Świętujemy! z Alicją Rokicką

“Świętujemy! Roślinne przepisy na uroczystości i święta” to najnowsza książki Ali Rokickiej, którą na pewno znacie z blogów Wegan Nerd, Italia dla zielonych oraz włoskiego kącika w magazynie V mag. Książka została przepięknie wydana przez Wydawnictwo Marginesy. 

W środku znaleźć można ponad 100 przepisów na tradycyjne (ale nie nudne!) potrawy na każdą okazję – Boże Narodzenie, imieniny u cioci, wielkanocne śniadanie, czy urodzinową imprezę ze znajomymi. W “Świętujemy!” każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od tego, czy jest fanem polskich warzyw, szybkich przekąsek w stylu comfort food, słodkich deserów, czy zamienników mięsa. Książka podzielona jest na 10 działów: Świąteczne śniadania, Zupy, Pasztety i pieczenie, Dania główne, Przepisy bezrybne, Niemięso, Party, U cioci na imieninach, Słodkie oraz Dodatki i Sosy. Oprócz klasyków takich jak wegański śledzik, czy przepyszne pierogi, pojawiają się także regionalne przysmaki – kartacze, kwaśnica, czy krantz. W każdym dziale oprócz przepisów są też świąteczne historie kulinarne od autorki. Wszystkie przepisy zilustrowane są obłędnie apetycznymi zdjęciami, a to/studio zadbało o przepiękną, zachęcającą do gotowania, oprawę graficzną. To kolejna książka Ali, którą zechcesz trzymać na widoku. 

Przygotowywanie potraw na świąteczny stół nigdy nie było tak proste i przyjemne!

Książka dostępna jest m.in. w Empiku: https://www.empik.com/swietujemy-rokicka-alicja,p1231793170,ksiazka-p

Z Alą Rokicką o inspiracjach stojących za “Świętujemy!” rozmawiała Łucja Wierzchowska

V mag: Wydałaś już dwie fantastyczne książki z wegańskimi przepisami – jedna skupiła się na daniach słonych, a druga na słodkich. Wydawałoby się, że nic więcej nie potrzeba, a jednak powstała trzecia książka, czyli “Świętujemy!”. Skąd pomysł na jej powstanie?

Alicja Rokicka: Tak naprawdę to od dłuższego czasu mam całą listę pomysłów na kolejne książki z przepisami. W pierwszej książce jest rozdział “z rodziną” poświęcony świętom . Bardzo lubię ten rozdział i tak sobie pomyślałam, że fajnie byłoby zrobić książkę o takiej tematyce. Na początku myślałam, o książce z przepisami stricte kuchni polskiej, ale coś zaczęło mi nie pasować. Nie do końca podobał mi się taki koncept całkowitego przerabiania przepisów na wegańskie. Jestem przekonana, że dużo o kuchni polskiej nie wiem. Kuchnia polska jest bogata, podzielona na regiony. Z tyłu głowy miałam, że to ryzykowne. A święta to bardzo wdzięczny temat. Myślę, że dla wszystkich i dla wegan ale i dla wszystkożerców. Słyszę takie opinie, że to idealna książka dla babć i mam które chcą coś ugotować swoim dzieciom, które np. wracają do domu na święta z drugiego końca Polski.

Czym inspirowałaś się tworząc przepisy do “Świętujemy!”?

Wieloma rzeczami. Po pierwsze świętami obchodzonymi w Polsce i popularnymi potrawami, które wtedy się jada. To pewnie oczywiste. Ale chciałam też pokazać jak gotować wegańsko w czasie jesieni i podczas zimy. Poza jednym rozdziałem starałam się, by wszystko było sezonowe z łatwo dostępnych produktów. Czyli w książce znajdziemy przepisy na warzywa korzeniowe, pomysł na polską kapustę, ale i polskie grochy, i fasole, czy kasze. To takie składniki i produkty, które kupi się w sklepie na rogu i w warzywniaku w każdym polskim mieście.

To pierwsza Twoja książka, w której nie zajmowałaś się składem i grafiką, a oddałaś je w ręce to/studio. Czy była to trudna decyzja i jak Twoim zdaniem udało im się wykonać to zadanie?

To absolutnie nie była trudna decyzja. Tym razem chciałam oddać książkę w ręce grafików, głównie z ciekawości. Chciałam zobaczyć inną interpretację zdjęć i tekstów. Bardzo lubię wydawnictwo Marginesy, mam sporo ich książek. To bardzo nowoczesne wydawnictwo i wydają piękne książki.

