fbpx

Prawa zwierząt, czyli historia świni przed sądem

Prawa zwierząt są tematem trudnym i kontrowersyjnym. Ze  słowem „prawa” kojarzą nam się sądowe ławy, stosy akt i dokumentów. Ciężko w tej rzeczywistości umieścić nam świnię, krowę czy psa. Zwierzęta nie mieszczą się w normy ludzkich praw. Jednak są one tak dużą częścią naszego świata, że pozostawienie kwestii ich ochrony każdemu człowiekowi z osobna mogłoby być niezwykle krzywdzące. Stąd już w XVII wieku pojawiły się pierwsze zapisy zakazujące okrucieństwa wobec zwierząt. Aktualnie obowiązujące zapisy to między innymi Światowa Deklaracja Praw Zwierząt z 1977 r. i Polska ustawa z 1997 r. o ochronie zwierząt.

Zobowiązanie dla każdego człowieka

Większość aktów prawnych dotyczących zwierząt rozpoczyna się od ważnego stwierdzenia, że zwierzę jest istotą żywą, uznawaną za podmiot, nie przedmiot. Jest zdolne do odczuwania bólu i cierpienia, dlatego należy je objąć specjalną ochroną.

W większości nadane zwierzętom prawa to tak naprawdę parafraza nałożonych na ludzi obowiązków. Nawet jeżeli nie jesteśmy miłośnikami psów czy jeży, to podlegamy pod polskie prawo i jesteśmy zobowiązani go przestrzegać. Dokumenty dotyczące zwierząt wbrew pozorom stworzone są dla ludzi! Nasi czworonożni przyjaciele nie mogą stanąć przed sądem i bronić swoich praw. Do ochrony zwierząt zostali zobowiązani ludzie.

Światowa Deklaracja Praw Zwierząt zawiera we wstępie bardzo istotną argumentację, dlaczego poszanowanie zwierząt jest ważne dla życia społecznego i stosunków międzyludzkich. Zapis mówi wprost, że poszanowanie zwierząt wiąże się bezpośrednio z poszanowaniem drugiego człowieka. Zaznacza również, że płynący od dorosłych przykład dla dzieci powinien „uczyć je obserwować, rozumieć, szanować i kochać zwierzęta”.

Szowinizm gatunkowy

Bardzo ważna kwestia równości zwierząt wobec siebie i posiadania tych samych praw do egzystencji została umieszczona jako 1. artykuł Światowej Deklaracji Praw Zwierząt. Dlaczego więc rozgraniczamy prawa zwierząt domowych od zwierząt gospodarskich? Peter Singer w swojej książce Wyzwolenie zwierząt stawia znak równości nie tylko pomiędzy osobnikami jednego gatunku, ale rozszerza go także na pozostałe, znosząc podział na zwierzęta „do kochania” i „do jedzenia”.

Polskie prawo rozgranicza zwierzęta na domowe i gospodarskie. Podział ten wynika z kwestii różnic w ich utrzymaniu, jednak pogłębia to społeczne przekonanie, że psy i koty mają prawo być kochane przez ludzi, a świnie i krowy przeznaczone są do hodowli i produkcji żywności. W myśl Światowej Deklaracji Praw Zwierząt podział ten nie powinien mieć miejsca.

Myślę, że wiele osób zna Esther the Wonder Pig (jeżeli nie, polecam zajrzeć na najbardziej różowy fanpage w internecie). Opiekunowie świni zajmują się również psami oraz indykiem. Traktują wszystkie zwierzęta na równi. Esther nie jest miniaturowa, waży ponad 200 kilogramów, nie stanowi to jednak żadnego problemu dla jej współmieszkańców. Je i śpi obok psów, indyka i, co najważniejsze, ludzi.

Wiele osób wciąż nie widzi problemu w gatunkowej dyskryminacji. Kochają i głaszczą swoje psy, koty i chomiki, po czym idą do kuchni, aby zjeść kanapkę z szynką. Nie łączą szynki z czującym i cierpiącym zwierzęciem albo twierdzą, że obowiązkiem prosięcia jest rosnąć, aby człowiek mógł je zjeść. Jednak świnia ma prawo do równego traktowania, zaraz obok zwierząt domowych, a nawet ludzi.

Zerkając w karty historii, przeczytamy wiele reportaży o ruchu wyzwoleńczym kobiet, czarnoskórych, lesbijek i gejów oraz szeregów innych mniejszości społecznych. Czasami dopiero głośne protesty unaoczniają reszcie społeczeństwa nieświadome uprzedzenia do pewnych grup. Zmuszają również do rozszerzenia horyzontów. Ruch wyzwolenia i walki o prawa zwierząt ma niestety wiele słabych punktów. Przede wszystkim istnieje bariera gatunkowa, która nie pozwala zwierzętom wyjść na ulice, tak jak robią to mniejszości społeczne. Kolejny problem to przyzwyczajenie większości ludzi do wyzysku słabszych. W wielu przypadkach ludzka wygoda nie pozwala na zaprzestanie lekceważenia prawdziwych potrzeb zwierząt.

Świński wysoki sądzie

Średniowiecze było czasem, gdy ludzie intensywnie zastanawiali się nad istotą zwierząt. Poruszano tematy moralności i posiadania przez zwierzęta duszy. Zastanawiano się również, czy czworonożni mieszkańcy ziemi potrafią odróżnić dobro od zła.

