fbpx

Społecznie wrażliwi, społecznie cenni

„The only thing necessary for the triumph of evil is for good men to do nothing” („Zło zwycięża, gdy dobrzy ludzie nic nie robią”) – Edmund Burke 

„Wrażliwość” kojarzy się z dbałością, delikatnością, opieką i troską. Jest ciepłem, miękkością, ukojeniem. Jednak mimo swojej z pozoru gładkiej otoczki, nierzadko potrafi zafundować swojemu gospodarzowi emocjonalną przejażdżkę kolejką górską. W chwilach, gdy przyjmuje pozycję największego wroga, stanowi autodestrukcyjny czynnik w starciu z otaczającą krzywdą i nierównością. Czasem łatwiej ją schować, zapomnieć lub nauczyć się ignorować, tylko… czy warto?

Podziały i definicje wrażliwości można mnożyć, ale jedna z nich spełnia wyjątkową rolę w nas, tworzących społeczeństwo. Jak wyglądałby świat bez tych społecznie wrażliwych? Bez tych dostrzegających zło, przemoc czy nierówne traktowanie w środowisku o wiele szybciej od reszty? Czy walka ze złem byłaby możliwa, bez tych, którzy jako świadkowie okrucieństwa, przemocy czy nierównego traktowania czują więcej, szerzej i intensywniej od reszty?

Społecznie wrażliwi i cenni

Społeczni wrażliwcy stanowią papierki lakmusowe słusznej poprawności oraz etyki, krzywd i nierówności, do których dotrzeć większość osób nie jest w stanie. Nie ma jednego typu wrażliwca. Część z nich znajdzie w sobie wystarczające pokłady energii, by angażować się jako aktywiści, inni ograniczą wpływ wrażliwości do swoich codziennych skromnych wyborów. Niezależnie od tego, jaki sposób podejmowania decyzji i radzenia sobie z emocjami, uznają dla siebie za odpowiedni, zawsze będą tworzyć tę cenną i niezbędną warstwę społeczeństwa. To w ich stronę powinny być zwrócone nasze oczy i uszy.

Wszyscy żyjemy w bańkach

Idąc przez życie, kreujemy własne środowisko. Budujemy bazę bliższych i dalszych znajomych. Wybieramy partnerów. Jednym z kryteriów, które bierzemy pod uwagę, świadomie lub nie,  jest postrzeganie świata, interpretowanie pewnych zachodzących w nich zjawisk oraz wrażliwość, która jest niezbędna do ich percepcji. Tym samym zaczynamy otaczać się ludźmi o podobnych do naszego światopoglądach. Całość dopełniają media społecznościowe, które kreowane są indywidualnie na podstawie naszych upodobań i przekonań. Wszystko to tworzy zamkniętą bańkę, w której trudno dostrzec coś poza swoim czubkiem nosa. By zapobiec samozapętleniu, potrzebna jest spora dawka samozaparcia i ciekawości świata. Nie każdy potrafi być w tym procesie samodzielny. 

Przez to w jak bardzo światopoglądowo sterylnych warunkach żyjemy, nie dopuszczamy do siebie przepływu informacji z drugiej strony. W tak ułożonej rzeczywistości niebezpiecznie łatwo dokładnie zabetonować swój własny światopogląd, tak gorliwie budowany od lat. 

Społeczna wrażliwość jako metoda na bańkę?

Pielęgnując w sobie pokłady wrażliwości i zrozumienia dla innych, dajesz sobie możliwość reagowania w odpowiednich momentach, zyskujesz świadomość, kiedy następuje czas, by bić na alarm. Chłonąc przekazy medialne, wypowiedzi polityków, ludzi internetu, potrafisz wczuć się w sytuację osób, których w danej chwili sprawa dotyczy. Wrażliwość społeczna daje możliwość szerzenia świadomości w tematach obcych dla większości. Przecież nie ma nic prostszego od włożenia przebrania imitującego nadwagę z ciałopozytywnym hasłem na ustach. O wiele trudniej jest zrozumieć i poczuć, w jakim położeniu są osoby, dla których to nie „śmieszny” strój, a ciało, z którym żyją na co dzień.

Nie musisz być aktywistą, by robić dobro. Nie musisz poświęcać swojego wolnego czasu na sprawy dla ciebie słuszne. Sam decyduj w jakim stopniu potrzebujesz chronić swoją wrażliwość, a w jakim dać jej przyzwolenie do mobilizowania.

Internet jako narzędzie walki z nierównością?