W “Świętujemy!” nie brakuje zupełnie nowych przepisów, takich jak kartacze z rydzami, czy wegańska mortadela, ale są też te znane, sprawdzone i ukochane. Do którego z przepisów z nowej książki masz największy sentyment i dlaczego?

W książce jest wiele takich przepisów. Na jej poczet pierwszy raz w życiu gotowałam kartacze. Są dwie wersje, ale zdecydowanie te z rydzami to moje ulubione. Drugim przepisem, który skradł moje serce to gulasz bezmyślny. Jest to interpretacja gulaszu myśliwskiego, taki przepis z przymrużeniem oka, trochę pstryczek w nos. Wychodzi bajecznie i już robi furorę. Jest dowodem, że odpowiedni dobór składników i przypraw jest odpowiedni za całość. Dostaje takie wiadomości, że danie smakuje jak oryginał, jest tylko lżejsze i mniej tłuste.

Jakie jest Twoje najmilsze wspomnienie związane ze świętowaniem? 

Pamiętam Święta obchodzone jeszcze za czasów kiedy byłam mała. Myślę że miałam max 8 lat. Dom się zapełniał gośćmi. Przyjeżdżał wujek (brat mamy) z rodziną, przychodziła druga babcia, czasem wpadali sąsiedzi. Wigilia nie miała końca. Dorośli dyskutowali i zajadali się przy swoim stole, my dzieci bawiliśmy w pokoju obok. To wszystko było dobrze zaplanowane. W tym chaosie żadne z nas nie orientowało się, że mój tato wychodził piętro wyżej, gdzie w pokoju stała choinka. Specjalnie robił hałas, a my dzieciaki od razu  łączyliśmy ten rumor z faktem, że przecież przybył Św Mikołaj/ Gwiazdka/Gwiazdor. Przy choince oczywiście mnóstwo wrzasku i radości, i dyskusja na temat tego kto w końcu przynosi te prezenty. Może wszyscy w trójkę? Tęsknie za czasami, kiedy tak bardzo się w to wierzyło. 

Twoim czytelnikom i obserwatorom nieobca jest już Twoja tradycyjna “chrismukkah”, ale z pewnością są i tacy, którzy tej imprezy nie znają. Czym jest chrismukkah?

To połączenie dwóch słów Christmas i Hanukkah. To dwa największe święta obchodzone w  grudniu. Christmas czyli święta Bożego Narodzenia, oraz żydowska Hanuka. Nie jestem osobą religijną, do świąt podchodzę raczej jak do symbolu, kończy się rok, ludzie robią się sentymentalni. Sama robię się sentymentalna! Od 5 lat mieszkam na Kazimierzu – to Krakowska dzielnica żydowska. Czuję tu ducha odległych czasów, nie wyobrażam sobie żebym mogła organizować tu tylko wigilię. Chrismuka to zabawa słowna, ale łączy w sobie ducha tego jak sama chcę spędzać święta. To powinien być czas bez wykluczeń, pełen pokoju , radości, wesołej muzyki i kolorowych światełek. 

Zbliża się Boże Narodzenie i niektórzy po raz pierwszy będą przygotować wegańskie potrawy na świąteczny stół. Czego nie może na nim zabraknąć?

Wina. Myślę, że każdy powinien postawić na stole taka potrawę jaką lubi i chce się nią podzielić z innymi. Jeśli ktoś nie przepada za pasztetami, to przecież bez sensu żeby na siłę je piekł. 

U mnie w rodzinnym domu wigilia nie może się obejść bez czerwonego barszczu na zakwasie z buraków, koniecznie z uszkami z farszem grzybowym. Ja lubię na stole postawić jeszcze świeżo upieczoną, pachnącą focaccię lub słodką chałkę. Od jakiegoś czasu hitem jest gorącą fasola jaś pieczona z jabłkami. Co roku ktoś z domu piecze kulebiak z kiszoną kapustą. W wielkim garze gotuje się kapusta z grochem, mama nastawia ją odpowiednio wcześnie by całość była kremowa i rozpływała się w ustach. Można lepić pierogów z kilkoma farszami, ale lepiej wszystko zaplanować tak by jedzenia nie było za dużo. Świętowanie jest super, ale ważne by robić to z głową!

*Wszystkie fotografie autorstwa Alicji.


Fragment „Świętujemy” przeczytasz w 32 numerze V maga #relaks!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *