fbpx

Zbuduj formę na zielonym

Recenzja “Weganizm na start – przewodnik po kuchni roślinnej w sporcie”

Ciekawie, ale bez wywrotowych teorii i górnolotnych haseł. W oparciu o liczne badania, ale bez naciągania faktów i korzystania z dowodów anegdotycznych. Właśnie tak powinno się dziś opowiadać o weganizmie, jeśli chcemy zachęcić do niego jak najwięcej osób. 

Książka Emila Stanisławskiego i Marty Mikity Weganizm na start. Przewodnik po diecie roślinnej w sporcie to świetny przykład rzetelnej i owocnej pracy na rzecz kuchni roślinnej, z której zrodziło się kompendium wiedzy dla wszystkich zainteresowanych rezygnacją z mięsa. To pozycja, której brakowało na rynku, bo dzięki niej nie tylko odkrywamy historię wegetarianizmu i weganizmu pod kątem aktywności fizycznej, ale też poznajemy praktyczne porady rozwiewające liczne wątpliwości: czy można nie jeść mięsa i mieć siłę do ćwiczeń? Czy białko roślinne jest pełnowartościowe? Jak komponować dietę sportowca (lub amatora sportu), by zaspokoić wszystkie potrzeby energetyczne organizmu? 

Autorzy książki, Emil i Marta, to założyciele portalu Vegan Workout, na którym już od 8 lat dzielą się wiedzą z zakresu trenowania na diecie roślinnej. Na początku swojej działalności czerpali z zagranicznych źródeł informacji, jako że w Polsce dopiero od niedawna mówi się o diecie bezmięsnej wśród sportowców. Nie oznacza to jednak, że weganizm w sporcie jest nową modą lub kolejnym wymysłem obrońców zwierząt. Dieta wege była obecna w Europie już 200 lat temu, gdy pojawili się prekursorzy sportów siłowych, np. zapaśnik i zwolennik diety bezmięsnej George Hackenschmidt, który wprowadził do kultury fizycznej słynne wyciskanie na ławeczce. Takich “żywych dowodów” – siłaczy i siłaczek, którzy osiągnęli wybitne wyniki w sporcie, bazując na białku roślinnym, jest w książce bardzo wiele, a każdy kolejny tylko motywuje, by samemu przekonać się, jaką formę można zbudować na roślinach. 

Dużą zaletą książki jest uczciwość w prezentowaniu faktów. Autorzy nie gloryfikują kuchni roślinnej, promując ją jako jedyną słuszną, za to wielokrotnie podkreślają (m.in. przywołując opinie reprezentantów ze świata sportu), że trenując na diecie wege można zbudować równie dobrą formę, jak jedząc mięso. Oczywiście pod warunkiem, że jemy różnorodnie i zdrowo. Głównym przesłaniem książki, jak piszą sami twórcy, było trzymanie wszystkich głupot pod kontrolą. Mam dobre przeczucie, że po lekturze Weganizmu na start więcej osób uwierzy, że jedzenie mięsa wcale nie jest niezbędne do budowania silnej i umięśnionej sylwetki. 

Emil Stanisławski, Marta Mikita, Weganizm na start. Przewodnik po diecie roślinnej w sporcie, Wydawnictwo Helion

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!