Internet bez wątpienia stanowi piątą władzę. Jego rosnąca potęga niesie za sobą ogromny potencjał sprawczy. Staje się mieczem obosiecznym, który daje nieograniczony dostęp do świata informacji, nauki czy sztuki, jednocześnie wprowadzając do tych samych kategorii niemerytoryczne źródła wiedzy. Nieatrakcyjna prawda zawsze będzie stać na przegranej pozycji w walce o atencję użytkownika z chwytliwymi, wzbudzającymi skrajne emocje i wprowadzającymi w błąd tytułami. Internet, mieszając cenne informacje z tymi bezwartościowymi, tworzy zhomogenizowaną masę, niemożliwą do odróżnienia dla przeciętnego zjadacza chleba. Jest to miejsce, w którym – jak nigdzie indziej na tak ogromną skalę – powielane są stereotypy, szkodliwe, bezrefleksyjne osądy oraz fake newsy nacechowane negatywną retoryką.

Swoją cegiełkę w budowaniu dezinformacji dokładają, z nieukrywaną dumą, poszczególni przedstawiciele prężnie działającego grona influencerów. Internet nie wymaga weryfikacji kompetencji osób tworzących do niego treści. Dziś każdy może wykorzystać swą internetową wpływowość, siejąc dezinformację czy szkodliwe stereotypy. W internecie łatwo wejść w rolę naukowca, polityka, lekarza. 

Reklamowanie suplementów diety na depresję jako substytut leczenia farmakologicznego? Komu to może zaszkodzić. Sugerowanie, że zdrowie psychiczne zależne jest od małych przyjemności? Przecież to tylko żart. Publiczne zwracanie się do osób niezgodnie z ich tożsamością płciową? Tak jest prościej. W jakim celu komplikować świat?

Edukacyjne walory internetowych dram?

Poglądy wygłaszane przez jednostkę są oczywiście w skali szkodliwości na dosyć niskim poziomie. Jednak sytuację należy interpretować inaczej, gdy główne skrzypce gra ktoś z potężnym potencjałem wpływania na dużą grupę ludzi. W internecie coraz częściej jesteśmy świadkami kontrowersji, w których celebrytki prześcigają się w ignorancji i braku zrozumienia poruszanych przez siebie tematów. Musimy mieć świadomość, że ich postawa stanowi często wypadkową poglądów części społeczeństwa. Pozostawanie biernym w obliczu szkodliwości i siły przebicia danych przekazów jest najgorszym wyjściem. 

Na straży prawidłowych interpretacji podobnych sytuacji stoją osoby wrażliwe społecznie, często działające w przestrzeni internetowej. To one pełnią funkcję tłumacza, łącznika emocji między pokrzywdzonymi, a nieświadomymi krzywdy jaką wyrządzają, albo zwyczajnie obojętnymi. Wytykając w merytoryczny sposób nieprawidłowości, wywołują dyskusję, nierzadko pełną negatywnych emocji. 

Zdobywanie szerszej większej świadomości jest procesem bolesnym. Dzięki niemu uzyskujemy wiedzę o sobie, której nigdy nie chcielibyśmy znać. Dociera do nas jak bardzo dalecy jesteśmy od tolerancyjnego ideału. Przypominamy sobie wszystkie chwile, gdy nieświadomie mogliśmy kogoś zranić, zawstydzić, wpisać w szkodliwy stereotyp. I niezależnie od tego jak mocno będziemy się starać, nie unikniemy regularnego przeszywającego dreszczu żenady na myśl o naszych dawnych, wtedy jeszcze wydawałoby się słusznych postawach.

Doceniajmy wrażliwców

Wrażliwość społeczna to cenny atrybut. Umiejętnie wykorzystany może zdziałać cuda. Trwamy w ciągłym progresie. Powoli oczywistym staje się, że wiele zachowań, poglądów czy nawet słów w dzisiejszych czasach jest niedopuszczalne ze względu np. na ich dyskryminujący wydźwięk, podjudzający konflikt i pogłębiający wykluczenie w naszym społeczeństwie, nieuwzględniający potrzeby jednostek lub obrażający ich uczucia. To, co kiedyś było normą, dziś staje się kompromitacją.

Możliwe, że droga do sprawiedliwości, równości i bezinteresownego szacunku nie skończy się nigdy. Na pewno spotkają nas na niej niejedne potknięcia i chybione strzały. Jednak chcę wierzyć, że pozwalając wrażliwości wyznaczyć jej własny azymut, nigdy nie zgubimy słusznego kierunku.

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!