo szeroki wybór, co mnie bardzo cieszy.

Jak ustrzec się przed błędami, kupując online?

Chyba musimy się zabawić w małego detektywa. Czytajmy dokładnie składy ubrań – to, że w tytule jest napisane “jedwabna sukienka”, wcale nie musi nią być w stu procentach. Niektóre marki okłamują nas w taki sposób i okazuje się, że jedwabna sukienka ma w sobie tylko 20% jedwabiu, takie marketingowe chwyty. Niestety, ale musimy też po prostu zamawiać i sprawdzać ubranie na miejscu. Z doświadczenia wiem, że len lnowi nierówny. Często zdarza się, że lny sieciówkowe nie są do końca dobrej jakości – kiedyś podkradłam od mamy koszulę z lnu z sieciówki, nosiłam ją zaledwie kilka godzin, bo coś mi nie grało, jakoś źle się w niej czułam, było mi bardziej gorąco. To tylko moje domysły, ale podejrzewam, że to nie był w stu procentach len. Czasami lepiej jest wydać więcej i kupić od zaufanej marki niż wspierać wielkie koncerny.

Jaki jest twój ulubiony produkt lovlin?

Do wszystkich moich produktów mam duży sentyment i darzę je ogromnym szacunkiem ze względu na całą energię, pracę i serce, które w nie włożyłam. Jeżeli miałabym napisać o mojej ostatniej ulubionej rzeczy, to chyba szlafrok i lniane ręczniki – zawsze o takich marzyłam, no i wreszcie mam!

W czasie, kiedy wybuchła pandemia, starałam się często relaksować i zawsze po kąpieli zakładałam lniany szlafrok, robiłam maseczkę i czytałam książkę.

Jak przekonasz osoby, które nie znoszą prasować, do noszenia lnianych ubrań? 

Po prostu wyluzować! Jeżeli nie chce nam się jakoś szczegółowo prasować, to tego nie róbmy – len i tak się trochę pogniecie, bo taka jest jego natura. Mogę tutaj zdradzić jeden fajny sposób, który ułatwi ten proces. Po praniu trzeba powiesić ubranie na wieszaku (najlepiej wybrać te drewniane z ładnie wyprofilowanym kształtem, żeby nie powstały jakieś dziwne odznaczenia np. na rękawach), gdy ubranie jest już prawie suche, ale nadal trochę wilgotne – wtedy prasujemy.

Dziękuję ci za rozmowę i zdradzenie trików!

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!