fbpx
składy kosmetyków

Składy kosmetyków – gliceryna

Część 3

Zapraszam Was na trzeci już z kolei artykuł poświęcony składom kosmetyków (poprzednie części traktowały o wazelinie, parafinie oraz alkoholach). 

Dzisiaj porozmawiamy o kolejnym bardzo popularnym składniku, często wykorzystywanym w kosmetyce, jakim jest gliceryna. Wiele osób ma negatywne skojarzenia, widząc glicerynę w składzie produktu i automatycznie nie sięgają po dany kosmetyk, bądź, o zgrozo, wyrzucają go (pamiętajcie o naszym nurcie #zerowaste – praktycznie wszystkiemu można nadać drugie życie!). Co więcej, gliceryna często uważana jest przez wielu za tani zamiennik droższych substancji, pełniący głównie rolę zapychacza i wypełniacza. Czy jednak słusznie? Czy gliceryna faktycznie zasłużyła sobie na taką złą opinię? Sprawdźmy!

Czym jest gliceryna?

Na początek warto by zacząć od odpowiedzenia sobie na pytanie, czym tak, de facto, jest gliceryna. Jest ona humektantem, czyli tzw. „nawilżaczem”, który wnika w głąb naskórka, wiążąc wodę i powodując, że nasza skóra jest odpowiednio nawodniona. Gliceryna jest też substancją mocno higroskopijną, czyli we wnętrzu naszego naskórka może „łapać” i wiązać ze sobą bardzo duże ilości wody.

Najtańszą metodą pozyskiwania gliceryny jest metoda ekstrahowania jej z roślin. Oczywiście istnieją też inne drogi (odzwierzęce czy z pochodnych ropy naftowej), ale procesy te są zdecydowanie trudniejsze i kosztowniejsze. W większości przypadków zatem można przyjąć, iż gliceryna w naszych kosmetykach będzie pochodzenia wegańskiego (pamiętajcie jednak, by za każdym razem to weryfikować, jeśli zwracacie uwagę na składy i ich pochodzenie).

Gliceryna – tani zapychacz?

Czy mówienie zatem o glicerynie jako „tanim zapychaczu” jest zasadne? Faktem jest, iż wielu producentów kosmetyków dodaje ją do swoich produktów ze względu na, i owszem, przystępną cenę, ale też na skuteczność. Warto również wiedzieć o jednej istotnej cesze gliceryny, a mianowicie umożliwia ona bardzo dobrą ekstrakcję substancji czynnych z roślin – niejednokrotnie więc staje się wręcz niemożliwe użycie samego ekstraktu roślinnego bez obecności w składzie kosmetyku właśnie gliceryny, która pozwala na wyciągnięcie z niego samej esencji, istotnej dla naszej skóry.

Plusem jest też to, że gliceryna może również zastępować inne substancje, służące jako tzw. „promotory przenikania”, które przy dłuższym stosowaniu mogą skórze wręcz zaszkodzić (zwłaszcza tej przetłuszczającej się lub ze zmianami trądzikowymi), nadmiernie ją uwrażliwiając lub przesuszając.

Gliceryna jest substancją bardzo łatwo zmywalną – nie powinna więc powodować podrażnień lub innych zmian skórnych, jeśli zastosowana w kosmetykach służących do oczyszczania twarzy, jak pianki czy żele, zostaje całkowicie zmyta i usunięta z naszej twarzy (chyba że zrobimy to oczywiście niezbyt dokładnie).

Gliceryna a jej komedogenność

Gliceryna faktycznie często jest składnikiem wielu kosmetyków, których na co dzień używamy. Łatwo więc przypisać jej winę za pojawienie się niedoskonałości na naszej skórze. Zanim jednak obwinimy ją o całe zło świata i wrzucimy ją do tego „złego worka”, którego należy się wystrzegać i unikać, zwróćmy uwagę, jak dobrze i skutecznie oczyszczamy naszą skórę, bo może się okazać, że to nie gliceryna jest sprawczynią wysypu niedoskonałości na naszej twarzy.

Oczywiście mogą zdarzyć się przypadki, kiedy to gliceryna okaże się komedogenna (czyli zatykająca nasze gruczoły łojowe), ale są to sytuacje niezwykle rzadkie.

Podsumowanie

Jak widzicie, nie taki diabeł straszny, jak go malują. Gliceryna jest tania i łatwo dostępna, aczkolwiek nie oznacza to, że jej działanie jest znikome i że może ona nam tylko zaszkodzić. Oczywiście, jak zawsze, warto obserwować stan naszej skóry, ale jej zły stan nie zawsze będzie oznaczał, że winowajcą jest właśnie gliceryna. 

Na sam koniec jedna, bardzo ważna uwaga dotycząca stosowania kosmetyków zawierających humektanty (w tym oczywiście glicerynę, ale też np. kwas hialuronowy, mocznik czy panthenol) – aby humektant mógł odpowiednio zadziałać w naszym naskórku, musimy po jego użyciu zastosować emolient (w postaci np. masła czy oleju), który zatrzyma utratę wody z naskórka i domknie naszą pielęgnację – inaczej gliceryna (albo inna substancja nawilżająca) zamiast trzymać wodę, wyciągnie ją na zewnątrz, powodując odwodnienie naszej skóry, czyli efekt wręcz odwrotny od zamierzonego.

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!