fbpx

Podróż z biletem w jedną stronę, czyli kilka słów o emigracji

Polacy emigrują od lat. Obecnie szacuje się, że aż 20 milionów polskich obywateli mieszka poza granicami kraju. Na przestrzeni czasu zmieniały się jedynie destynacje i pobudki do wyjazdów. Przyczyny decyzji o emigracji są przeróżne – kiedyś były to często motywy polityczne. Obecnie królują wśród nich pobudki ekonomiczne i chęć poprawy sytuacji finansowej, jednak wiele osób wyjechało również z przyczyn sercowych, rodzinnych lub postanowiło zostać na emigracji po wymianach studenckich lub delegacjach. Głównymi celami wyjazdów Polaków są kraje europejskie, wśród nich najbardziej popularne, według kolejności, to Niemcy, Wielka Brytania, Holandia i Irlandia. 

Czym jest emigracja?

Jednak wróćmy do początków – czym tak naprawdę jest emigracja, a może lepiej powiedzieć migracja? Według polskiego wydania Encyklopedii socjologii migracja to mniej lub bardziej trwały ruch jednostek lub grup przekraczających symboliczne lub polityczne granice do nowych obszarów zamieszkania i wspólnot. 

Migracje można podzielić na wewnętrzne, czyli takie w obrębie danego państwa, lub zewnętrzne, czyli te międzykrajowe. W analizowaniu zjawiska migracji bierze się pod uwagę również czynniki wypychające państw emigrantów i przyciągające krajów docelowych. Najważniejszy faktor wypychający to wysokie bezrobocie w kraju pochodzenia, natomiast przyciągający to ekspansja ekonomiczna w kraju przyjmującym oraz szansa na poprawę sytuacji finansowej. 

Historie Polek na emigracji

Emigracja to często również początek długiej podróży w głąb własnych słabości oraz nowych kultur i zwyczajów. Każda przyczyna, motyw i historia jest różna i ma inny przebieg. Niektóre są szczęśliwe, inne wręcz przeciwnie. 

Zebrałam kilka takich historii emigracyjnych, które tutaj przedstawię. Zapytałam dziewczyny, które wyjechały z Polski w pogoni za chlebem, miłością i nowym, lepszym życiem, dlaczego wyjechały, jak się z tym czują i czy chcą wrócić. Niektóre chcą wrócić i nieustannie tęsknią za “polskością” – za rodziną, za mentalnością, za tradycjami i obyczajami. Inne odnalazły się w obcym kraju jak ryba w wodzie i na Polskę patrzą tylko z perspektywy turystki.

#Wszystko mówiło mi: zawróć!

Z dnia na dzień spakowałam walizkę, zabrałam 100 euro i wyruszyłam w podróż… Miało być tylko na kilka dni. Całą drogę jednak przepłakałam, bo mimo iż bilet był w dwie strony, coś mi mówiło, że nie wrócę tak szybko. A w domu zostawiłam dwuletnią córkę…
Przeciwności losu dawały mi chyba znać, żeby zawrócić. Na przykład na dworcu w Hamburgu miałam przesiadkę i okazało się, że 200 km przed miejscem docelowym autokar na mnie nie zaczekał. Zła, zmęczona poszłam na pociąg i stamtąd, wydając 36 euro na bilet, pojechałam do Flensburga. Na miejscu okazało się, że kluczy do mieszkania nie było tam, gdzie miały być. To był 13 maja – lało i wiało. A ja nie miałam nawet grubszego swetra… Zrezygnowana stwierdziłam: wracam do domu! 

Dostałam jednak pracę i zostałam. Pracę ciężką i mozolną, na taśmie – 8 godzin wyciągania ości z łososia w szybszym tempie niż błyskawica. Płakałam po nocach z tęsknoty, stresu i zmęczenia. Mimo że rozmawiałam z córką codziennie, dopiero po miesiącu zobaczyłam ją przez kamerkę. Serce zabiło mi wówczas mocniej i kazało wracać do domu. 

Wytrzymałam. Po trzech miesiącach przyjechała do mnie moja córka z mężem. Wynajęliśmy mieszkanie i mimo tego, jakie kłopoty na nas jeszcze czekały, daliśmy radę. Teraz mija nam tu już piąty rok. Mamy dwie córki i oboje pracujemy. Życie dla nas jest tutaj jak każde inne, w innych zakątkach świata.

Brak rodziny jednak daje nam w kość. Odkąd jestem na emigracji, straciłam ukochanego tatę i wspaniałego dziadka. Nigdy sobie tego nie wybaczę, mimo że gnałam 1100 km, aby się z nimi pożegnać. Z tatą mi się udało… Byłam ostatnią, na którą spojrzał. Do dziadka niestety nie zdążyłam. 

