fbpx

Ta opowieść sprawi, że też zechcesz wędrować.

Recenzja Słone ścieżki; Raynor Winn Wydawnictwo Marginesy

Najpierw stracili dom, potem usłyszeli śmiertelną diagnozę, a następnie wyruszyli na 630- milową wędrówkę wzdłuż południowo-zachodniego Wybrzeża Wielkiej Brytanii. Wszystkie te wydarzenia nastąpiły w życiu 50-letniej Raynor i jej męża Motha w ciągu tygodnia. 

W dzień, w którym komornik zajmuje ich dom i farmę, wzrok Raynor pada na przewodnik M. Wallingtona po Szlaku Południowo-Zachodniego Wybrzeża. Decyzja o odbyciu podobnej wędrówki była tylko impulsem, ale z drugiej strony w tym samym momencie siedzieli z mężem pod schodami, ukrywając się przed urzędnikami mającymi zająć ich dom. Jaki inny mieli wybór? Pieniędzy, które posiadali, wystarczy im wyłącznie na jedzenie. Nie mają już energii nastolatków, ale za to odwagą wciąż mogliby obdarzyć niejednego. Kompletują więc najbardziej potrzebne rzeczy i decydują się na przygodę życia. Nie mają pojęcia, co przyniesie im kolejny dzień, pewni są tylko tego jednego, prostego aktu: stawiania jednej stopy przed drugą. 

Słone ścieżki to relacja z wędrówki i zapis osobistych wspomnień i odczuć Raynor Winn. Autorka wykonała przepiękne dzieło, wypełnione słowem i opisem, natychmiast przenoszące czytelnika w miejsca, w których sama się znalazła. Jeśli chcesz pozostać tylko cichym obserwatorem podróży tego angielskiego małżeństwa, nie uda ci się! Słowa Raynor otulają, intrygują i mimowolnie teleportują cię do wszystkich wspomnień i przeżyć. Już od pierwszych stron stajesz się wiernym współtowarzyszem jej historii. 

Jednocześnie nie jest to powieść, której szalona i wartka akcja poniesie czytelnika w siną dal. Powieść wyznacza spokojny rytm, w którym czuć stawianie każdego kolejnego kroku i spokojne przypływy i odpływy fal. Idealnie jest się temu po prostu oddać i pozwolić poprowadzić się słowom Raynor niczym dziecko chwytające za rękę opiekuna. Można się z tej wędrówki bardzo wiele nauczyć i pokierować swoje myśli na tory, po których zwykle nie błądziły lub po prostu zamknąć oczy i być – wśród przepięknej natury i pojedynczych chwil dnia.

„Zaznawałam nieba, ziemi, wody i cieszyłam się, że jestem częścią żywiołów, nie czując otchłani bólu otwierającej się na wspomnienie straty naszego miejsca pośród tego wszystkiego. Stanowiłam część całości. Nie potrzebowałam do tego kawałka ziemi. Mogłam stać na wietrze i być wiatrem, deszczem i morzem. To wszystko było mną, a ja byłam bez tego niczym.”

Słone ścieżki, Raynor Winn, Wydawnictwo Marginesy

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!