Nie pozostawano jednak przy samych dywagacjach. Zaczęły odbywać się procesy zwierząt domowych. Najczęściej oskarżane były one o… morderstwa. W około 90% przeprowadzane rozprawy dotyczyły świń. Można to tłumaczyć faktem, że w średniowieczu to one były najczęściej hodowanym zwierzęciem. Były również na tyle duże, aby nieuważnym ludziom zrobić krzywdę.

Dla przykładu w 1386 roku odbyła się rozprawa sądowa maciory, która została oskarżona o odgryzienie ręki oraz twarzy trzymiesięcznego dziecka. Świnia została skazana na śmierć, a na miejsce egzekucji nakazano sprowadzić wszystkie okoliczne świnie, aby brały przykład…

Oczywiście nie tak powinny wyglądać prawa zwierząt. Przeprowadzane w średniowieczu rozprawy były niedorzeczne i bezsensowne. Nie możemy wymagać od zwierząt, aby znały ludzką mowę i akceptowały akty prawne. Kluczem do kompromisu okazuje się zrozumienie zwierząt, ich potrzeb, postrzegania świata i uczuć, które nimi kierują, a następnie dostosowanie do nich przepisów prawnych, które będą nakładały obowiązki na ludzi.

Całkowite zbadanie toku myślowego zwierząt jest niemożliwe. Wieloletnie obserwacje pozwalają nam stwierdzić, że na pewno znacznie różni się on od ludzkiego. Dużą część swojego życia poświęciła na obserwacje zwierzęcych zachowań Temple Grandin, stając się pośredniczką między ludźmi a zwierzętami. Amerykańska badaczka, na co dzień zmagająca się z autyzmem, odkryła, że perspektywa ludzi obarczonych tą chorobą jest bardzo bliska odbieraniu otoczenia przez psy, konie, krowy, świnie… Zwierzęta, tak jak ludzie z autyzmem, postrzegają świat inaczej. Nie oznacza to, że gorzej. Przede wszystkim myślą obrazami, słowa są im zbędne. Z tego wynika też, że uczą się nowych rzeczy czynnie (przez naśladownictwo, obserwacje, próby wykonywania danych ruchów). Na pytanie, czy zwierzęta są mądre, Temple Grandin odpowiadała, że na pewno są mądrzejsze, niż nam się wydaje.

Walka o puste klatki czy o większe klatki?

Aktywiści działający na rzecz praw zwierząt nie stawiają zwierząt obok ludzi ani też nie walczą o ludzkie prawa dla zwierząt. Ważne jest dostosowanie przepisów do potrzeb każdego gatunku. Głównym celem działań organizacji prozwierzęcych jest uwolnienie zwierząt od wyzysku i morderczej pracy dla człowieka.

W połowie do tej drogi spotkamy się z pojęciem dobrostanu zwierząt. Różnica między tymi dwoma działaniami, to jak różnica pomiędzy pustymi klatkami a większymi klatkami. Ludzie zajmujący się walką o zapewnienie jak najwyższego poziomu dobrostanu zwierząt dbają o to, aby warunki, w jakich zwierzęta są wykorzystywane, były jak najbardziej „humanitarne”. Pojęcie to jest jednak bardzo nieprecyzyjne, ponieważ nie jest możliwe określenie, w jak dużej klatce kura będzie czuła się dobrze. Prawdopodobnie w żadnej.

Jednak walka o dobrostan zwierząt małymi krokami zmierza ku ich wyzwoleniu. Między słowami kolejnych ustaw możemy zauważyć stopniowo wprowadzane ograniczenia w wykorzystywaniu zwierząt.

Prawa zwierząt na co dzień

22 maja obchodziliśmy Dzień Praw Zwierząt, ale walczyć możemy na co dzień. Wbrew pozorom nie trzeba nawet ruszać się z domu na manifestacje. Najprościej zacząć od naszej lodówki i kosmetyczki.

Przejście na weganizm, a nawet niewielkie ograniczenie spożywania mięsa i produktów odzwierzęcych, w skali roku pozwoli ochronić wiele istnień. Spadek popytu na mleko, jajka czy mięso sprawia, że hodowcy ograniczają ilość więzionych zwierząt. Warto też pamiętać, że produkcja zwierzęca jest najmniej ekologiczną ze wszystkich przemysłowo produkowanych rodzajów żywności. Produkcja mięsna wbrew pozorom pochłania dużo większe niż roślinna zasoby ziemi, sprawiając, że marnowana jest ilość żywności kilkakrotnie większa niż wytwarzana. Zlikwidowanie produkcji mięsnej pozwoliłoby lepiej zagospodarować żywność roślinną i znacznie zmniejszyć głód na świecie. Weganizm oprócz wyzwolenia zwierząt daje też wyzwolenie ludzi.

Zaglądając na półki sklepów kosmetycznych, warto zwrócić uwagę na produkty nietestowane na zwierzętach. Aktualne technologie pozwalają na sprawdzanie szkodliwości substancji bezpośrednio na hodowlach ludzkich komórek. Wykorzystywanie zwierząt laboratoryjnych nie jest więc konieczne.

Czasami najprostszą formą walki jest mówienie tego, co się myśli i czuje. Głośne wyrażanie swoich poglądów, broniących praw zwierząt, czy udostępnianie wartościowych treści, otwierających mentalność ludzi na nowe możliwości, mogą okazać się bardzo skutecznymi formami przeciwdziałania okrucieństwu.

Źródła, a zarazem zachęta do poszerzenia wiedzy:

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!