fbpx

To tylko pies. Powiedział człowiek

Agnieszka Kowalczyk-Ornowska (edukator prozwierzęcy/ https://www.facebook.com/GangAmara/)

Zastanawiasz się czasem, po co Ci w ogóle pies? Na kierowanie autem jest potrzebne prawo jazdy poprzedzone kursem i egzaminem. Aby zostać lekarzem, musisz skończyć studia, odbyć praktykę, zdać egzaminy. Dlaczego na posiadanie zwierzęcia pod opieką nie ma w Polsce testów?

W czasie wakacji na Facebooku pojawił się filmik. Morze polskie, pan duży dojrzały, w slipkach, malutki biały psiak. Pan na smyczy typu flexi wciąga psiaka do wody. Pies jest ewidentnie przerażony. Woda go podtapia. Próbuje wyjść z wody. Pan duży dojrzały znów szarpie psa i wciąga do wody. Kat, oprawca, cieszący się ze swojej przewagi, bawiący się strachem i upodlaniem. I bezbronne, kontrolowane zwierzę. I ktoś filmujący tę scenę za długo. Nie wiemy, czy filmujący coś zrobił, nie wiemy, co z panem dużym dojrzałym. Nie wiemy co z psem.

Ale chcę zadać dodatkowe pytania. Po co panu dużemu dojrzałemu pies? Skąd pan duży dojrzały ma psa?

Przy adopcji większość szanujących się (oraz zwierzęta) organizacji typu fundacje sprawdzi potencjalny dom. Nazywa się to procesem adopcyjnym, podczas którego weryfikowane są predyspozycje do opieki i warunki opieki. Proces adopcyjny ma spowodować, że zwierzęta nie trafią do kolejnego piekła (skąd przez fundacje już zostały zabrane). Piekła czasem utajonego (ale o tym dalej). Przy zakupie zwierzaka w większości wypadków nikt nie robi szczegółowego wywiadu – zwierzę to produkt, który ma przynieść profit. Wylęgarnią problemów zwierząt są pseudohodowle, gdzie zwierzęta są rozmnażane w okropnych warunkach, bez względu na ich np. choroby. Ciasne klatki, odchody, wymęczone matki. Szczeniaki z pseudo są tanie. Zamiast kilku tysięcy za rodowodowego-rasowego psa ze Związku Kynologicznego w Polsce (zrzeszonego w międzynarodowej organizacji, jaką jest FCI), pan duży dojrzały i jego żona wolą wydać trzy stówki na psa z pseudo. Nikt nie lubi przepłacać, a pies będzie wyglądał jak ten u sąsiadki. A sąsiadka musi zazdrościć.

Motywacje do posiadania zwierzęcia są różne. Temat jest szeroki.

Ale czy każdy człowiek powinien mieć pod opieką żywe stworzenie? Uważam, że nie. I nie tylko dlatego, że np. jest poza domem za długo. Znakomita większość ludzi niestety nie chce zrozumieć, że to więcej niż pies.

Bo pies to emocje i motywacje, to doświadczenia, to potrzeby.

My, ludzie, w większości wymagamy od psów, by spełniały nasze wyobrażenia. Pies ma być cichy, nie szczekać – nie jest dla człowieka istotne, że np. się czegoś boi. Pies ma nie ciągnąć na smyczy, ale co z tego, że np. smycz jest bardzo krótka, a spacery to rundka przed blok na siku i kupę. Pies ma być w domu spokojny, ale co z tego, że np. nie ma się kiedy porządnie wyspać (czy wiesz, że pies potrzebuje spać ok. 17 godzin na dobę?) i w domu nie ma swojego azylu. Oczekujemy, że z każdym psem napotkanym na chodniku grzecznie się przywita, gdy w większości sytuacji spotkania z nowymi psami są dla psów stresujące (pomyśl, czy z każdym napotkanym człowiekiem przybijasz piątkę?). Wpychamy psy na siebie na wprost, gdy w normalnej, zdrowej sytuacji psy podchodziłyby do siebie po łuku. Oczekujemy, że psy będą się ze sobą bawić, a zastanów się – czy z każdym nowo poznanym człowiekiem od razu masz sztamę? Oczekujemy, że nie będzie lizał np. trawy na spacerze, a pies właśnie zbiera więcej informacji ze środowiska. Oczekujemy, żeby był blisko/przy nodze, gdy psy mają potrzebę eksploracji. Tych oczekiwań, wyobrażeń jest wiele. Po co Ci pies?

Dla mnie najbardziej niebezpieczne oczekiwania to te związane z dziećmi i psem pod jednym dachem. W internecie jest niestety masa przykładów rodziców pozwalających dzieciom na przekraczanie granic psów, na brak szacunku. Siadanie na psie, podduszanie, wkładanie rąk w pysk, wkładanie rąk w miskę z jedzeniem (lubisz, jak ktoś grzebie Ci w jedzeniu, gdy chcesz zaspokoić głód?), ciągnięcie za ogon, za nogi, za uszy, straszenie, nagłe wybudzanie psa i wiele, wiele innych. A później czytamy artykuły dotyczące pogryzionych dzieci, a winą są obarczane psy.

Od kilku lat na zaproszenie odwiedzam szkoły (ale i firmy) z moimi psami. Przeprowadzam warsztaty dotyczące zrozumienia psich potrzeb. Słuchacze uczą się m.in. tego, że głaskanie obcego psa po głowie jest niedobre, niegrzeczne. Dzieci szybko łapią na przykładach. Na sobie. Nikt przecież nie chciałby być dotykanym przez obcego człowieka bez wyraźnej zgody, prawda? Dlaczego zatem robimy to psom – dlaczego nie pytamy ich, czy mają ochotę na kontakt fizyczny, tylko od razu wyciągamy ręce i… tarmosimy jak szmacianą lalkę, zamiast dotykać w miły sposób. Taki, w jaki sami chcielibyśmy być dotykani. Na zajęciach dzieci uczą się też tego, że nie można psa ciągnąć na smyczy.

Dzieci odgrywają (chętni oczywiście) role i opisują swoje emocje. W ten sposób łatwiej im zrozumieć psie emocje. Jest dyskusja.

Wierzę w edukację. Chcę też wierzyć w ludzi – otwartość na zmianę postaw i myślenia o zwierzętach, które mamy u boku i tych dalej.

A Ty masz w sobie otwartość na poszerzenie wiedzy z zakresu opieki nad swoim psem? Czy chcesz, aby żyło mu się lepiej?

Pamiętaj. Dla swojego psa jesteś bogiem. Mam nadzieję, że naprawdę na to miano zasługujesz.

Tekst pochodzi z archiwalnego numeru V mag 31

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!