Wiosna dla włosów

Zimą włosy mają naprawdę pod górkę. Przegrzane i przemrożone na zmianę, ocierane o czapki i szaliki, elektryzujące się, nierzadko wypadające we wzmożonym stopniu. Nie bez powodu tak się dzieje, w końcu włosy pełnią w organizmie funkcję ochronną i termoregulacyjną, a więc biorą na siebie ciężar odpowiedzialności za nasze zdrowie w trakcie tych trudniejszych miesięcy. Zima powoli odchodzi w niepamięć, ale zniszczenia, których dorobiliśmy się w trakcie jej trwania, mogą wcale nie chcieć się z nami tak łatwo rozstać. Wiosna to czas początku i zmian, a w przypadku włosowej pielęgnacji naprawdę niewiele zmian potrafi dać szybko widoczne efekty. Jeśli wiesz już sporo na temat pielęgnacji włosów, to możesz nie przeczytać tutaj niczego odkrywczego. Jeśli jednak trochę gubisz się w natłoku włosowej wiedzy, a masz ochotę wraz z nową porą roku wprowadzić nieco świeżości na swojej głowie i poeksperymentować ze świadomą pielęgnacją – zapoznaj się z kilkoma podstawowymi krokami, które na dobre rozpoczną wiosnę dla Twoich włosów.

Obetnij to, co musisz

Tego po prostu nie da się uniknąć. Jeśli w trakcie zimy dorobiliśmy się zniszczeń w postaci rozdwojonych końcówek, to żadna, nawet najdroższa maska nie sklei ich i nie przywróci do pierwotnego stanu. Wybierz się więc do dobrego salonu fryzjerskiego i obetnij, co musisz. Rozważ metodę Thermocut, czyli podcięcia mokrych włosów tak zwanymi “gorącymi nożyczkami” rozgrzanymi do temperatury 90-150 stopni Celsjusza. Brzmi to pewnie nieco makabrycznie, ale w rzeczywistości włos obcięty tą metodą obserwowany pod mikroskopem jest ostry jak brzytwa, a tym samym mniej podatny na uszkodzenia mechaniczne, co znacznie wydłuża czas do kolejnego strzyżenia. Cena takiego zabiegu jest oczywiście wyższa niż cena standardowego podcięcia końcówek, ale wykonana poprawnie może pozwolić zapomnieć o konieczności wizyty u fryzjera na długo.

Cel i błędy

Weź kartkę i długopis i zastanów się – co dokładnie chcesz zmienić? Czy chcesz zapuścić włosy, zagęścić, pogrubić? Pozbyć się jakiegoś problemu ze skórą głowy (przetłuszczanie, łupież, przesuszenie), a może nie masz konkretnej wizji i masz ochotę zwyczajnie poprawić ich stan wizualny? Świadomość tego, co chcesz osiągnąć, jest ważna, bo pomaga łatwiej zrozumieć specyfikę problemu, z którym się zmagasz i to, co do niego doprowadziło. Na co dzień łatwo dopuścić się licznych „grzechów” przeciwko włosom, a w sezonie kurtkowo-szalikowym problem jeszcze bardziej się nasila. Zastanów się, czy trzesz włosy o ręcznik, szarpiesz je podczas czesania, czy myjesz często szamponem opartym na mocnych detergentach (np. Sodium Laureth Sulfate), czy wychodzisz z domu w rozpuszczonych włosach, które nagminnie przygniatasz paskiem od torebki. Bez wyeliminowania codziennych mechanicznych urazów fundowanych włosom ciężko będzie utrzymać je w dobrym stanie.

Porowatość

Ustalenie tego, jaką porowatość mają nasze włosy, jest kluczem do zrozumienia ich potrzeb i ułożenia prawidłowego planu pielęgnacyjnego. Czym jest więc porowatość? Każdy włos zbudowany jest z łusek, które nachodzą na siebie w określony sposób – mogą nachodzić na siebie ściśle (porowatość niska), odstawać w sposób nieznaczny (porowatość średnia) lub odstawać wyraźnie (porowatość wysoka). Z reguły im zdrowszy włos, tym niższa porowatość, ale nie jest to regułą – niektóre włosy z powodu swojej anatomicznej, naturalnej budowy nigdy nie osiągną niskiej porowatości, a mimo to są zdrowe i prezentują się zjawiskowo. W internecie jest wiele testów, które pomagają dokładniej określić porowatość włosa. Włosy niskoporowate to zazwyczaj włosy sypkie i śliskie, schną długo, są łatwe do przeciążenia, podczas gdy włosy wysokoporowate mają tendencję do puszenia się, schną szybciej, trudniej je dociążyć i łatwiej poddają się zabiegom stylizacyjnym. Włosy średnioporowate mogą wykazywać cechy obu porowatości i plasują się gdzieś pomiędzy nimi. Dlaczego znajomość swojej porowatości jest aż tak istotna? Ponieważ to, w jaki sposób nasze włosy reagują na różne czynniki, pozwoli nam lepiej dobrać odpowiednią pielęgnację, która nie będzie wyrzucaniem pieniędzy w błoto i nie skończy się rozczarowaniem spowodowanym brakiem efektów. Przykład? Swego czasu triumfy święcił olej kokosowy do wszystkiego – skóry, włosów i smażenia. W przypadku włosów nasycony, wnikający olej kokosowy sprawdza się zazwyczaj stosunkowo niewielkiej grupie szczęśliwców – posiadaczy zdrowych, niskoporowatych włosów. W przypadku włosów wysokoporowatych kokos może powodować efekt odwrotny od zamierzonego – puszenie. „Wysokopory” mogą się natomiast polubić z olejami jednonasyconymi, niewnikającymi – olej lniany, konopny. Włosy średnioporowate mogą dogadać się z olejami jednonascynonymi, półwnikającymi, takimi jak olej ze słodkich migdałów czy sezamowy. Wszystko to jednak nie jest sztywną regułą, więc warto próbować olejów z różnych grup w pielęgnacji.

Równowaga PEH

Skrót PEH (proteiny, emolienty, humektanty) obejmuje trzy główne filary pielęgnacji włosów. Zachowanie równowagi pomiędzy emolientami (np. oleje; działanie odżywiające i okluzyjne), humektantami (np. aloes; działanie nawilżające i wiążące wodę) a proteinami (np. proteiny owsa; działanie budulcowe) pomaga utrzymać włos w dobrej kondycji. Dla każdego włosa ta równowaga będzie czymś innym – niektóre włosy cenią duże dawki emolientów, inne z kolei będą nimi obciążone. Wiele osób nie toleruje protein zbyt często, inne lubią tylko określone ich rodzaje, jeszcze innym sprawdzi się stosowanie ich 2 razy w miesiącu – należy podejść do tego indywidualnie i sprawdzać metodą prób i błędów, co nam pasuje. Z reguły jednak podstawą pielęgnacji powinny być emolienty i humektanty, a proteiny według uznania – co któreś mycie, zależnie od potrzeb. Humektant (np. aloes, gliceryna, żel lniany, mocznik, kwas hialuronowy) nawilża włos, a emolient (rozmaite oleje) ma za zadanie zamknąć to nawilżenie we włosie okluzyjną warstwą. Przyjrzyj się więc składom swoich kosmetyków i zastanów się, czy oferują Ci one to, czego Twoje włosy naprawdę potrzebują. Przygotuj się jednak na to, że nie zawsze świadoma pielęgnacja daje tak szybkie i zniewalające efekty jak fryzjerska odżywka naładowana silikonami. Warto jednak na nie poczekać, tym samym ucząc się potrzeb własnych włosów.

Skóra głowy

Utrzymanie skóry głowy w dobrym stanie jest podstawą eliminacji wielu popularnych problemów włosowych. Wciąż bardzo wiele osób zapomina o swoich skórach głowy, mało z nich wie o istnieniu peelingów czy wcierek do skóry głowy, a regularnie używa ich jeszcze mniejsza grupa. Peeling skóry głowy (a tym samym wykonywany przy nim masaż) poprawia ukrwienie, może wesprzeć porost włosów, usuwa zrogowaciały naskórek, pomaga walczyć z łupieżem i przetłuszczaniem. Jako peeling zastosować możemy gotowe produkty z apteki czy drogerii, ale warto spróbować również czegoś innego. Jeśli oczekujemy mocniejszego złuszczenia, dobrze sprawdzić się może dodanie nieco cukru do szamponu – drobinki łatwo się rozpuszczają, ale mimo to należy bardzo delikatnie masować skórę głowy. Innym sposobem jest dorzucenie do szamponu glinek, np. białej lub zielonej. Są delikatne, świetnie odbijają włosy od nasady, absorbują nadmiar sebum i pomagają w walce z przetłuszczaniem.

Dbaj od środka

Często nawet najlepsza pielęgnacja nie jest w stanie wyeliminować niektórych włosowych problemów, jeśli dieta, styl życia i ogólny stan zdrowia utrudniają im egzystencję. U człowieka na poziomie biologicznym stan włosów pełni ważną funkcję w doborze płciowym, gdyż zdrowe włosy są odbierane jako wyższa jakość biologiczna organizmu. W istocie, stan włosów często odzwierciedla stan wewnętrzny, a wypadające włosy często są jednym z pierwszych objawów wielu nieprawidłowości. Jeśli więc Twoim problemem są chociażby nagminnie wypadające włosy, to warto gruntowanie się przebadać. Morfologia, hormony tarczycy, hormony płciowe, kortyzol (hormon stresu), poziom żelaza i ferrytyny czy witaminy D – to tylko niektóre z czynników mających wpływ na nadmierną utratę włosów. W przeciwdziałaniu włosowym problemom kluczową rolę odgrywa również sposób odżywiania, w tym niewystarczająca podaż niektórych witamin, białek czy tłuszczów w diecie. Staraj się więc dbać o siebie przede wszystkim od środka – ogranicz w miarę możliwości stres, skomponuj swoją dietę tak, by była bogata w orzechy, pestki, strączki, warzywa i owoce, a wszystko to dopełnij odpowiednią pielęgnacją. I pamiętaj, że to Twoje włosy są dla Ciebie, a nie Ty dla nich, a więc dbanie o nie powinno być przyjemnością – zacznij się nimi cieszyć!

Autorka: Sylwia Szyszka

Tekst pochodzi z najnowszego numeru V maga #przebudzenie

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *