fbpx

Siła wspomnień

Pamięć jest kapryśna i lubi płatać figle. Czasem nie możemy przypomnieć sobie PIN-u do karty płatniczej, choć wstukujemy go zazwyczaj kilka razy dziennie, za to dokładnie pamiętamy pierwszy pocałunek albo refren piosenki ulubionej kapeli. Podobno jest tak, że zapamiętujemy rzeczy lub sytuacje z naszego życia, które w jakiś sposób nas ukształtowały, sprawiły, że jesteśmy tacy, a nie inni. Czy nasz mózg faktycznie dzieli wspomnienia na wartościowe i zupełnie nieprzydatne? Jak to jest, że pewne wydarzenia zapadają w pamięć, a inne nie? Jak i czy w ogóle nasza przeszłość determinuje przyszłość? Warto się nad tym zastanowić, bo choć wspomnienia bardzo często wywołują swego rodzaju pogodną nostalgię, to bywają również traumą.

Emocjonalna fotografia

Nie wszyscy to sobie uświadamiamy, ale bardzo ważną rolę w zapisie wspomnień odgrywają emocje. Im silniejsze, zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym sensie, tym proces ich kodowania jest głębszy. Wszystkie miłe (momenty triumfu czy radości, spełnione marzenia) i nieprzyjemne doświadczenia (lęk, uczucie porażki) prawdopodobnie zostaną z nami na długie lata. Te pierwsze zapamiętujemy, bo chcemy je powtarzać, te drugie są dla nas przestrogą, więc zdecydowanie będziemy ich unikać. W literaturze fachowej trafnie określa się oba rodzaje mianem wspomnień błyskowych. Działają one na zasadzie emocjonalnej fotografii, utrwalenia w kadrze momentu naszego życia, w którym wydarzyło się coś naprawdę istotnego. To dlatego często pamiętamy, kiedy po raz pierwszy samodzielnie jechaliśmy na rowerze, zakochaliśmy się lub dowiedzieliśmy się o śmierci kogoś bliskiego. Doskonale potrafimy przypomnieć sobie, co robiliśmy lub gdzie byliśmy w momencie, gdy usłyszeliśmy o zamachu na World Trade Center albo o katastrofie smoleńskiej. Te dramatyczne wydarzenia to tylko przykład, ale założę się, że większość z nas bez trudu odtworzy tamte dni. Im silniejsza reakcja na sytuację, im więcej towarzyszących jej emocji, tym mocniej odciśnie się to na naszej pamięci.

Kiedy tworzą się wspomnienia

Według specjalistów okresami szczególnie istotnymi dla tworzenia i utrwalania wspomnień są: dzieciństwo, dorastanie i wczesna młodość. To wtedy większość rzeczy robimy po raz pierwszy. Kształtuje się wtedy nasza osobowość i tożsamość. Zapamiętujemy dużo dokładniej wszystko to, co było kolejnym szczeblem w naszym rozwoju. Można z tym polemizować, mówiąc, że jako brzdące nie mieliśmy pełnej świadomości tego, co się wokół nas działo i nie potrafiliśmy nazwać wielu rzeczy. Chodzi tu jednak o towarzyszące nam wrażenia i odczucia. Dzieciństwo jest czasem niezwykłej wrażliwości na dźwięki, zapachy, kolory i kształty, co przekłada się na to, że później np. lubimy określoną muzykę, uspokaja nas zapach świeżo upieczonej szarlotki czy szum morza, bo często jeździliśmy tam na wakacje. Okres dorastania z kolei to czas inicjacji, burzy hormonów, które wywołują u nas skrajne emocje: od euforii po smutek i przygnębienie. Wtedy również odnosimy małe i większe sukcesy, zmieniamy kręgi znajomych, nabywamy nowe umiejętności etc. Wiele jest w tym okresie przełomowych momentów, które często przyjmują formę swoistej życiowej pamiątki. To dlatego, kiedy zapytamy starszą osobę o najbardziej żywe wspomnienia, przywoła te z okresu młodości, a nie takie sprzed kilku dni. To zjawisko nosi nazwę efektu reminiscencji. I teraz sami odpowiedzmy sobie na pytanie: ile razy łapiemy się na tym, że pamiętamy imiona naszych najlepszych kolegów z podstawówki, a nie jesteśmy w stanie powiedzieć, co jedliśmy wczoraj na śniadanie?

