Filtry słoneczne – co musisz o nich wiedzieć?

Lato w tym roku wyjątkowo nas rozpieszcza – po deszczowej wiośnie, pogoda pozwala się nam poczuć się jak na wakacjach w tropikach. Od wielu lat słyszymy, ażeby, szczególnie w tym okresie, nie wychodzić z domu nie smarując odkrytego ciała filtrem z wysokim SPF. Producenci kosmetyków, idąc z duchem czasu, co roku dodają na ich opakowaniach oznaczenia, które nie zawsze są dla nas jasne – „produkt mineralny”, „ochrona UVA, UVB i UVC”, „z PA+++”. Można się  w tym pogubić wybierając najlepszy produkt dla siebie, prawda?

Spokojnie, zaraz wszystko stanie się dla Was jasne (jak słońce).

Filtry i ich rodzaje 

Filtrami przeciwsłonecznymi nazywamy różne związki chemiczne mające za zadanie chronić naszą skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Istnieją 2 rodzaje filtrów: mineralne (zwane też fizycznymi) oraz  chemiczne. Na rynku istnieją zarówno produkty zawierające te pierwsze jak i drugie, mówi się jednak, że połączenie obu daje skórze najlepszą ochronę.

  • Filtry mineralne (fizyczne) w swoim składzie przede wszystkim bazują na zawartości tlenku tytanu, żelaza czy też cynku. Produkowane są pod postacią mikropigmentów tworzących na skórze film odbijający lub rozpraszający promieniowanie UV. Ich zaletą jest to, że nie tracą swoich właściwości pod wpływem ciepła, promieniowania czy upływu czasu ale, z drugiej strony, na obecny moment, nie są to substancje wszechstronnie przebadane w związku z czym nie wiemy, jaki realny wpływ mają na nasz organizm w trakcie przenikania pod skórę. 
  • Filtry chemiczne najczęściej zawierają takie związki chemiczne jak awobenzon czy trikloksan drometrizolu. Ich działanie polega głównie na pochłanianiu i neutralizowaniu promieniowania zamieniając je równocześnie w energię cieplną (te związki w znacznie mniejszym stopniu niż filtry fizyczne odbijają światło). Ich zaletą jest zdecydowanie bardzo wysoki czynnik fotochromy oraz fakt, że są niewidoczne na skórze i nie lepią się. Należy jednocześnie pamiętać, że ich aktywność rozpoczyna się dopiero po około 30 minutach od aplikacji!

SPF – co to takiego?

SPF (z agn. Sun Protection Factor) jest współczynnikiem określającym jaki czas możemy przebywać na słońcu od momentu zastosowania danego preparatu do pojawienia się rumienia na skórze (w porównaniu do tego samego czasu bez jakiejkolwiek ochrony skóry). Przykładowo, jeśli rumień (bez stosowania żadnego kremu z filtrem) pojawi się u danej osoby po 15 minutach przebywania na zewnątrz, to po użyciu produktu z SPF 15, czas powinien wydłużyć się do 15×20 minut, co daje nam w sumie 5 godzin(!).

Pod względem jakości ochrony rozróżnia się:

• stopień ochrony słaby – SPF 2-6
• stopień ochrony średni – SPF 8-12
• stopień ochrony wysoki – SPF 15-25
• stopień ochrony bardzo wysoki – SPF 30-50
• stopień ochrony ultra-wysoki – SPF >50

UVA, UVB, UVC – jaki działają na nas?

Istnieją 3 rodzaje promieniowana ultrafioletowego (w skrócie UV). Każdemu z nich można przypisać inne właściwości, które wynikają z długości emitowanych fal.

  • UVA (320-400 nanometrów) potrafi wniknąć głęboko w naszą skórę, uszkodzić zarówno elastynę jak i kolagen oraz znacząco przyspieszyć starzenie się skóry (tzw. fotostarzenie). Powoduje również wcześniej wspomniany rumień na skórze. Istnieją obawy, że promieniowanie UVA może działać fotokancerogennie. UVA oddziałuje na nas cały rok (tak, tak – w zimie również).
  • UVB (290-320 nanometrów) w Polsce występuje (na szczęście) głównie w sezonie wiosenno-letnim. W przeciwieństwie do UVA nie wnika w głąb skóry ale działa na jej powierzchni. Odpowiada m.in. za skórną syntezę witaminy D3 jak i zwiększa syntezę melaniny (pigment występujący w skórze i włosach). To właśnie UVB jest odpowiedzialne za naszą opaleniznę, a przy długotrwałej ekspozycji na słońce działa rakotwórczo!
  • UVC (<280 nanometrów) (na szczęście) prawie całkowicie jest pochłaniane przez warstwę ozonową także nie stanowi obecnie dla nas większego zagrożenia.

Mając na uwadze powyższe podpunkty, musimy wiedzieć, że należy wybierać te kremy, które na opakowaniu mają oznaczenie ochrony zarówno przed UVA, jak i UVB.

PPD i IPD

Pozostając w temacie filtrów, w opisach lub na opakowaniach kremów przeciwsłonecznych czasami  możecie znaleźć również skróty IPD lub PPD. Co to takiego? Dotyczą one promieniowania UVA (gdyż ono, w przeciwieństwie do UVB nie jest stabilne i tak naprawdę do dziś nie wiadomo jak mocnego uszkodzenia dokona w głębi naszego organizmu). 

  • PPD (z ang. Peristent Pigment Darkening) mówi nam, ile razy zmniejszy się dawka promieniowania UVA, absorbowana przez skórę po jego użyciu. Na przykład  PPD 10 oznacza, że do skóry przedostanie się 10 razy mniejsza dawka UVA.
  • IPD (z ang. Pigment Darkening) określa efekty działania promieni UVA na skórę po 60 sekundach. Na przykład IPD 10 oznacza 10% ochrony  przed UVA. Jest to jednak wskaźnik mniej dokładny i rzadziej stosowany niż PPD.

PA+++

Z PA czyli Protection Grade of UVA najczęściej można się spotkać na opakowaniach koreańskich, czy chińskich kremów BB. PA określa ochronę przed promieniowaniem UVA. W tym systemie „rządzą” plusy: PA+, PA++ lub PA+++, które oznaczają intensywność ochrony przeciwsłonecznej.

Opalanie – o czym jeszcze (bezwzględnie) należy pamiętać

Bardzo ważne jest, niezależnie od wysokości faktorów SPF, PPD czy IPD, pamiętanie aby powtarzać smarowanie ciała co najmniej co 2 godziny. Filtry szybko znikają ze skóry oraz ulegają degradacji pod wpływem światła i wody. Nie należy także oszczędzać na kremie czy balsamie. Dopiero odpowiednio gruba warstwa zaczyna spełniać swoją rolę. Według dermatologów nasze całe ciało powinniśmy pokryć co najmniej sześcioma pełnymi łyżeczkami preparatu z filtrem. Oznacza to, że na tydzień urlopu powinniśmy zużyć co najmniej 200 ml kremu na osobę.


Na lato polecamy lekturę V maga!


Autorka: Dominika Komorowska-Buras
Na liczniku wybiła mi już „trójka” z przodu, ale energii i zapału mam jak niejedna „osiemnastka” ;). Jestem miłośniczką sportów siłowych, dobrej kuchni (od paru miesięcy gotuję i jem wegetariańsko) oraz języka włoskiego. Kocham czytać (kryminały), robić zdjęcia (oczywiście jedzenia) oraz pisać (współprowadzę bloga z recenzjami kulinarnymi restauracji).

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *