fbpx
świąteczna szkocja

Szkocja świąteczną porą

Święta Bożonarodzeniowe już za pasem! Jest się czym ekscytować, bo to niezaprzeczalnie taki czas w roku, kiedy jedzenie nabiera nieco innego wymiaru, towarzystwo przyodziewa sie nagle w uroczo-obciachowe, kolorowe swetry z bałwanami, a Ty sączysz z wdziękiem ulubione trunki w rytmie góralskich kolęd… W każdym razie jest to na pewno porównywalnie czarujący obrazek, a Twoja wyorbaźnia lubi to! Ten miesiąc niewątpliwie sprzyja kontaktom i okazjom do nastrojowych spotkań.

Podczas gdy jarmarki świąteczne w Polsce wzbierają na popularności wyciągając rzeszę ludzi na zimne popołudniowe powietrze, pozwól, że ja zabiorę Ciebie w krótką wege podróż po brukowanych uliczkach Edynburga w jego grudniowej odsłonie. Spraw sobie jakieś dobre kakao lub nalej grzańca i rozsiądź wygodnie.

Jak w rodzimej Polsce tak i w Szkocji, targi Bożonarodzeniowe dotarły do nas z Niemiec. Choć organizowane są tu one od stosunkowo krótkiego czasu, to z roku na rok nabierają coraz to bardziej kunsztownego wymiaru, ponieważ dogadzają one rosnącym liczbom smakoszy i krytyków kulinarnych, w tym i nas, entuzjastów kuchni roślinnej.

W trosce o nasze rozpieszczone kubki smakowe, spotykamy się przy jednej z głównych bram do ‘Edinburgh Christmas Market’ – dorocznego ryneczku Świąt Bożego Narodzenia w postaci małej, acz wystawnej wioski zmontowanej z drewnianych straganów i imponującej kolekcji świateł. Sosnowe chatki dymią tutaj ciepłymi aromatami z wielkich patelni, a te kipią kapustą i zasmażkami z grzybów uderzając nas bezwzględnie prosto w żołądek. My natomiast, rozochoceni sobotnią wieczorową porą, sterujemy wzdłuż jednej z rozświetlonych alejek początkując wieczór gorącym napojem o winnej woni goździków, cynamonu i pomarańczy.  

Nawigując z przyjaciółmi między stoiskami, mijamy mini wege cukiernię, wege burgery i wege curry, a za chwilę kolejne okazałe wyroby rękodzielnicze, aromatyczne specjały i niebotycznie popakowane smakołyki w kreatywnych aranżacjach. Cała szczęśliwa dostaję też w prezencie drewnianą zawieszkę na choinkę, którą wypatrzyłam wśród reszty urokliwych bibelotów.

Odłamuję się na chwilę od grupy dzierżąc triumfalnie upominek i kolorowy kubek z wdzięcznie pachnącym grzańcem. W samym środku tego urzekającego chaosu, zatrzymuję się na skraju Bajkowego Lasu. To tutaj uderza mnie spokój drzemiący w tej nadzwyczajnej, świątecznej oprawie. Przymykam oczy i wdycham głęboko zapach żywicy charakterystyczny dla skupiska strzelistych drzew iglastych. Grudniowy chłód ginie tutaj w labiryncie z kilkuset choinek. Biorę łyk z jeszcze ciepłej ceramiki, wchodzę powoli i zatapiam w kojenych doznaniach.

świąteczna szkocja

Przypadkiem spoglądam ponad tłumy ciepło ubranych ludzi i zauważam jak kolorowe iluminacje toną bajecznie w ostrych, gotyckich konturach kamienic, komnat i samego zamku wielowiekowego Edynburga. Obserwuję jeszcze chwilę tę grę świateł i cieni, po czym nabieram nieodpartej ochoty na zwykłe, swojskie, smażone ziemniaczki zakręcone figlarnie na patyku. Proszę też o sos piri piri i robię kilka zdjęć. 

Rozradowanych przyjaciół odnajduję nigdzie indziej jak w obrębie darmowej degustacji marcepanu. Niewykluczone, że dołączam. Kupujemy po zestawie niebiańsko słodkich kulek, po czym idziemy po dolewkę czegoś ciepłego i kończymy gryczanymi naleśnikami z bananami, cynamonem, syropem klonowym i polewą z ciemnej czekolady.

Przeżuwając ostatni kęs nachodzi mnie przelotna refleksja czy to wszystko ma jeszcze jakiekolwiek świąteczne usprawiedliwienie, czy jest już zwykłym około-grudniowym łakomstwem. Odrzucam beztrosko tą niedorzeczną myśl i wycieram ze śmiechem usta.

Najedzeni i opici, przechodzimy leniwie koło wielkiej karuzeli z rumakami, migoczącego koła widokowego i pana kręcącego dzieciom olbrzymie chmury waty cukrowej, po czym ostatkiem energii, choć i z rozmachem pełnym dobrych intencji, obmyślamy plan na kolejny weekend z cydrem, słodkim rumem, lodowiskiem i pieczonymi pretzlami w roli głównej. Niekoniecznie w takiej kolejności. Koniecznie z pretzlami.

Market świąteczny w stolicy Szkocji otwarty jest od 16 listopada do 5 stycznia. Ja mówię, że to całe mnóstwo czasu, żeby wszystko przetrawić, odetchnąć i powtórzyć! W końcu dobre wspomnienia same się nie robią 😉

Wesołych Świąt zza siedmiu edynburskich gór!

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!