Zapach wspomnień

Podobno nic tak nie przywołuje konkretnych wydarzeń z przeszłości, jak nasz węch. Być może jest tak dlatego, że zmysłem tym zawiaduje układ limbiczny, który jest również odpowiedzialny za pamięć i emocje  (przyp. red. – więcej o działaniu węchu przeczytasz w innym naszym tekście: Wszystko o zmyśle węchu). Określony zapach jest w stanie przenieść nas w czasie i przypomnieć jakiś moment naszego życia. Często określa się to mianem efektu Prousta. Jeśli czytaliście W poszukiwaniu straconego czasu, to zapewne wiecie, jak zapach i smak magdalenek zanurzonych w herbacie działał na narratora tej książki. Wspomnienia zapachowe są bardzo trwałe. Naukowcy potwierdzają, że różnią się one od innych wspomnień, a ich statut w naszym mózgu jest priorytetowy. Wspomnienia przywołane przez różne zapachy wywołują większy ładunek emocjonalny niż te, które powracają do nas za pomocą dźwięków i obrazów. Zmysł węchu rozwija się dużo szybciej niż np. zmysł wzroku, co ma duże znaczenie w przypadku wspomnień z dzieciństwa. Znajome zapachy przenoszą nas do ulubionej cukierni pachnącej ciastem drożdżowym z pyszną maślaną kruszonką albo do świątecznego stołu, wokół którego roztaczała się woń pieczeni i świeżo ściętej choinki. Zapach tytoniu przypomina nam ukochanego dziadka palącego fajkę, a kwiatowe perfumy kojący uścisk mamy. Niektóre zapachy są jak pamiątki, do innych wolimy nie wracać, bo choć zwykle przywołują miłe wspomnienia, potrafią też źle się kojarzyć lub wręcz odstraszać.

O czym nie można zapomnieć

O ile większość naszych wspomnień przywołujemy z nostalgią, o tyle o niektórych wolelibyśmy zapomnieć. Mam tu na myśli konkretne traumy, głównie wojenne lub związane z Holokaustem. Niewielu już zostało świadków i uczestników tamtych wydarzeń, a ci, którzy ocaleli, często nie chcą wracać do mrocznych kart historii. Ich pamięć zawodzi, nadszarpnięta wiekiem i próbą wyparcia tych okrutnych doświadczeń. Dlatego pamiętać powinniśmy my – kolejne pokolenia. Według antropolożki Moniki Sznajderman składamy się nie tylko ze swoich wspomnień, ale również ze wspomnień naszych przodków. Jak pisze Sznajderman w książce Fałszerze pieprzu: „Nasiąkamy nimi mimochodem, żyjąc obok naszych rodziców, dziadków”. W naturalny sposób interpretujemy ich  historie i wyobrażamy sobie ich życie. Wówczas takie wspomnienia nie są już wyłącznie wspomnieniami naszych bliskich. Stają się nasze. Oczywiście są one przefiltrowane przez naszą wiedzę i wrażliwość, a także przez upływ czasu. Fachowo określa się to mianem postpamięci, czyli pamięci zapośredniczonej lub przekazanej. Niektóre osoby, mimo że nie uczestniczyły w wydarzeniach, które były udziałem ich przodków, pamiętają je z taką intensywnością, jakby same to przeżyły. Uważają, że mają obowiązek pamiętać, nawet jeśli nie jest to łatwa pamięć. To świadectwo czyjegoś życia i jeśli ktoś dzieli się z nami swoimi wspomnieniami, to należy przyjąć rolę świadka jego historii.

Siła wspomnień

Wszystkie wspomnienia – te przyjemne, wywołujące uśmiech, ale też te niechciane i będące wyrzutem sumienia – są w naszym życiu po coś. Nie chodzi o to, żeby pielęgnować wyłącznie te miłe i tępić te złe. Trzeba znaleźć miejsce dla wszystkich i nie pozwolić, by jedne zdominowały drugie. Każde są warte zapamiętania – jedne staną się rodzinną anegdotą i będziemy do nich chętnie wracać, drugie zaś będą przestrogą i życiową lekcją. Poziom naszego szczęścia zależy nie tylko od tego, co pamiętamy, ale też od tego, co umiemy zapomnieć. Może czasem warto to zrobić, by znaleźć miejsce na nowe wspomnienia.

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!