fbpx
składy kosmetyków

Składy kosmetyków – wazelina i parafina

część 2

Niedawno w V magu rozpoczęłyśmy cykl związany ze składami kosmetyków – omówiłyśmy już alkohole (jeśli przegapiliście ten artykuł – zapraszamy), a teraz przyszedł czas na kolejne, dość kontrowersyjne składniki, czyli wazelinę oraz parafinę.

Działanie wazeliny i parafiny

Zarówno wazelina, jak i parafina są jednymi z najstarszych znanych nam emolientów (czyli substancji natłuszczających), jakie są używane w kosmetykach pielęgnacyjnych. Obie są pochodnymi ropy naftowej. Ich głównym zadaniem jest stworzenie na skórze tzw. okluzji, czyli szczelnej warstwy, która zapobiegnie utracie wody z naszego naskórka i jednocześnie uniemożliwi innym czynnym substancjom „ucieczkę” na zewnątrz. Brzmi bardzo obiecująco, niestety tutaj rodzą się pewne komplikacje – długotrwałe używanie zarówno parafiny, jak i wazeliny (i tej w 100% czystej, i tej będącej jedynie składnikiem danego kosmetyku) może powodować liczne problemy na naszej skórze. Dlaczego? Poprzez swoje właściwości okluzyjne, tlen, który w sposób naturalny powinien docierać do wnętrza naszej skóry, nie jest w stanie przebić się przez otulającą warstwę na jej powierzchni, co w konsekwencji może doprowadzić do nagromadzenia się bakterii beztlenowych (odpowiedzialnych m.in. za zmiany trądzikowe).

Kolejnym minusem, który może się nam „przytrafić” podczas długotrwałego stosowania parafiny i/lub wazeliny, jest to, iż skóra, przyzwyczajona do długotrwałego oblepienia jej przez składniki dostarczane z zewnątrz, sama hamuje pracę własnych gruczołów łojowych i potowych, co prowadzi do wstrzymania produkcji własnej ochronnej bariery hydrolipidowej.

Wazelina i parafina powodują także zlepianie się złuszczonych komórek naszego naskórka, który dzięki temu, że nie może się oderwać od skóry, czopuje ujścia gruczołów łojowych, zapychając naszą skórę.

Gdyby tego było mało, samą parafinę, po nałożeniu na skórę, bardzo ciężko zmyć – trzeba tutaj naprawdę silnych środków powierzchniowo czynnych, które dodatkowo drażnią naszą skórę i nie do końca są polecane w codziennej pielęgnacji.

Popularność wazeliny i parafiny

Dlaczego zatem wazelina i parafina są tak popularne w kosmetykach pielęgnacyjnych? Przede wszystkim z powodu tego, iż są to substancje znane, dobrze przebadane i używane od bardzo dawna. Dodatkowym ich atutem jest fakt, że są one bardzo tanie, co dla producentów jest ogromnie ważne. Wazelina i parafina nie są także substancjami w żaden sposób uczulającymi – ich jedynym zadaniem jest stworzenie okluzji na skórze i utrzymanie się na niej jak najdłużej. Co ważne, parafina, jako dodatek do kosmetyków, tworzy ich konsystencję i sprawia, że dany specyfik staje się bardziej stabilny.

Parafina i wazelina a kosmetyki naturalne

Zarówno parafina, jak i wazelina nie są dozwolone do stosowania w kosmetykach naturalnych. Jak już wspomniałam na początku, obie są pochodnymi ropy naftowej. Proces pozyskiwania ropy jest procesem złożonym, bardzo zanieszczycającym naszą planetę, a w szczególności morza i oceany (poprzez liczne odpady powstające w całym procesie rafinacji). Warto więc przemyśleć zastąpienie tych substancji innymi, bardziej przyjaznymi dla środowiska (i tym samym – dla naszej skóry). Czym zatem można je zastąpić? Proponuję wybór oleju kokosowego, masła roślinnego czy też innych roślinnych olejów, które są jednocześnie emolientami i również zapobiegną utracie wody z naszego naskórka. 

Zalety parafiny i wazeliny

Po przeczytaniu powyższego tekstu możecie dojść do wniosku, że i parafina, i wazelina to wcielone zło, którego należy się wystrzegać za wszelką cenę. Po części tak jest, to fakt, ale nie wszystko w przyrodzie jest albo białe, albo czarne.

Wazelina i parafina nie powodują uczuleń dzięki temu, iż nie wnikają w głąb naszej skóry (stąd też ich popularność w wielu aptecznych specyfikach). Nie są też substancjami toksycznymi.

Oprócz występowania w kremach lub też w formie czystej, wazelina jest również częstym składnikiem maści, które stosujemy na podrażnioną skórę – dzięki jej właściwościom tworzy wtedy warstwę ochronną i tym samym w znaczącym stopniu przyczynia się do szybszego gojenia się ran. Jeśli więc lekarz zaleci nam stosowanie maści z wazeliną, a nie ma opcji, by czymś ją zastąpić, idźmy za jego rekomendacjami!

Podsumowanie

Jak widzicie, zarówno w przypadku wazeliny, jak i parafiny nie ma tak naprawdę jasnych wytycznych – są ich przeciwnicy i zwolennicy. Faktem jest, że nie są to substancje zakazane (jedynie kontrowersyjne ze względu na swoje spektrum działania) – bez problemu kupicie obie w aptece czy sklepie kosmetycznym. Osobiście nie trzymałabym się żadnej ze stron bez uprzedniego wypróbowania czegokolwiek na sobie – co i wam radzę. Obserwacja swojej skóry i zdrowy rozsądek przede wszystkim – jak zawsze!

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!