Weganin na studiach

Mamy koniec listopada. Wielu z Was zaczęło dość niedawno nową przygodę zwaną studiami. Często zatem wiąże się to ze zmianą otoczenia, nowymi znajomościami, innym trybem życia i, nie oszukujmy się – dużo lżejszym portfelem.

Poniżej przedstawimy Wam krótką listę, w której  udowodnimy, że wegańska dieta na kampusie wcale nie musi być trudnym ani kosztownym doświadczeniem.

1. Wegańskie społeczeństwo

Podczas pierwszych dni na uczelni możesz czuć się nieco odosobniony, tym bardziej że weganie niestety często (jednak na szczęście coraz rzadziej) uważani są za dziwadła, a osobom wychowanym na babcinych schabowych lub odgrzewanej lasagni z dyskontu ciężko zaakceptować fakt, że ktoś mięsa może nie jeść.

Jak w takiej sytuacji pozostać wiernym swoim przekonaniom?
Naszym zdaniem sprawdzi się dodanie do vege grup na facebooku czy przespacerowanie po mieście w poszukiwaniu wegańskich knajp (polecamy odwiedzić stronę www.happycow.net, która wyszukuj erestauracje i sklepy przyjazne osobom będącym na diecie roślinnej). W obu tych miejscach można poznać wielu wspaniałych ludzi o podobnych zainteresowaniach, którzy na pewno umilą nam trudne i samotne początki nauki w nowym miejscu.
Warto również porozmawiać z władzami uniwersytetu, redakcją gazetkiu czniowskiej czy samorządem o większej dostępności produktów pochodzenia roślinnego.

2. Lokalne ryneczki

Przemysł spożywczy od wielu lat próbuje przekonać nas do tego, że lepiej jest kupować przetworzoną żywność niż gotować samemu. Może dzięki gotowym posiłkom nasza sytuacja materialna nie ucierpi tak bardzo, jednak nie sądzimy, żeby takie rozwiązanie było równie dobre dla naszego zdrowia.
Zatem jaki jest idealny sposób by zdrowo najadać się do syta, jednocześni edbając o skromny budżet?
Odpowiedź nasuwa nam się automatycznie – lokalne ryneczki! Znajdziesz tam świeże, nieprzetworzone produkty o często bogatszym i intensywniejszym smaku niż prowiant masowo produkowany dla supermarketów. Kiedyś myślałam, że na targu kupię jedynie warzywa oraz owoce, jednak moje c otygodniowe poszukiwania szybko tę teorię zweryfikowały. Teraz wiem, że znajdę tam również kasze, orzechy,nasiona, mąki, strączki, a nawet superfoodsy!
Ponadto, spacer po bazarku może być doskonałą aktywnością fizyczną i możliwością ,,przewietrzenia umysłu” zmęczonego studenta. Jest to także kolejny sposób na rozmowę z drugim człowiekiem i, kto wie, może nawet poznania bratniej duszy!

3. Drugie śniadanie w pudełku

Nie oszukujmy się – jedząc na mieście czy w szkolnym bufecie prawie zawsze wydajemy więcej niż to sobie początkowo założyliśmy. Niespodziewane ,,burczenie” w brzuchu naraża nas również na
pokusę, aby zjeść coś nie wegańskiego czy nie do końca zdrowego.
Dzięki temu warto przygotować w domu lunch, który będziemy mogli zabrać na uczelnie oraz zaspokoić ,,mały głód”. Sprawdzą się tutaj orzechy, suszone owoce, tortilla z sałatką i wędzonym tofu lub prosty w przygotowaniu chlebek bananowy. Dzięki tym przysmakom zarazimy weganizmem kolegów ze stancji! Polecam również zabieranie wody w butelce wielorazowego użytku czy ciepłej kawy w kubku termicznym, która obudzi nas na nużącym wykładzie. Nie dość, że zaoszczędzimy to będziemy również zero waste! 🙂

Jestem ciekawa, jak Wy poradziliście sobie z dietą roślinną w nowym miejscu a także jak wygląda Wasz, drodzy studenci, codzienny, wegański jadłospis? Może podzielicie się cennymi doświadczeniami oraz wskazówkami, które ułatwią aklimatyzację pierwszakom?


O autorce:

Katarzyna Twardowska, 21 lat. 
Na co dzień studiuję filologię angielską, jednocześnie ucząc się w technikum kosmetycznym. 
Jestem miłośniczką zwierząt, wizażu, roślinnego gotowania, fotografii oraz rockowego brzmienia. 
W przyszłości chciałabym nauczyć się francuskiego i gry na gitarze, a także mieć więcej czasu na czytanie książek. 
Marzę również o wielkiej podróży Kamperem po USA oraz zobaczeniu zorzy polarnej na Islandii.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zapisz się na nasz newsletter!