Byłam, jestem i będę Polką, jestem z tego dumna. Ale sytuacja w naszym kraju jest zbyt niestabilna, by wrócić. Tu, gdzie jestem, mogę żyć, nie martwiąc się o pieniądze.

#Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu!

Wygrałam stypendium i przyjechałam na studia, które potem rzuciłam, bo, jak się okazało, nie byłam dostosowana do wysokiego poziomu jednej z rzymskich uczelni. 

Ale nie ma tego złego – dwa tygodnie przed moim całkowitym powrotem do Polski poznałam chłopaka, z którym jestem do dziś. Zaraz po tym znalazłam pracę. Wysłałam jedno, jedyne CV – i udało się!

Za Polską i rodziną tęsknię niemalże codziennie… Czy tutaj zostanę? Mam nadzieję, że nie. Czasem czuję się tutaj bardzo ograniczona, choć wiem, że wszystko siedzi wyłącznie w mojej głowie.

#Pokonałam potwory z własnej szafy!

Miało być tak pięknie – miał być ładny, mały pokój, praca i szybki zarobek, żeby w rok dorobić i wrócić do kraju. A obudziłam się na materacu w dziewięcioosobowym, brudnym mieszkaniu – bez pracy i perspektyw. Z osoby zaangażowanej i aktywnej społecznie stałam się sprzątaczką po studiach, bez znajomości języka, a przez to bez żadnych kompetencji. Miałam dosyć – czułam się oszukana, samotna i zdesperowana. 

Z jednej strony chciałam wracać, ale za dużo już poświęciłam i jakiś głos w głowie mówił mi, że wszystko się ułoży. Coś dało mi siłę, by walczyć. Pomimo przeciwności, pomimo tego, że trafiłam na nieszczęśliwych ludzi, którzy zamiast podać rękę i poradzić, mieli za cel zniszczyć każdego „nowego” – byleby komuś nie poszło lepiej niż im.

Zacisnęłam zęby! Wiedziałam, że muszę nauczyć się języka, że to będzie podstawa wszystkiego, co mnie na emigracji spotka. I ruszyłam! Dzisiaj mija mi już siódmy rok na emigracji, pracuję w wymarzonym zawodzie i nie planuję powrotu do kraju.

Tak, kosztowało to wiele pracy, wyrzeczeń i często walczyłam z wiatrakami. Jednak z czasem ze wszystkim dałam sobie radę, pokonałam wiele potworów z własnej szafy i postawiłam na rozwój! 

#Wszystkiego można się nauczyć!

W północnych Włoszech mieszkam od 15 lat. Przyjechałam najpierw na wakacje do mamy, a potem do pracy, czyli za pieniędzmi. Najważniejsze były dla mnie jednak góry i te piękne włoskie widoki ostatecznie mnie urzekły. 

Mimo że studia w Polsce nic mi tu nie pomogły i wiele lat musiałam sprzątać pokoje, to dzięki mojemu podejściu, że wszystkiego można się nauczyć, pracowałam również jako instruktor fitnessu, uczyłam się języka obcego i często zasypiałam ze słownikiem w ręku.

Był moment, że czegoś mi brakowało. Teraz jednak jestem szczęśliwa i mam nowe marzenia. Tęsknię oczywiście za braćmi, chce Polskę zwiedzać i odwiedzać, ale mieszkać już nie.

Emigracja – warto spróbować!

Dla każdego emigracja jest czymś innym. Dla jednych będzie to szansa na lepsze życie i sukces, dla innych niezbędna konieczność. Niektórzy odnajdą cząstkę swojego świata w obcym kraju, inni będą nieustannie odczuwać tęsknotę za ojczyzną i znaną rzeczywistością. Jedno jest pewne, jeżeli ktoś czuje się nie na miejscu tam, gdzie jest lub chce spróbować czegoś nowego – warto wyjechać i zobaczyć, jak żyje się w innych krajach i jak funkcjonują inne społeczeństwa. Nic nie jest nieodwracalne i zawsze można wrócić z nowymi doświadczeniami oraz z inną perspektywą. A może emigracja okaże się podróżą z biletem w jedną stronę i po poznaniu innego świata nigdy nie będziemy chcieli wrócić tam, gdzie byliśmy? 

Źródło:
Główny Urząd Statystyczny, GUS
Informacja o rozmiarach i kierunkach czasowej emigracji z Polski w latach 2004-2018, GUS
Encyklopedia socjologii, t. 2, Warszawa 1999
Emigracje bliskie i dalekie, Barbara Cieślińska
Wypowiedzi zebrane na facebookowej grupie Polki sobie radzą. Społeczność przedsiębiorczych emigrantek

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!